Wokół filmu "Kac Wawa": Recenzenci na wokandę? Proszę bardzo!

Marcin Kostaszuk
Producent filmu "Kac Wawa" chce pozwać Tomasza Raczka za krytyczną recenzję. Dziękuję mu z całego serca: może publiczność znów zacznie słuchać recenzentów, zanim wyda swoje pieniądze?

Wojna między recenzentami, a twórcami nie zaczęła się jednak od warszawskiego "Kaca". Tli się od zawsze w złośliwostkach, o czym w dziale kultury "Głosu" opowiedzieć moglibyśmy sporo. Zamiast tego proponujemy prześledzić facebookowe komentarze dyrektora jednego z poznańskich teatrów, dotkniętego serią na pewno nie miażdżących (jak teksty Raczka o "Kac Wawa") , a jedynie niepochlebnych recenzji kilku spektakli.

PRZECZYTAJ RECENZJĘ "KAC WAWA" JACKA SOBCZYŃSKIEGO:
JEDEN Z NAJGORSZYCH FILMÓW JAKIE KIEDYKOLWIEK POJAWIŁY SIĘ W POLSKIM KINIE!

Nie dziwię się, że do sądu po ochronę przed ostrzem krytyki poszedł właśnie producent filmowy. Ta dziedzina sztuki jest bowiem stosunkowo najbardziej zależna od recenzji - tygodniowo na ekrany kin w całej Polsce wchodzi od 4 do 10 filmów, które mają około miesiąca "życia" na dużych ekranach, po czym rozlewają się w internetowych nielegalnych kopiach, a dopiero kilka miesięcy później trafiają na DVD.

Zła recenzja opublikowana w dzień premiery w poczytnej gazecie lub portalu może poczynić tu szkody ogromne, choć nie jest czynnikiem decydującym - najlepszy dowód, że w pierwszy weekend wyświetlania Polacy najchętniej chodzili właśnie na "Kac Wawę", co dowodzi skuteczności reklamy. I nieskuteczności recenzji - idę o zakład, że straty producenta polskiej wariacji "Kac Vegas" wywołał nie Tomasz Raczek, a poczta pantoflowa, którą miłośnicy kina ostrzegali się przed kiepską kinową inwestycją.

Ewentualny proces przeciwko recenzentowi filmowemu będzie miał znaczenie nie tylko dla sfery kulturalnej. W dobie ogromnej dysproporcji sił między producentami wszelkich produktów (nie tylko filmopodobnych), a mediami, zamarła w Polsce niemal całkowicie instytucja testów konsumenckich.

Tam, gdzie porównanie z innymi produktami nie może być zobiektywizowane na przykład standardem testu (wyjątek to np. badania wydajności akcesoriów komputerowych) polski klient jest zdany tylko i wyłącznie na swój instynkt. Najczęściej więc łapie się na pseudopromocje i ulega reklamie, nie wiedząc że te same pieniądze mógł wydać lepiej i rozsądniej. Na przykład na telewizor.

Bilet do kina to strata jeszcze stosunkowo niewielka - zaczynam nawet żałować, że nie widziałem "Kac Wawy", choćby po to, by zobaczyć jak może wyglądać film, który trzeba "głęboko ukryć przed światem". Jestem jednak dwadzieścia parę złotych do przodu, bo kierowałem się recenzją mojego kolegi redakcyjnego Jacka Sobczyńskiego. I dlatego trzymam kciuki za jak najdłuższy szum wokół procesu Samojłowicz kontra Raczek, bo może on przynieść tylko wzrost szacunku do rzetelnych recenzentów.

CZYTAJ TEŻ:
KULTURA W GŁOSIE WIELKOPOLSKIM
DEMETRIO W TEATRZE WIELKIM - RECENZJA
KISS ME KATE - RECENZJA MUSICALU
ROZMOWA Z KRYTYKIEM FILMOWYM O NOWYM I STARYM KLOSSIE

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie