Wielkopolska Enea też wybuduje elektrownię atomową w Polsce

Mateusz Pilarczyk
Musimy znaleźć inne źródła energii - stwierdził Maciej Owczarek, prezes Enei
Musimy znaleźć inne źródła energii - stwierdził Maciej Owczarek, prezes Enei Waldemar Wylegalski
Wszystkie ręce na pokład - budujemy elektrownię atomową. Największe polskie firmy związane z energetyką, w tym wielkopolska Enea, podpisały niedawno list w tej sprawie. Na jego podstawie już nie tylko PGE będzie zajmowało się budową polskiego atomu. Eksperci podkreślają jednak zgodnie, że przed energetyką stoi ważniejsze wyzwanie. Tak zwane blackouty, czyli przerwy w dostawie prądu grożą nam, zanim wbijemy pierwszą łopatę pod atom. Wkrótce bowiem zamykane będą przestarzałe elektrownie węglowe. Do tego czasu firmy muszą wybudować nowe bloki energetyczne. Bez tego wrócą czasy 20. stopnia zasilania. A kryzys w branży budowlanej nie ułatwia zadania.

PGE Polska Grupa Energetyczna, KGHM Polska Miedź, Tauron Polska Energia oraz Enea to firmy, które zrzucą się na polski atom i będą brały udział w przyszłej eksploatacji elektrowni jądrowej. Koszt jej budowy ocenia się na przynajmniej 50 mld złotych. PGE nie byłaby w stanie sama udźwignąć tak wielkiej inwestycji.

- Musimy znaleźć inne źródła, które pozwolą nam na funkcjonowanie za dwadzieścia - trzydzieści lat. W interesie nas wszystkich jest kwestia, czym zastąpić węgiel - mówił po podpisaniu umowy Maciej Owczarek, prezes Enei. - Cieszymy się, że jesteśmy partnerem tego projektu, tym bardziej, że to dla nas wszystkich zupełnie nowe, nieodkryte pole działania. Mamy wiele do zrobienia w tym temacie - dodawał.

Firmy wierzą, że inwestycja w atom opłaci się im w długiej perspektywie. Wszyscy szykują się na zmiany, które wprowadzi pakiet klimatyczny. Kolejne ograniczenia emisji dwutlenku węgla forsowane przez Unię Europejską sprawią, że filar naszej energetyki, czyli spalanie węgla będzie nieopłacalne.

- Połączenie wysiłków to dobra droga. Tym bardziej, że udziałowcem konsorcjum będzie KGHM, jeden z największych odbiorców energii w kraju. Tak się postępuje na przykład w Finlandii, gdzie trwa budowa elektrowni Olkiluoto - komentuje Mirosław Duda z Agencji Rynku Energii. - Elektrownia jest nam bardzo potrzebna, ale to dalsza perspektywa. Już po 2013 roku mogą się pojawić blackouty, bo zacznie się wycofywanie elektrowni węglowych, które nie spełniają wymogów UE. Nikt nie jest w stanie tak szybko wybudować atomu, dlatego tak ważne są już prowadzone inwestycje - dodaje ekspert.

Te inwestycje to chociażby dwa węglowe bloki w Opolu, które za 11 mld zł buduje PGE oraz jeden w Turowie, a także inwestycja Enei w Kozienicach za bagatela 6 mld zł. Mimo pokaźnych kwot, to nie one są problemem. Obawy budzi upadająca branża budowlana. - Agencje rządowe powinny włączyć się w ratowanie firm zaangażowanych w projekty strategiczne dla rozwoju całej gospodarki - powiedział "Pulsowi Biznesu" Krzysztof Kilian, prezes PGE.

A sytuacja jest poważna. Kłopoty ma nie tylko podpoznańska grupa PBG zaangażowana w budowę terminala LNG w Świnoujściu - firma czeka na rozstrzygnięcie upadłości układowej. Sen z powiek prezesów energetycznych firm spędza trudna sytuacja innego polskiego giganta budowlanego, Polimeksu. Jest on zaangażowany zarówno w projekty Enei, jak i PBG.

- Wybiegając w przyszłość, jeżeli nie wybudujemy atomu, to energię trzeba będzie dostarczyć w inny sposób albo kupić za granicą. Popyt na prąd na pewno będzie rósł, a nasze firmy energetyczne są na tyle silne, że pokryją wkład własny potrzebny na atom. Resztę można pożyczyć - uważa dr Ryszard Stefański z Uniwersytetu Ekonomicznego, zajmujący się rynkiem energetycznym. Zwraca też uwagę, że firmy, które mają budować atom, są kontrolowane przez Skarb Państwa, który nie myśli w kategoriach zysku ekonomicznego, ale polityki.

- Inicjatywa wychodzi od rządu. Obecnym rządzącym wygodnie jest teraz powiedzieć, że za kilkanaście lat powstanie elektrownia jądrowa, bo na pewno nie oni będą ją kończyć - dodaje dr Stefański.

W optymistycznej wersji prąd z polskiego atomu ma popłynąć już w 2023 roku. Już, bo we wspomnianej Finlandii budowa elektrowni Olkiluoto przeciąga się już o trzy lata. W Polsce nadal nie wiemy, gdzie stanie przyszły reaktor. Pod uwagę od dawna nie jest już brany wielkopolski Klempicz. Atom powstanie w Żarnowcu, Choczewie lub Gąskach. Ostateczna decyzja ma, według harmonogramu, zapaść do końca przyszłego roku.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nauczyciel akademicki
Czy oponenci budowy w Polsce elektrowni atomowych wiedzą, że seks jest bardziej niebezpieczny od energetyki jądrowej? Chętnie im to uzasadnię. Przysiegam, że będę mowić tylko o promieniowaniu jonizującym
W
W
"...do tego czasu firmy muszą wybudować nowe bloki energetyczne. Bez tego wrócą czasy 20. stopnia zasilania..."

To już było :]
Potrzeba budowy elektrowni w Żarnowcu oraz Klępiczu była też budowana...
strachem przed 20 stopniem zasilania, straszono, że po roku 2000 będzie ciemność...
Oj... to już od dwunastu lat tak siedzimy... bez prądu... ;>

Zresztą po co nam elektrownie, tak stare ale i nowe... skoro linie przesyłowe są wyeksploatowane,
i powodują gigantyczne straty między elektrowniami a odbiorcami...
To m.in. linie należy remontować! Budować nowe... A nie kolejne elektrownie...

A teraz... można to porównać do rury... która jest dziurawa jak sito... i woda cieknie, leje się...
A jaki jest pomysł... Załatać? Wymienić na nową? Nie! Podnieść ciśnienie.... ;/
M
Maxi
Przecież wiadomo, że to jest blef. Ta zapowiedz to tego aby zgłosić potrzebę podwyżki cen energii elektrycznej tytułem zebrania funduszu na budowę przyszłej elektrowni jądrowej. Po jakimś czasie ( już po wejściu w życie " uzasadnionej podwyżki ceny" okaże się, że firma nie jest wstanie wybudować takiej elektrowni, co najwyżej przejmie wybudowaną przez państwo. Wspomnicie moje słowa.
Dodaj ogłoszenie