Wpadka Lotosu Trefla Gdańsk, która może mieć przykre...

    Wpadka Lotosu Trefla Gdańsk, która może mieć przykre konsekwencje! [ZDJĘCIA]

    ŁŻ

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Wpadka Lotosu Trefla Gdańsk, która może mieć przykre konsekwencje! [ZDJĘCIA]
    1/39
    przejdź do galerii

    ©Karolina Misztal

    Gdańscy siatkarze przegrali drugi mecz z rzędu w stosunku 0:3. Tym razem polegli niespodziewanie w Ergo Arenie w starciu z AZS-em Politechniką Warszawską.
    W wyjściowym składzie trener Andrea Anastasi dokonał jednej zmiany w porównaniu z poprzednimi pojedynkami. Na parkiecie od pierwszej piłki pojawił się Miłosz Hebda w miejsce Mateusza Miki. Przyjmujący reprezentacji Polski jest mocno przeziębiony i trener postanowił wysłać go w sobotę do kwadratu dla rezerwowych.

    Włoski szkoleniowiec chyba nie spodziewał się jednak tego, że po meczu będzie mógł tylko bezradnie rozłożyć ręce i pogratulować trenerowi Jakubowi Bednarukowi.
    Paradoksalnie gdańszczanie nie zagrali w sobotę jednak fatalnego spotkania. W dwóch setach polegli na przewagi, ale w starciu z rywalem z Warszawy do takiego stanu nie powinni byli doprowadzić, zwłaszcza, że w pierwszym i drugim secie wydawało się, że pojedynek mają pod kontrolą. Okazało się, że nawet 5-punktowa przewaga w końcówkach setów to... za mało.

    W pierwszej partii nic jednak nie wskazywało na to, że gdańszczanie mogą mieć problemy. Po pierwszej przerwie technicznej podopieczni trenera Andrei Anastasiego włączyli drugi bieg i zaczęli powoli odskakiwać rywalowi. W ataku bardzo skutecznie grali Murphy Troy i wspomniany wcześniej Hebda. Nasi siatkarze prowadzili nawet 21:16, by... przegrać tę partię w niebywałych okolicznościach do 28! Kibice mieli prawo przecierać oczy ze zdumienia.

    Ale to był tylko... zwiastun problemów, z jakim borykał się Lotos Trefl w sobotnim meczu. W drugiej partii drużyna Jakuba Bednaruka zagrała jeszcze odważniej, bo czuła, że to spotkanie można po prostu wygrać. To był kolejny dramatyczny fragment dla naszych siatkarzy. W szeregach Lotosu Trefla szwankowało nieco przyjęcie i skuteczność w ataku. Warszawianie dobrze grali wyblokiem i blokiem (siedem punktowych bloków w drugim secie!), dzięki temu cały czas trzymali wynik, bo na kontrach byli piekielnie skuteczni. Finalnie... pokonali gdańszczan w tym secie do... 28! To był szok dla kibiców.

    Nieco inny przebieg miała trzecia, i jak się później okazało - ostatnia partia. Gdańszczanie co prawda też lepiej ją zaczęli od rywala, ale z biegiem czasu to warszawianie zaczęli przejmować inicjatywę i wielkimi krokami zbliżać do zwycięstwa. Nasi siatkarze znowu nie mogli skończyć pierwszego ataku i popełniali błędy w przyjęciu. A kiedy w samej końcówce AZS Politechnika Warszawska odskoczyła na cztery punkty, zwycięstwa wydrzeć sobie już nie pozwoliła, akcentując mecz dwoma efektownymi blokami.

    Co ta porażka oznacza dla Lotosu Trefla? Ano tyle, że finał coraz bardziej się oddala. Gdańszczanie mają pięć punktów straty do trzeciej w tabeli Asseco Resovii Rzeszów i tyle samo do drugiej PGE Skry Bełchatów. A pamiętajmy, że czekają ich jeszcze piekielnie trudne mecze z Cerradem Czarnymi Radom na wyjeździe i wspomnianą Asseco Resovią u siebie.

    Lotos Trefl Gdańsk - AZS Politechnika Warszawska 0:3 (28:30, 28:30, 20:25)

    Lotos Trefl: Falaschi, Grzyb 6, Gawryszewski 6, Hebda 18, Schwarz 8, Troy 12, Gacek (libero) oraz Czunkiewicz, Stępień, Schulz 7, Ratajczak.

    AZS: Zagumny, Kowalczyk, Lemański 14, Radomski 1, Samica 14, Filip 2, Olenderek (libero) oraz Mikołajczak 15, Wierzbowski 11, Świrydowicz 7, Firlej.






    Opracował: ŁŻ

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl