Duże różnice temperatur, brak śniegu w okresie mrozów i niedobory wody - te czynniki powodują, że producenci zbóż powinni przygotować się do walki z chorobami.

 

- Chorób w moich zbożach na razie nie widać, ale kiedy tylko ruszy wegetacja zastosuję środki przeciwko chorobom grzybowym - mówi Andrzej Ortyn, rolnik z miejscowości Świeciechów (województwo lubelskie). - Obawiam się, że sporo patogenów chorobotwórczych przetrwało tę dziwną zimę.

 

Osłabienie zbóż po zimie przełoży się na problemy na polach

- Mija zima, której praktycznie nie było - uważa prof.

dr hab. Tomasz Kurowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.  -  Bardzo ciepły był grudzień minionego roku. Dopiero od 28 grudnia 2015 roku zaczęło się ochładzać. Do 27 grudnia trwała wegetacja - było ponad 10 stopni Celsjusza. Mróz pojawił się w Nowy Rok. Temperatura szybko spadała i 4 stycznia przy gruncie osiągnęła minus 20 stopni C (w Bałcynach). Kolejne dni to minus 18,5 stop. C oraz minus 18 stop. C. 

 

Zdaniem profesora rośliny weszły niezahartowane w okres zimowy: - Brak było pokrywy śnieżnej. To spowodowało, że dużo plantacji wymarzło.

 

Co nas czeka? - Rośliny wyjdą z okresu zimowania bardzo osłabione - prognozuje prof. Kurowski. I zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny czynnik: - Występują wciąż ogromne niedobory wody w glebie. Jest sucho. 

 

Potwierdza to Marek Radzimierski z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, oddział w Przysieku, koło Torunia: - Skutkiem tej długotrwałej suszy jest osłabienie roślin. Na razie widać przede wszystkim choroby fizjologiczne, część tkanek obumiera. Potem, gdy ruszy wegetacja,  mogą się pojawić choroby fuzaryjne. 

 

Później posiane zboża Wyglądały dobrze.  Najczęściej do mrozów

- Siew w trudnych warunkach skutkował nierównomiernymi wschodami - widać było, że rośliny meczą się na wyschniętych polach - mówi dr inż. Zuzanna Sawinska z Katedry Agronomii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. - Dopiero opady w końcówce października i początku listopada wpłynęły na poprawę sytuacji. Długa i ciepła jesień pozwoliła roślinom wyrównać wzrost i plantacje zarówno rzepaku, jak i zbóż ozimych na początku grudnia były w dobrej kondycji. Oczywiście, zależała ona od terminu, w którym był siew. Te plantacje z późnych siewów były jeszcze w bardzo wczesnych fazach rozwojowych - podkreśla.

 

Rolników niepokoi fakt, że długa, ciepła jesień sprzyjała nie tylko rozwojowi roślin uprawnych, ale i grzybów chorobotwórczych. Problem dotknął zarówno plantacje rzepaku, jak i plantacje zbóż. 

- Cieszyłem się, że zboża posiane później niż zwykle, tak pięknie wyglądały przed nadejściem mrozów - mówi Stanisław Kulwicki, rolnik z Borówna (woj. kujawsko-pomorskie). - Nie były jeszcze rozkrzewione, rozwijały się drugie-trzecie liście. A po mrozach są rude niemal do samego gruntu. Węzły krzewienia dostały ostro popalić nie tylko w styczniu, ale i w lutym, gdy rośliny były rozhartowane i zabrakło okrywy śnieżnej. Na niektóre oziminy wchodzi zgnilizna.

 

Mogą zaatakować Choroby podsuszkowe

Jednak to nie koniec problemów producentów zbóż. - Na pszenicy pojawi w dużym nasileniu łamliwość źdźbła zbóż - uważa prof. dr hab. Tomasz Kurowski. - Jesień i zima jej sprzyjają, bo temperatura stosunkowo wysoka i są przelotne opady deszczu. Jeśli wiosna będzie sucha i zimna, to wystąpi ostra plamistość oczkowa (rizoktonioza). W naszym kraju nie ma zarejestrowanych preparatów do jej zwalczania. 

 

Profesor dodaje:


- Naturalnie w dużym nasileniu wystąpi fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła. Jest to choroba powodowana przez wiele patogenów słabości,  tzn. atakują one przeważnie rośliny osłabione. Jednym słowem na choroby podsuszkowe „można liczyć”.

 

O możliwości wystąpienia zgorzeli podstawy źdźbła mówi także Marek Radzimierski. Radzi często sprawdzać stan upraw, by w porę móc temu zaradzić.

 

Choroby aparatu asymilacyjnego

O konieczności obserwowania plantacji mówi również prof. dr hab. Tomasz Kurowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. - Przy niskich temperaturach na wiosnę może wystąpić słabsze pobieranie mikro- i makroelementów - twierdzi profesor. - Rośliny będą dalej marniały. Żeby temu zapobiec, należy lustrować plantację i w razie potrzeby zastosować nawożenie dolistne.

 

Profesor twierdzi, że na plantacjach intensywnie nawożonych wcześnie pojawią się objawy mączniaka prawdziwego zbóż i traw: - Wcześnie też wystąpi rdza brunatna. Zimujące zarodniki nie wymarzły.

 

Wiele zależy od pogody, a Patogeny przystosowują się do zmian

Naukowiec z olsztyńskiego uniwersytetu dodaje, że nasilenie pozostałych chorób będzie zależało od dalszego przebiegu pogody. Podobnie uważa dr hab. inż. Grzegorz Lemańczyk z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy, który podkreśla, że ostatnie lata znacznie odbiegają od średniej.

 

- Z doświadczenia wiem, że w takich warunkach nie zawsze da się przewidzieć, jak będzie się przedstawiało zagrożenie zbóż ze strony chorób - stwierdził dr Lemańczyk. - Już widać, iż część zasiewów wypadnie, część zostanie przerzedzona, choć w przypadku mrozów, co jest typowe dla czynników nieinfekcyjnych, ginie zazwyczaj większość lub wszystkie rośliny. 

 

Jego zdaniem wypadną przede wszystkim rośliny osłabione, w tym silniej porażone przez patogeny. - Pozostałe rośliny mogą być mniej podatne na porażenie, ponadto przy mniejszej konkurencyjności roślin będą lepiej odżywione, a przez to silniejsze - uważa. - Dodatkowo mniejsza obsada spowoduje, że mikroklimat będzie mniej sprzyjający dla niektórych patogenów atakujących liście zbóż. Jednak przy zróżnicowanej zimotrwałości odmian i zróżnicowaniu regionalnemu taki stan będzie miał miejsce tylko na niektórych plantacjach.

 

Dr hab. inż. Grzegorz Lemańczyk dodaje: - Generalnie w obecnych warunkach pogodowych można się spodziewać wzrostu zagrożenia ze strony łamliwości źdźbła zbóż i traw. Częste opady deszczu przy umiarkowanych temperaturach, takich jakie występowały w lutym (4-10 stop. C) to warunki sprzyjające porażeniu przez sprawcę tej choroby. 

 

Lemańczyk twierdzi, że można się również spodziewać znacznego zagrożenia ze strony grzybów z rodzaju Fusarium, które powszechnie uchodzą za patogeny roślin, zwłaszcza osłabionych:  - Ponadto na liściach można spodziewać się wzmożonego występowania septoriozy, a także mączniaka prawdziwego zbóż i traw. Trzeba zaznaczyć również, iż na roślinach zimują patogeny powodujące rdze. Można się spodziewać wzmożonego występowania rdzy żółtej, której znaczenie w ostatnich latach wzrasta.

 

Jeśli dalej będą utrzymywały się umiarkowane temperatury i częste opady deszczu to - jego zdaniem - na życie i pszenżycie można się spodziewać również wzrostu zagrożenia ze strony rynchosporiozy, a na jęczmieniu także plamistości siatkowej.

 

- Trzeba ponadto dodać, że populacje patogenów w pewnym stopniu dostosowują się do postępujących zmian pogodowych i mogą się rozwijać w szerszych granicach temperatur niż do tej pory się uważało - zauważa dr Lemańczyk. 

 

Ważne, by Zwalczać problemy już w zarodku

W przypadku zbóż ozimych - zabiegi grzybobójcze jesienią nie należą do standardu. Fungicydy stosują głównie plantatorzy jęczmienia. - Nic nie stoi na przeszkodzie, by takie zabiegi stosować także w przypadku innych zbóż -  twierdzi dr Zuzanna Sawinska z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. - Jednak rolnicy nie decydują się na nie w obawie przed wymarznięciem roślin. Wtedy faktycznie wydane pieniądze pójdą na marne. Ale takie ryzyko jest i przy rzepaku. W przypadku tej rośliny nikt nie dyskutuje o konieczności jesiennych zabiegów, ale faktem jest, że są one standardem od stosunkowo niedawna i musiało minąć kilkanaście lat, aby tak się stało.

 

Jak podkreśla dr Sawinska, uprawy potraktowane jesienią fungicydami lepiej zimują: - Zwalczanie chorób grzybowych w zarodku, jeszcze jesienią, lub wręcz zapobieganie im jest znacznie tańsze i skuteczniejsze niż późniejsze zabiegi, przeprowadzane wiosną. 

 

Dodaje, że trzeba pamiętać, iż od 2014 roku obowiązuje rolników prowadzenie plantacji zgodnie z zasadami integrowanej ochrony roślin, co stwarza pewne ograniczenia: - Tym niemniej w Polsce raczej nie mamy problemu z nadużywaniem środków ochrony roślin, a stosowana ochrona przed patogenami jest ochroną integrowaną.

 


- Walka z chorobami zbóż może nas w tym roku słono kosztować  - twierdzi gospodarz z Borówna. - To jeszcze tylko pogorszy sytuację ekonomiczną niektórych gospodarstw. 

 

I dodaje, że tam, gdzie stan roślin po zimie jest najgorszy, prawdopodobnie trzeba będzie plantacje zlikwidować i posiać kolejne ziarno: - A materiału siewnego w całym kraju zaczyna brakować.