Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Wielkopolska: Nie mamy czym leczyć raka!

Marta Żbikowska
W pracowni  Wielkopolskiego Centrum Onkologii przygotowuje się rocznie prawie 50 tysięcy preparatów
W pracowni Wielkopolskiego Centrum Onkologii przygotowuje się rocznie prawie 50 tysięcy preparatów Paweł Miecznik
W środę w mediach pojawiła się informacja, że pacjenci z nowotworami leczeni cytostatykami (tzw. chemią) pozostaną bez leków, gdyż producent medykamentów wycofuje się z polskiego rynku. Powodem miał być brak porozumienia z ministerstwem zdrowia w kwestii ceny. Wczoraj minister zdementował te informacje. Problem jednak jest - niektórych leków w Wielkopolsce wystarczy na tydzień.

O ograniczeniu dostępności leków cytostatycznych wiadomo było od października. Wtedy firma Sandoz poinformowała szpitale, że ze względów technologicznych ogranicza produkcję dziewięciu medykamentów, m.in. cysplatyny i doksorubicyny. Kłopoty miały skończyć się w ciągu trzech miesięcy. Potrwały dłużej.

PRZECZYTAJ:
SZCZEPIONKA WYGRA Z RAKIEM PŁUCA?

Pacjenci są przerażeni i zupełnie zdezorientowani. W Wielkopolskim Centrum Onkologii chemię przyjmuje ponad 15 tysięcy pacjentów rocznie.

- Przez cały dzień, zamiast skupiać się na leczeniu, uspokajam chorych i ich rodziny zapewniając, że na razie nie brakuje nam leków - mówi Maria Litwiniuk, ordynator oddziału chemioterapii w Wielkopolskim Centrum Onkologii. - Kiedy, ze względów medycznych, zmieniłam pacjentce schemat leczenia, natychmiast pojawiła się przestraszona córka z pytaniem, czy dla jej mamy zabrakło leku.

Lekarze uspokajają pacjentów, ale przyznają, że choć obecnie leków nie brakuje, nie wiadomo, co będzie w najbliższej przyszłości.

CZYTAJ TEŻ:
ZNALAZŁY SIĘ PIENIĄDZE DLA CHORYCH

- Zapasów doksorubicyny wystarczy nam jeszcze na tydzień, cysplastyny na kilka dni dłużej - przyznaje Elżbieta Chojecka, kierownik szpitalnej apteki w Wielkopolskim Centrum Onkologii. - Jedna osoba od rana dzwoni po hurtowniach i kupuje każde dostępne ilości tych leków, ale nie ma ich dużo.

Lekarze uspokajają pacjentów, ale przyznają, że choć obecnie leków nie brakuje, nie wiadomo, co będzie w najbliższej przyszłości.

Na dostarczenie do szpitala cysplastyny ogłoszono już dwa przetargi, ale nie zgłosiła się do nich ani jedna hurtownia.
Rozwiązaniem mogłoby być sprowadzenie leków z zagranicy. Taką ewentualność dopuszcza minister zdrowia. Wymagałoby to uruchomienia procedury importu docelowego, gdyż zgodnie z przepisami, szpitale mogą kupować tylko leki z polskimi ulotkami i opakowaniami. W wyjątkowych przypadkach ministerstwo może pozwolić na odstępstwo.

- Procedura importu docelowego, która na gruncie prawa polskiego obowiązuje nie od dziś, jest procedurą, która ma za zadanie doprowadzić do sytuacji, w której dostępność do leków w przypadku jej ograniczenia będzie zachowana - mówił w oświadczeniu Jakub Szulc, wiceminister zdrowia.

Minister zaznaczył, że problem z dostępnością cytostatyków dotyczy całej Europy oraz USA. Farmaceuci podejrzewają, że firma kieruje swoje zapasy za ocean, gdyż tam grożą jej kolosalne kary za niewywiązanie się z zaplanowanych dostaw.
Zanim ministerstwo zdecyduje, czy i w jaki sposób pomóc chorym na raka pacjentom, szpitale muszą sobie radzić same.

- Wiemy, jakich leków potrzebujemy natychmiast, a jakie w najbliższym czasie nie będą używane i możemy je przekazać innej placówce - przyznaje Elżbieta Chojecka. - Wszystkie szpitale w Polsce mają takie same problemy. Rozumiemy się nawzajem, bo wiemy, że wszyscy musimy ratować ludzkie życie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski