Wołyń, piekło nacjonalizmu [RECENZJA]

    Wołyń, piekło nacjonalizmu [RECENZJA]

    Zdjęcie autora materiału

    Cyprian Łakomy

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Michalina Łabacz i Vasyl Vasylyk
    1/12
    przejdź do galerii

    Michalina Łabacz i Vasyl Vasylyk ©Krzysztof Wiktor

    Długo nie będzie lepszego ostrzeżenia przed nacjonalizmem niż „Wołyń” Wojtka Smarzowskiego. Nie tylko przed tym ukraińskim. Przed jakimkolwiek.
    Rzeź wołyńska od lat jest kością niezgody w stosunkach polsko-ukraińskich. Ton rozmów na jej temat w dużej mierze dyktuje panujący w danym momencie klimat polityczny, a próby klasyfikacji mordu UPA na zamieszkujących Kresy Wschodnie Polakach stanowią topór wojenny, którym obie strony regularnie się okładają i wciąż nie potrafią zakopać.

    Temat tego, co wydarzyło się w 1943 i 1944 roku na Wołyniu podejmowali przez lata historycy i dokumentaliści.
    W kinie fabularnym do tej pory praktycznie nie istniał. Ciężar opowiedzenia o tamtych okrutnych wydarzeniach wziął na siebie w końcu Wojtek Smarzowski, naczelny tropiciel zła w polskiej kinematografii. Wyszedł ze słusznego założenia, że nigdy nie ma dobrego momentu na podjęcie bolesnego tematu, ale jeszcze gorsze jest milczenie.

    Nie opowiadając się po żadnej konkretnej stronie sporu o to, czy zbrodnie ukraińskich nacjonalistów nazywać ludobójstwem, reżyser „Domu złego” i „Róży” postanowił nakręcić film „o miłości w nieludzkich czasach”. Film, w którym na świat rzezi patrzymy oczami Zosi Głowackiej (Michalina Łabacz), młodej dziewczyny rzuconej w chaos wojny i zmuszonej patrzeć jak ludzie, którzy jeszcze niedawno razem pili wódkę i świętowali przy weselnym stole wyrzynają jedni drugich.

    „Wołyń” to film okrutny i pełen przemocy. Niektóre sceny zwyczajnie wykręcą żołądek co wrażliwszego widza. Są jak uderzenie obuchem w każdy nasz czuły punkt. Ale przemoc ma tu również wymiar symboliczny. Kresy sprzed rzezi bynajmniej nie są tu idyllą. To siedlisko patriarchatu, w którym ojcowie przehandlowują córki za ziemię i inwentarz. To dlatego Zosia zostaje wydana za majętnego wdowca Skibę (Arkadiusz Jakubik), a nie za ukochanego Ukraińca Petra (Vasyl Vasylyk). Na wschodnich rubieżach II RP zamykane są prawosławne cerkwie, a pogardliwy „żydek” dość często pada z ust polskiego ziemianina.

    Przywoływanej przez twórców miłości jest w „Wołyniu” tyle co nic. Bo co to za miłość, gdy traci się niemal wszystkich, których się kocha? Bohaterowie Smarzowskiego są w sytuacji beznadziejnej, rzucani na pastwę to czerwonoarmistów, to banderowców wspieranych przez ukraińskich cywilów i hitlerowców. Zagłada przywdziewa różne maski, odziera z godności i odczłowiecza niedawnych sąsiadów. Gdzie zatem miłość? Miłość do kogoś czy do czegoś? Do człowieka czy jednak bardziej do nacji i symboli, w imię których chce się zabijać?

    1 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Demoliberalizm

    kprk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 6

    Panie Cyprianie. Uważa Pan, że demokratyczny nacjonalizm Romana Dmowskiego jest na równi ze wschodnim faszycującym nacjonalizmem?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ciekawa recenzja

    Ola (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

    Współczesna była Jugosławia jest również przykładem tego co nacjonalizmy robią z ludzi, jak rozsądek zamieniają na uwielbienie własnego mitycznego narodu ponad wszystko, a kończy się to zawsze...rozwiń całość

    Współczesna była Jugosławia jest również przykładem tego co nacjonalizmy robią z ludzi, jak rozsądek zamieniają na uwielbienie własnego mitycznego narodu ponad wszystko, a kończy się to zawsze wojną. Zawsze i wszędzie. Zyskują na tym tylko politycy u władzy robiący swoje brudne interesy, często wycierając się Bogiem i narodem, czy też jakimiś innymi szczytnymi hasłami.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ale to już było!

    on (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 17

    No trzeba przyznać, że Pan Redaktor Cyprian Łakomy musiał chyba ukończyć jakiś kurs manipulacji i propagandy - i to wyróżnieniem.
    "Długo nie będzie lepszego ostrzeżenia przed nacjonalizmem niż...rozwiń całość

    No trzeba przyznać, że Pan Redaktor Cyprian Łakomy musiał chyba ukończyć jakiś kurs manipulacji i propagandy - i to wyróżnieniem.
    "Długo nie będzie lepszego ostrzeżenia przed nacjonalizmem niż „Wołyń” W***** Smarzowskiego. Nie tylko przed tym ukraińskim. Przed jakimkolwiek."
    Takie zdania właśnie w tekście się spodziewałem - ale, żeby już na początku. Taka na chama?!

    Oczywiście. Każdy, kto opowiada się za swoją ojczyzną i wyraża przynależność do konkretnego państwa jest złym nacjonalistą (w domyśle każdy nacjonalista - to morderca).
    Całe szczęście, że przyszło nam żyć w czasach, kiedy ludzkość wymyśliła i stworzyła tak cudowny twór jak Unia Europejska. Od tego czasu nie mamy już złego nacjonalisty Polaka, Niemca, Francuza czy Anglika - zamiast tego mamy.....europejczyka. A to taki bezkształtny, , bezideowy, odarty z jakiejkolwiek historii, tradycji i religii twór - nowy homo sovieticus. Kiedyś pretekstem dla władzy we wprowadzaniu powszechnej szczęśliwości była walka klas - dzisiaj walka dobrych europejczyków ze złymi nacjonalistami, walka dobry homoseksualistów ze złymi hetero, walka ciemiężonych mniejszości etnicznych z tyranią większości.
    Na szczęście unia czuwa - i wybawi nas od wszelakich radykalizmów - oczywiście tylko tych niezgodnych z jej wizją społeczeństwa. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    DO -Ale to juz bylo

    ANNA (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Super opinia tak wlasnie i ja mysle nic dodac nic ujac pozdrawiam !

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo