Wierzenia dawnych Wielkopolan i znaczenie „pochówków antywampirycznych”. Dr Agnieszka Stempin: „Odcinano głowę, żeby upiór nie ożył”

Maciej Szymkowiak
Maciej Szymkowiak
Dr Agnieszka Stempin specjalizuje się m. in. w okresie wczesnego średniowiecza. fot. Waldemar Wylegalski
Upiory, strzygi, wampiry to potwory, które pojawiały się w wierzeniach dawnych Słowian. Teraz znamy je z filmów kina grozy lub literatury fantasy. O tym, jak wyglądała wiara Wielkopolan w okresie wczesnośredniowiecznym i czym są odkrywane „pochówki antywampiryczne”, opowiedziała dr Agnieszka Stempin, kierowniczka Rezerwatu Archeologicznego Genius loci.

Zacznijmy od pojęcia „pochówka antywampirycznego”. Co przez ten termin należy rozumieć?
„Pochówek antywampiryczny” to temat, który wzbudza sensację, ale nauka od takich emocji się dystansuje. Termin „pochówka antywampirycznego” powstał dosyć dawno temu, ale nie zawsze oddaje znaczenie tego, co my, jako archeolodzy przez to rozumiemy. Na samym początku nadmienię, że grzebanie zmarłych jest ściśle związane z przestrzeganym rytuałem, który oparty był na wierzeniach o życiu pośmiertnym. W przypadku wczesnego średniowiecza w obrządku chrześcijańskim zasadą było grzebanie umarłych w pozycji wyprostowanej z rękami wyciągniętymi wzdłuż tułowia i na linii wschód/zachód z głową skierowaną na zachód, aby człowiek w dniu Zmartwychwstania powstał z twarzą zwróconą ku Jerozolimie. Wszelkie odstępstwa od reguły prowokują pytania.

Dlaczego zatem niektórzy byli chowani w zupełnie inny sposób, niezgodny z danym rytuałem?
Tych powodów może być mnóstwo. Jeden z nich jest dosyć prozaiczny i niezwiązany z wierzeniami w upiory – dany człowiek po prostu mógł być osobą obcą w tej społeczności, którą pochowano zgodnie z innym obrządkiem. Natomiast poza zmienioną orientacją pochówku, spotykane są takie groby, które znacząco się różnią. To właśnie je określamy w archeologii szerokim terminem „antywampirycznych”. Pochówki ze znacznie odbiegającym od normy sposobem grzebania znane są od 4 tysięcy lat, aż do wieku XX, gdyż jeszcze w latach 30. XX wieku etnografowie opisywali drastyczne i niecodzienne traktowanie zwłok osób, których w społeczności się obawiano. W związku z tym chowano ich tak, żeby nie mogli wrócić do świata żywych i szkodzić danej społeczności.

Jak chowano takie osoby? Co jest wyjątkowego i zadziwiającego w tych pochówkach?
Najczęściej powtarzającym się motywem było chowanie ludzi na brzuchu z głową do ziemi albo uszkadzano zwłoki, mieszając porządek anatomiczny. Takie pochówki mamy np. na cmentarzysku Śródeckim. W innych przypadkach ucinano np. głowę, którą umieszczano pomiędzy kolanami, żeby zmarły nie mógł jej dosięgnąć, a tym samym uniemożliwiano mu powrót do żywych.

Jaki wpływ na zmianę obrządku pogrzebowego miało chrześcijaństwo?
Zmiana, jaka nastąpiła wtedy, była bardzo istotna. W czasach pogańskich zwłoki palono na stosach, dlatego znamy osady z czasów plemiennych, ale bardzo trudno doszukać się cmentarzy. Mieszkańcy tych osad jakby „wyparowali”, co oczywiście wpływa na to, że nauka nie może badać ludzkich szczątków z tego okresu. Wierzono, że przejście na „drugi świat” musi dokonać się poprzez rytuał ognia. Spalone prochy umieszczano w trudnych do zinterpretowania jamach albo wsypywano do glinianych naczyń i ustawiano na małych kurhanach. Taki rytuał dawał też pewność, że osoba zmarła nie wróci do świata żywych. Chrześcijaństwo natomiast wymagało inhumacji. I możemy sobie wyobrazić, że było to ogromnym szokiem dla dawnej, pogańskiej społeczności. Prawdopodobnie nie zawsze wierzyli w to, że dana osoba naprawdę umarła, a jeśli z jakiegoś powodu budziła lęk za życia nic dziwnego, że bano się jej powrotu jako upiora.

Zobacz też: Poznanianka wróciła z festiwalu w Cannes. "Maskę ściągniesz tylko do zdjęcia"

Jakie wierzenia i strachy wtedy panowały wśród Wielkopolan?
Przede wszystkim pamiętajmy, że ci ludzie żyli w otoczeniu bardzo bogatej przyrody i ona rządziła ówczesną wyobraźnią i światem bóstw. Na pewno ciemność, czy zjawiska atmosferyczne jak choćby burze wpływały na to, czego skutków się obawiano i co chciano obłaskawić. Stąd, choćby wiara w boga Peruna, bóstwo gromowładne. Wiedzę o dawnych wierzeniach możemy budować na podstawie przekazów pisanych, jakie zachowały się dla Pomorza czy Rusi, ale nie wiemy, czy tu w Wielkopolsce były one podobne. Ludzie żyli w swoim świecie, ale obok toczyło się życie równoległe, w którym różne wyobrażone stwory zarówno dobre, jak i złe prowadziły swoją „działalność”. Te, które czyniły zło powiązane były z niemożnością odejścia do świata umarłych, dlatego bardzo często w rytuałach niszczono różne przedmioty na grobach, np. rozbijano naczynia związane ze zmarłym. W ten sposób zrywano jego więź z tym światem i nie pozwalano mu wrócić do żywych.

Co z wampirami? Jak chowano osoby uważane za wampiry?
Poprzez wampiry i upiory należy rozumieć osoby, których się obawiano w danej społeczności. O wampirach mówi się, że powinny gryźć ziemię, czyli być właśnie odwrócone twarzą do ziemi, a dodatkowo takie pochówki często przytłaczano kamieniami. Układano też sierp na szyi, krępowano ręce i nogi, żeby zmarły nie mógł wstać. Na cmentarzysku na Śródce odkryto pochówki osób złożonych w pozycji embrionalnej, co może wskazywać na skrępowanie ciała po śmierci, ale też może mieć prozaiczną przyczynę – trudność kopania grobu w zimie i konieczność „upchnięcia” zwłok w mniejszej jamie. Praktykowano też umieszczanie różnych rzeczy w ustach, np. żelaza lub ziaren maku i takie pochówki odkryto w Dziekanowicach.

Dlaczego mak?
W wierzeniach słowiańskich i ludowych mak ma istotne znaczenie, ma on przecież właściwości halucynogenne, co pozwalało komunikować się ze zmarłymi. Ziarenka maku, ale też czarnej gorczycy wysypywano na drodze na cmentarz oraz na pochówek, ponieważ wierzono, że upiór, który powstanie z grobu najpierw zacznie zbierać te drobinki, a wówczas zajęty tą czynnością, nie zauważy nadejścia świtu i zginie.

Które pochówki są najbliższe Poznaniowi?
Pochówki Śródeckie, ponieważ to najstarszy cmentarz chrześcijański założony w pobliżu grodu poznańskiego, możemy powiedzieć, że tam zostali pochowani pierwsi Poznaniacy. Badacze (Paweł Pawlak z Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej H. Klundera) stwierdzili, że został on założony na dawnej osadzie po nawiezieniu grubej warstwy piasku. Takie skomplikowane przedsięwzięcie musiało być kierowane przez ówczesnego władcę – który w 966 roku przyjął chrzest i w swoim grodzie musiał zorganizować również przestrzeń dla chowania zmarłych w nowym obrządku.

Jak trudno było zerwać z dawnym postrzeganiem życia po śmierci dawnym poganom?
Bardzo trudno, a dowodzą tego różne elementy. Opalano całe jamy grobowe lub nadpalano trumny. Echo poprzednich wierzeń było jeszcze długo bardzo silne. Wrzucano węgle do jamy grobowej, co można interpretować dwojako: jako łączność z przodkami lub formę zabezpieczenia przed ich powrotem. Takie pochówki są rejestrowane w wielu miejscach z tego okresu, czasami badacze łączą je z praktykami antywampirycznymi.

A jak wpłynęło chrześcijaństwo na postrzeganie duchowości?
Chrześcijaństwo otworzyło zupełnie odmienne spojrzenie na sprawy duchowe, ale ta zmiana nie następowała wcale szybko. Jeszcze do XIII wieku wciąż praktykowano dawne rytuały. Stereotyp każe nam myśleć, że chrześcijaństwo wypalało ogniem dawne wierzenia, ale to nie prawda — bardzo często w sposób mądry je adaptowano. Przykładem są okresy świąt związanych z okresami przejścia czy choćby tradycja pisanek. Jajko miało i ma do dziś symbolikę odrodzenia. Następował synkretyzm religijny, czyli połączenie dawnych obyczajów z tym, co wprowadzało chrześcijaństwo. Do takich elementów zaliczyć można tzw. kaptorgi. Na Śródce znaleziono pochówek kobiety, zaopatrzonej w takie pojemniki na amulety, a w nich były ziarna prosa i beru. Dusza miała zakiełkować tak jak ziarna zbóż i przejść metamorfozę. Dodawano też zawieszki np. z zębów niedźwiedzi lub kłów wilczych, które zabezpieczały zmarłego za życia, a po śmierci zapewne ułatwiały mu przejście na drugą stronę. W chrześcijaństwie natomiast nosimy medaliki, które mają moc ochronną. Przechodzono wówczas bezpiecznie od dawnych rytuałów do zupełnie nowej rzeczywistości religijnej i dopiero w wieku XII-XIII widzimy, że na dobre zrywano z dawnymi przyzwyczajeniami.

Jakie rośliny miały funkcję magiczną?
Nieśmiertelnik, mak, a bardzo ważną rolę odrywała brzoza, ponieważ z niej wykonywano dziegieć, czyli smołę z kory brzozowej, którą odpowiednio destylowano. Dziegieć miał szerokie zastosowanie, również magiczne. Mówimy o „beczce miodu i łyżce dziegciu”, a to dlatego, że dodawano go wszędzie. Zalepiano nim nawet dziury w naczyniu. Tajemniczym drzewem była wierzba, ponieważ rosła na rozstajach dróg i w miejscach, gdzie była woda, a to woda oddzielała żywych od umarłych. Uważano, że jest na pograniczu światów, ale też, że ma właściwości magiczne i zdolność „zabierania” choroby stąd wbijano w korę paznokcie, żeby wyzdrowieć.

Jakie jeszcze oznaki dawnych wierzeń odkryto w Wielkopolsce?
W Dąbrówce i Spławiu odkryto układy żuchw zwierzęcych: baranów, świń i krów. Pełniły one funkcję ochronną dla domu lub grodu, a także przebłagalną dla demonów, które mogły społeczności zagrozić. W narożnikach chat, pod podłogą, składano ofiary domowym bóstwom.

Czy „wiara w gusła” była charakterystyczna dla obszarów wiejskich czy też występowała w większych skupiskach ludności wczesnośredniowiecznej?
Pierwsze centra, gdzie było wprowadzone chrześcijaństwo to grody typu Poznań, Grzybowo, Ostrów Lednicki, Giecz i Gniezno. Tam przybywał książę, który był ochrzczony i tam też wprowadzał nowe zwyczaje, ale mamy też przekazy z XIII wieku, które opisują, że niektórzy piastowscy książęta wciąż praktykowali pewne zwyczaje i wróżby. Jednym z nich był Władysław Laskonogi, który na wyprawę wojenną wyruszał z czarownicą, która przetakiem wróżyła, czy wyprawa się powiedzie. Do tej pory mówimy „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” i pewnie bardzo długo na takiej zasadzie to funkcjonowało.

Pojawiały się też głosy, że w „pochówkach antywampirycznych” chowano osoby niepełnosprawne fizycznie lub chore umysłowo. Czy to prawda?
Nie zgadzam się z tym. Niepełnosprawność lub choroba psychiczna nie była warunkiem, żeby pozbywać się danej osoby ze społeczności. Mamy zapisy kronikarskie, które dowodzą, że takimi osobami się opiekowano. Z grobu z Lednicy znamy przykład kobiety chorej na gigantyzm, która miała ponad 2 metry wzrostu. Jak wskazują antropolodzy, była prawdopodobnie upośledzona umysłowo, ale wiemy, że miała wyleczone zapalenie płuc i zaleczone złamania, więc była zaopiekowana. Sama niepełnosprawność nie dyskredytowała osoby, ale pewne cechy jej zachowania mogły budzić niepokój. Na cmentarzysku Śródeckim mamy groby osób, które przeżyły trepanację czaszki. Dlaczego je wykonywano? Nie wiemy, być może osoba ta cierpiała z jakiegoś powodu lub utrudniała życie innym i w ten sposób próbowano rozwiązać problem. Te osoby też pochowano odmiennie, a to może świadczyć o tym, że mogły być trudne i bano się ich, po śmierci.

Co przedstawia hologram znajdujący się w Rezerwacie Archeologicznym Genius Loci?
W rezerwacie pokazujemy różne osoby, które odnaleziono na cmentarzysku na Śródce. Odtworzyliśmy wygląd pięciu osób. Jedną z nich była kobieta, która, jak na tamte czasy żyła bardzo długo, bo ok. 55 lat. Obecność kamieni czy amuletów pozwala dywagować, czy nie była to jakaś miejscowa wiedźma, która znała się na ziołach dobrych i złych. Dlatego przedstawiliśmy ją, jako taką osobę. Mamy też grób nr 285, w którym był mężczyzna z zasklepioną na czaszce szramą po uderzeniu miecza. Był on zwrócony twarzą do ziemi, czyli zgodnie z określeniami takich grobów jako „pochówków antywampirycznych”. Może po takim ciosie nie wrócił już do pełni władz umysłowych i dlatego niepokoił społeczność.

Jak wygląda proces datowania i dowiadywania się, kiedy dane ciało zostało złożone do grobu?
Datowanie pochówków jest trudną rzeczą, szczególnie jeśli nie ma darów przy zmarłym. Jeśli one są, szczególnie gdy jest tam ceramika, to wówczas stosujemy tzw. datowanie względne, czyli na podstawie typów użytkowanych w danym okresie naczyń czy przedmiotów określamy, kiedy ta osoba żyła. Możemy też zrobić badania fizyczne kości (analiza radiowęglowa - C14) lub biologiczne, czyli np. badanie dendrochronologiczne. Polega ono na analizie fragmentów drewna. Najlepiej nadaje się do tego drewno dębowe lub sosnowe. Na podstawie badania przyrostów rocznych tzw. słojów, określa się datę ścięcia drzewa. Wtedy możemy precyzyjnie określić, kiedy np. trumna została wykonana. A jeśli skorelujemy badanie C14 z dendrochronologicznym, to możemy bardzo jednoznacznie określić datę pochówku. Cmentarzysko Śródeckie, o którym rozmawialiśmy, datowane jest od końca wieku X do wieku XIII.

Przeczytaj także: Michał Kaczmarek z Teatru Tanga w Poznaniu: Przygotowujemy spektakl, który przywróci do życia przedwojenne tango

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie