Wokół deklaracji wiary. Histeria zamiast argumentów

Jacek Tomczak, poseł PO
Grzegorz Dembinski
Podpisana niedawno przez część polskich lekarzy i studentów medycyny deklaracja wiary wywołała głośne protesty. Choć wydaje się, że sformułowanie „histeria” znacznie wierniej niż „protest” oddaje zachowanie tych, którzy przypuścili ideologiczny szturm na środowisko sygnatariuszy deklaracji. Co ciekawe histeria opanowała głównie te środowiska, które na co dzień maja usta pełne haseł o wolności i prawach obywatelskich. Jak się jednak okazuje, dla nich to zwykłe frazesy, przydatne wyłącznie wtedy gdy służą „jedynie słusznej” linii interpretacji rzeczywistości.

Sam tekst deklaracji wiary nie jest najszczęśliwszy. Jej język jest dość chaotyczny i stanowi w istocie mieszaninę oczywistych dla każdego katolika elementów wykładni prawd wiary oraz mało zgrabnej narracji, nazbyt szczegółowo i obrazowo ilustrującej wybrane elementy nauczania moralnego Kościoła. To jednak wyłącznie kwestia estetyki, a o gustach ponoć się nie dyskutuje. Dla katolika deklaracja nie wprowadza nic odkrywczego, powtarzając to co oczywiste. Niemniej jednak samo jej podpisanie i ogłoszenie było niczym innym jak skorzystaniem przez grupę obywateli z konstytucyjnej zasady wolności sumienia wyrażonej explicite w artykule 53 polskiej ustawy zasadniczej. Zwolennikom zepchnięcia wszelkich przejawów religijności do „kruchty” wypada w tym miejscu przypomnieć, iż ustanowione normą konstytucyjną prawo podmiotowe wolności sumienia obejmuje nie tylko „wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru” ale również uprawnienie do „uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii”. I takim właśnie elementem uzewnętrznienia była deklaracja wiary polskich lekarzy. Wydawać by się mogło – normalna rzecz, grupa obywateli korzysta z konstytucyjnego prawa, więc co komu do tego? Jednak nic bardziej mylnego. Niemal od razu po ogłoszeniu deklaracji odezwali się w histerycznym tonie nadworni piewcy światopoglądowej „neutralności” państwa, tym razem przejęci losem polskiego pacjenta zdradzonego przez lekarzy-katolików. Natychmiast roztoczyli przed społeczeństwem wizję Polski jako owładniętego przez religijny fanatyzm i zacofanego kraju, w którym pacjenci masowo będą się odbijać od drzwi gabinetów lekarskich, a w konsekwencji zapewne umierać na ulicy. Tymczasem histeria ta wynika, jeżeli nie po prostu z całkowicie złej woli, to przynajmniej z braku przeczytania ze zrozumieniem samej deklaracji oraz totalnej ignorancji w zakresie rozumienia i interpretacji podstawowych przepisów prawnych oraz wartości i swobód przez nie wyrażanych.

Krytycy deklaracji nie zadali sobie nawet trudu skonfrontowania treści nauczania moralnego Kościoła z zakresem obowiązków lekarza wynikających z prawa stanowionego. Gdyby to zrobili, potwierdziłoby się bowiem to, o czym skądinąd zapewne doskonale wiedzą, że kolizje są nieliczne i dotyczą spraw niezwiązanych z działaniem lekarza w sytuacji zagrożenia życia pacjenta. Mało tego, pojedyncze przypadki niezgodności norm moralnych z normami prawa pozytywnego, jak w przypadku aborcji czy wspomagania sztucznego rozrodu, już rozstrzygnięto w polskim prawodawstwie między innymi poprzez wprowadzenie tak zwanych klauzul sumienia lekarzy. Lekarz ma prawnie zagwarantowaną możliwości odmowy podjęcia procedur medycznych, które wykraczają poza wyznawany przez niego katalog wartości. Nieubłaganą dyrektywą koniecznego działania lekarza jest jedynie sytuacja bezpośredniego zagrożenia życia pacjenta. Jednak w takim przypadku moralność katolicka oraz prawo stanowione mówią jednym głosem. Mam nieodparte wrażenie, że niektórzy komentatorzy nie dopuszczają do siebie myśli istnienia norm innych niż prawo stanowione. Przypomnę zatem, że takie normy obowiązują i są powszechnie uznane. Na ich czele znajdują się normy prawa naturalnego, które legły u podstaw współczesnej koncepcji praw człowieka. Wolność, godność, sprawiedliwość to wartości doniosłe nie dlatego, że zapisano je w prawie pozytywnym ale dlatego, że wynikają z prawa naturalnego. Były już w historii systemy, choćby nazizm i komunizm, które opierając się wyłącznie na prawie stanowionym, odrzucały prawo naturalne. Jak wiemy nie skończyło się to dobrze. Dzisiaj efekty odrzucenia prawa naturalnego obserwujemy w niektórych krajach, na przykład w postaci zgody na eutanazję dokonywaną na dzieciach. Podpisana w kontekście kanonizacji Jana Pawła II deklaracja wiary stanowi dopełnienie apelu polskiego świętego o ludzi sumienia, którzy są potrzebni w każdej profesji i dziedzinie życia.

Czy w związku z podpisaniem i ogłoszeniem deklaracji wiary istnieje jakiekolwiek realne zagrożenie dla życia i zdrowia polskich pacjentów? Zdecydowanie nie. Istnieje jednak inne realne zagrożenie, które ujawniła nam irracjonalna reakcja niektórych osób na deklarację. To zagrożenie dla podstawowych swobód obywatelskich, na czele z wolnością sumienia. Nieprzytomne nawoływanie do pozbawienia prawa wykonywania zawodu lekarzy-sygnatariuszy deklaracji wiary wskazuje jasno, że dwadzieścia pięć lat po obaleniu komunizmu, niektórzy nadal mentalnie tkwią w głębokim PRL-u. To smutne, że wciąż są tacy, którzy nie dorośli do wolności, którą wspólnie fetowaliśmy 4 czerwca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie