Wielkie przekręty w skupie katalizatorów w Kórniku. Lewe faktury, martwe dusze z Bałkanów i pranie brudnych pieniędzy na ponad 35 mln zł

Łukasz Cieśla
Łukasz Cieśla
Katalizatory zawierają wiele metali szlachetnych. Dlatego zysk mają zarówno dostawcy (czasami złodzieje), skupy oraz specjalistyczne firmy odzyskujące metale szlachetne. W skupie w Kórniku, zdaniem poznańskiej prokuratury, przez lata dochodziło do olbrzymich nieprawidłowości, m.in. prania brudnych pieniędzy.
Katalizatory zawierają wiele metali szlachetnych. Dlatego zysk mają zarówno dostawcy (czasami złodzieje), skupy oraz specjalistyczne firmy odzyskujące metale szlachetne. W skupie w Kórniku, zdaniem poznańskiej prokuratury, przez lata dochodziło do olbrzymich nieprawidłowości, m.in. prania brudnych pieniędzy. Jarosław Pruss
Złodzieje ukradli z twojego samochodu katalizator pełen metali szlachetnych? Być może trafił do skupu prowadzonego przez firmę PB Metals w Kórniku. Prokuratura zakończyła właśnie gigantyczne śledztwo i oskarżyła szefów firmy o przyjmowanie katalizatorów z szarej strefy, lewe faktury, uszczuplenia podatkowe i pranie brudnych pieniędzy na kwotę ponad 35 mln zł. Akt oskarżenia przeciwko małżonkom Benignie i Pawłowi W. oraz Bartoszowi M. liczy ponad... 1600 stron. Śledztwo poznańskiej Prokuratury Okręgowej trwało 9 lat. Dowodów szukano również w Anglii i we Włoszech.

O tej sprawie piszemy od lat na łamach „Głosu Wielkopolskiego”. Teraz nastąpił jej finał, przynajmniej jeśli chodzi o poznańską Prokuraturę Okręgową i CBŚP. Po dziewięciu latach śledztwa do sądu trafił właśnie akt oskarżenia. Sprawę prowadziło kilku prokuratorów, a akt oskarżenia skierował prokurator Szymon Dąbrowski.

Złodzieje katalizatorów grasują w całym kraju. Zobacz film

Złodzieje, zbieracze i bywalcy szrotów. "Szara strefa" przynosiła katalizatory do skupu w Kórniku

W skrócie chodzi o to, że szefowie skupu z Kórnika prowadzili gigantyczny handel katalizatorami i przy tym mieli oszukiwać na podatkach, zawyżać koszty, fałszować dokumenty, prać brudne pieniądze. Katalizatory, które trafiały do ich skupu czasami pochodziły od złodziei wycinających je z zaparkowanych aut. Ale często przynosili je także właściciele warsztatów, handlarze z giełdy, drobni zbieracze, bywalcy szrotów. Wielu tych dostawców działało najczęściej w „szarej strefie”, bo postępowali niezgodnie z przepisami o ochronie środowiska - nie mieli pozwolenia na obrót odpadami. Ale biznes każdemu się opłacał. Dostawcy zarabiali na przynoszeniu katalizatorów. Skup wysyłał je potem do firmy we Włoszech i zarabiał na odzyskiwaniu z nich metali szlachetnych.

Czytaj też: Szefowie skupu katalizatorów w Kórniku wyprowadzali zyski m.in. na Seszele?

Obszerny akt oskarżenia przeciwko byłym szefom skupu w Kórniku liczy ponad 1600 stron. Wiele z nich zajmują wyliczenia setek faktur i umów za zakup katalizatorów przez firmę z Kórnika. Zdaniem śledczych wiele faktur było „lewych”, a umowy zawierano prawdopodobnie z „martwymi duszami”.

Bartosz M., jedyny ze wspólników firmy, który częściowo przyznał się do zarzutów, powiedział, że „martwych dusz” do zalegalizowania zakupów próbowano najpierw szukać wśród obywateli Litwy. Ale współprowadząca skup Benigna W. miała ponoć stwierdzić, że lepiej poszukać dalej od Polski i naszych organów ścigania. Na oficjalnych dostawców wybierano więc rzekomo Romów z Rumunii oraz obywateli Węgier i Serbii. Prokuratura próbowała potem namierzyć dwóch dostawców wskazanych w umowach z imienia i nazwiska, ale w końcu uznała, że Węgier i Serb zapewne istnieją tylko na papierze.

Ponad 380 mln złotych na koncie i wielkie wypłaty gotówki przez wspólników skupu z Kórnika. Tak zaczęło się gigantyczne śledztwo ws. skupu katalizatorów

Oskarżeni w tej sprawie Bartosz M. oraz małżonkowie Benigna i Paweł W. zaczęli ze sobą współpracować kilkanaście lat temu. Otworzyli skup katalizatorów w Kórniku. Interes szedł świetnie, zarabiali krocie. Ale w 2011 roku przepływami na ich kontach zainteresował się Główny Inspektor Informacji Finansowej. Zwrócił uwagę na olbrzymie kwoty na ich kontach. Było na nich ponad 380 mln zł.

Czytaj też: Dlaczego skup katalizatorów w Kórniku przynosił tak wielkie zyski?

Olbrzymie były także wypłaty gotówki, których wspólnicy dokonywali z kont. Jak się wkrótce okazało, wspólnicy mieli zwyczaj płacenia gotówką niemalże za wszystko. Prokuratura w 2012 roku wszczęła śledztwa, by ustalić źródła oraz tajemnicę ich wielkiego sukcesu finansowego.

Wspólnicy byli już wówczas pokłóceni. Podczas przesłuchań do winy przyznał się częściowo jedynie Bartosz M. Wskazał, że wcześniej został wyrzucony z firmy przez małżonków, ponieważ nie zgadzał się na przyjmowanie katalizatorów z „szarej strefy”. Chciał, by z każdym dostawcą była podpisana umowa. Po to, by firma mogła się wytłumaczyć, skąd ma towar. Bartosz M. twierdził, że obroty wówczas spadły, a jego otwartość nie spodobała małżonków W. Oni z kolei podczas przesłuchań nie przyznawali się do winy. Za całe zło i ewentualne przekręty w firmie obwiniali skłóconego z nimi Bartosza M.

Całą trójkę prokuratura oskarżyła o lewe faktury i umowy, uszczuplenia podatkowe i pranie brudnych pieniędzy, czyli takich, które pochodziły z przestępstwa. Z aktu oskarżenia wynika, że chodzi o ponad 35 mln złotych.

Dodatkowo małżonkom W. zarzucono wpływanie na niektórych pracowników i nakłanianie ich do fałszywych zeznań. Pracownicy skupu katalizatorów w Kórniku mieli kłamać podczas przesłuchań, że podpisywano umowę z każdym dostawcą katalizatora.

Diesle są najbardziej narażone na wycięcie katalizatora. Zobacz film

Hostessa z kasyna w USA miała grać pierwsze skrzypce w skupie katalizatorów. Benigna W. twierdzi, że było inaczej

Z zeznań świadków wynika, że w firmie sporo do powiedzenia miała wspomniana Benigna W. Ona sama twierdziła z kolei, że jej rola była wyolbrzymiana. Czasami jeździła na spotkania, bo dobrze znała język angielski. Wiele lat temu miała się go dobrze nauczyć w USA, gdzie pracowała rzekomo jako hostessa w tamtejszych kasynach.

Czytaj też: Sprawa skupu katalizatorów ciągnęła się 9 lat. W trakcie śledztwa odsunięto panią prokurator z Poznania

Benigna W. pojawiła się m.in. na spotkaniu w Niemczech. We Frankfurcie była wspólnie z mężem Pawłem W. oraz Bartoszem M. Cała trójka miała wówczas umówione spotkanie na lotnisku z niejakim Frankiem L., który reprezentował angielską firmę CC Components. Omawiali szczegóły współpracy.

Jak się okazało w trakcie śledztwa, angielska firma CC Components „na papierze” dostarczała olbrzymie ilości katalizatorów do firmy z Kórnika. Skąd angielska firma miała tyle katalizatorów dla skupu spod Poznania? A może inaczej – czy w ogóle je miała? Poznańska prokuratura uznała, że faktury z Anglii były lipne, bo dotyczyły fikcyjnych transakcji. Jakie są na to dowody?

Jeden ze świadków – księgowy obsługujący skup z Kórnika - podczas wizyty w Anglii z ciekawości chciał obejrzeć siedzibę CC Components. Okazało się, że było to małe biuro z faksem. Bez magazynów, gdzie rzekomo miałyby leżeć katalizatory wysyłane potem do Polski. Księgowy dodał, że faktury z Anglii wyglądały jakby partiami wychodziły z drukarki. Były jak nowe, czyste, niepogniecione.

Czytaj też: Kradną katalizatory dla mateli szlachetnych. Łupem złodziei padają często stare samochody z silnikiem diesla

Angielska firma, jak ustaliła prokuratura, nie miała ponadto pracowników. Poza wspomnianym Frankiem L. oraz prezes Giną W. Ona przyznała jednak, że prezesem CC Components została „pro forma”, aby zrobić przysługę Frankowi, swojemu znajomemu.

Księgowy PB Metals zeznał również, że zwracał uwagę swoim klientom z Kórnika na małą wiarygodność faktur z angielskiej firmy. Benigna W. miała mu wtedy powiedzieć, że w razie czego powie, że to skłócony z nimi Bartosz M. dostarczył wątpliwe dokumenty z Anglii. Benigna W. miała też stwierdzić, jak zeznał księgowy, by za dużo nie pytał, bo przecież jest od księgowania, a nie od oceniania zarządu spółki.

Czytaj też: Zamek w Stobnicy powstał za pieniądze cypryjskich spółek?

Kolejny zagraniczny trop w działalności skupu katalizatorów to Włochy. Do tamtejszej firmy Chimet wysyłano z Polski katalizatory, by odzyskać z nich metale szlachetne. Na ich odzysku osiągano największe zyski. Biegli powołani później przez prokuraturę ocenili, że są spore wątpliwości wobec rzetelności faktur wystawianych przez firmę z Kórnika do Włoch.

Pracownicy skupu katalizatorów z Kórnika potwierdzili, że w firmie dochodziło do nieprawidłowości

Dla poznańskiej prokuratury, oprócz analizy dokumentów, kluczowe znaczenie miały zeznania pracowników skupu z Kórnika. Cześć z nich powiedziała śledczym z CBŚ i prokuraturze, że przez małżonków W. była nakłaniana do fałszywych zeznań.

Czytaj też: Klub Pacha Poznań, zagadkowa spółka z Cypru oraz szemrany biznesmen Dariusz M.

Pracownicy PB Metals mówili również o tym, że nie było dostaw katalizatorów od angielskiej firmy CC Components. Poza tym ilość katalizatorów, która miesięcznie faktycznie trafiała do skupu, była znacznie mniejsza od tych podawanych na fakturach. Pracownicy mówili ponadto o tym, że spisywanie klientów i wystawianie dokumentów było wybiórcze.

Istotnym dowodem okazał się kalendarz prowadzony przez kasjerkę ze skupu w Kórniku. Zapisywała w nim każdy dzień pracy w firmie oraz ile pieniędzy faktycznie wydawano na zakup katalizatorów. Kasjerka, podczas zeznań, zakwestionowała wiele transakcji PB Metals. Dla prokuratury był to kolejny dowód, że skup nabywał towar głównie z szarej strefy.

Głośne zabójstwa, niewyjaśnione zbrodnie i tajemnicze znikni...

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie