Wieleń: Tajemnicza dziura na środku niczego

Piotr Drozdowski
Strażacy dowodzeni przez Mariana Skibińskiego przybyli na wezwanie z pewnym niedowierzaniem. Gdy jednak w dziurze zniknęło kilka metrów linki nikt już nie posądzał nikogo o głupie żarty
Strażacy dowodzeni przez Mariana Skibińskiego przybyli na wezwanie z pewnym niedowierzaniem. Gdy jednak w dziurze zniknęło kilka metrów linki nikt już nie posądzał nikogo o głupie żarty Piotr Drozdowski
Adam Lubiniecki mieszka w Wieleniu w powiecie wolsztyńskim już jakieś kilkadziesiąt lat. Dobrze zna okolicę. To żadna metropolia. Z jednej strony jezioro, a z drugiej kawałek lasu i tylko pola uprawne. Co tu może kryć się za zagadka? A jednak...

- W trakcie dalszego spaceru z psem, na jednym z pól, natknąłem się na niedużą dziurę w ziemi - zaczął swoją opowieść pan Adam, który szybko odkrył, że nie znalazł ot, takiej zwykłej dziury.

- Jak wrzucałem kamyki, to leciały, leciały i leciały, a na końcu słychać było dudnienie, jakby z jakiejś potężnej pieczary - pan Adam podekscytowany relacjonował przez telefon dziennikarzowi swoje znalezisko i zaprosił naszego reportera, aby sam przekonał się o niecodziennym odkryciu.

Pojechaliśmy. Spotkaliśmy się na polu, faktycznie pośrodku niczego, jak to by powiedzieli miejscowi. Zwyczajna okolica. I tylko ta dziwna dziura w polu. Po wrzuceniu kamyki rzeczywiście leciały przez dłuższą chwilę, a gdy spadły słychać było echo, jak z jaskini. Nie sposób jednak było dojrzeć cokolwiek, bo dość spory kamień zasłaniał niemal cały prześwit. A jeśli pod nogami jest jakaś pieczara, która może się zawalić, jak rolnik wjedzie wiosną traktorem na pole?

Zadzwoniliśmy po strażaków, którzy dosłownie w kilka minut dojechali z pobliskiego Kaszczoru. Dochodząc do dziury już z daleka mówili, że to jeszcze nie prima aprilis, ale gdy sami puścili kamyk do dziury i usłyszeli z głębokiego dna głuchy łoskot, do śmiechu im już nie było.

- Może to jakaś jaskinia, albo podziemna pieczara? - zasugerował pan Adam, który zaalarmował naszą redakcję o dziwnym znalezisku

- Tam faktycznie coś jest - zawyrokowali. Dowódca Marian Skibiński (to on zajął 10. miejsce w Wielkopolsce, w naszym plebiscycie na „Najpopularniejszego Strażaka Roku 2015) zamiast dywagacji natychmiast przystąpił do działania. Leżąc na ziemi sięgnął po leżący w dziurze kamień. Ledwie, ledwie, ale dał radę! Kamień odsłonił wąski i cylindryczny otwór głęboki na sześć metrów (co sprawdzono linką). Gdy ponownie wrzucano w czeluść kamyki nie było już odgłosu, jak z pieczary. - Ten kamień, co blokował otwór, musiał potęgować odgłos - stwierdzili strażacy, którzy odetchnęli z ulgą, że nie stoją na podziemnej pieczarze.

Co to zatem może być? - W latach 80. „nafciarze” robili tu odwierty. To pewnie jedna z pozostałości. Odkryła się dopiero po latach, bo teren jest gliniasty. W innych miejscach, gdzie były odwierty, zapadliska ujawniły się znacznie szybciej - stwierdził Marian Skibiński, który nakazał strażakom oznakować dziurę taśmą. Właściciel pola będzie musiał sam zadbać, żeby zlikwidować pamiątkę po "nafciarzach".

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
iluminat

Nie bojcie sie nas. Nie mamy zlych intencji

s
strażak

Ładna czapka szkoda tylko, że do munduru nie pasuje.

G
G M

ZŁOTY POCIĄG

L
LJB

dziura w ziemi na koszt właściciela gruntu, ale gdyby tam odkryto skarb...

Dodaj ogłoszenie