Wyborowa z Poznaniem kojarzona jest od XIX wieku. Jej twórcą był Hartwig Kantorowicz, którego dzieło kontynuuje prezes spółki Wyborowa Pernod Ricarde - Eric Benoist. W rozmowie z Martą Danielewicz, Eric Benoist zaznacza, że spółka chce zostać w stolicy Wielkopolski. Co więcej - chce odegrać znaczącą rolę w życiu miasta i jego mieszkańców.

Wyborowa wciąż jest produkowana w Poznaniu?
Proces produkcji spirytusu odbywa się cały czas w Poznaniu. To tu uzyskujemy wysokiej jakości spirytus rektyfikowany - najważniejszy składnik naszych wyrobów. Destylat rolniczy, który jest poddawany procesowi rektyfikacji w Zakładzie w Poznaniu pochodzi z wybranych gospodarstw rolnych z całej Polski. Transportowany jest on później do Zakładu Produkcyjnego w Zielonej Górze, gdzie nasze wyroby są produkowane i butelkowane. W ramach Zakładu w Zielonej Górze zbudowaliśmy centrum logistyczne, to z tamtejszych magazynów nasze produkty, w tym wódka Wyborowa, są dystrybuowane do odbiorców z całej Polski.

Dlaczego zdecydowaliście się butelkowanie przenieść do Zielonej Góry?
Potrzebowaliśmy przestrzeni, by butelkować nasze wyroby. To naprawdę duża operacja, wymagająca nowoczesnej linii produkcyjnej, a Zielona Góra daje nam duże możliwości w tym zakresie. Mamy tam duży, zmodernizowany zakład produkcyjny.

Czy powodem nie był konflikt z władzami Poznania? Z terenów położonych nad Maltą zniknęliście, bo z planu zagospodarowania przestrzennego wynikało, iż na tych terenach nie będziecie mogli się rozwijać.
Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, zatwierdzony w 2002 roku dla terenu Malta, przewiduje przekształcenie terenu, na którym funkcjonował nasz zakład produkcyjny, od kwietnia 2017 roku na teren usług rekreacyjno-sportowych, co zmusiło nas do wprowadzenia w życie wielu zmian w Wyborowej. To z tego m.in. powodu zdecydowaliśmy się na wybór jednego miejsca w Polsce, gdzie produkujemy nasze wyroby. Utrzymywanie dwóch zakładów produkcyjnych byłoby nieracjonalne. Zielona Góra daje nam największe możliwości w tym zakresie. Zresztą nie nazwałbym całej sytuacji konfliktem z władzami miasta. Oczywiście, do stycznia 2013 roku prowadziliśmy produkcję w Zakładzie w Poznaniu przy ul. Komandoria, którą musieliśmy zakończyć, ponieważ od kwietnia 2017 roku na tym terenie nie wolno byłoby nam prowadzić dotychczasowej działalności produkcyjnej. To fakt. Dlatego musieliśmy znaleźć inne miejsce i wybór padł na Zieloną Górę.

Ale teraz tereny przy Malcie nie przynoszą wam zysku. Chcieliście od miasta zadośćuczynienia za ich stratę, padała kwota nawet ponad 90 milionów złotych. Czy chcieliście pieniędzy?
Teren, na którym znajdował się nasz zakład produkcyjny, jest objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który wyklucza od 2017 roku prowadzenie działalności produkcyjnej. Od jakiegoś już czasu nie można nam było rozbudować zakładu, stawiać nowych obiektów, a w przyszłości prowadzić działalności w interesującym nas zakresie. Rozważaliśmy sprzedaż terenu fabryki przy Komandorii, ale chcielibyśmy wspólnie z władzami miasta znaleźć rozwiązanie, które usatysfakcjonuje wszystkie strony. Zakład został zamknięty na początku 2013 roku i od tego momentu jest nieużywany.

Chcecie sprzedać miastu te tereny?
Nie wiem czy w ogóle władze miasta byłyby zainteresowane ich kupnem.

Nie rozmawialiście na ten temat z władzami Poznania?
Rozmawiamy oczywiście z władzami miasta. Poruszamy mnóstwo tematów, na pewnym etapie ten temat również był dyskutowany. Ale weźmy pod uwagę to, że z perspektywy miasta może nie był to temat priorytetowy. Na pewno dialog jest najlepszą drogą, by znaleźć jakieś rozwiązanie. Chociaż jak pani wie, w sprawie tego terenu prowadzone jest jednocześnie postępowanie sądowe.

Lepiej współpraca z miastem układała się za rządów poprzedniego prezydenta, czy aktualnego?
Nie poznałem ani jednego ani drugiego prezydenta osobiście. Na stanowisku prezesa Wyborowa Pernod Ricard jestem od kilku miesięcy. Moja znajomość języka polskiego też pozostawia trochę do życzenia. Z władzami miasta najczęściej kontaktuje się wiceprezes zarządu – Andrzej Szumowski. Jesteśmy odpowiedzialną firmą i rzetelnym pracodawcą w regionie. Jesteśmy otwarci na konstruktywne rozmowy z władzami Poznania na temat przyszłości Wyborowa Pernod Ricard w tym mieście. Wkrótce planowane jest spotkanie w trakcie, którego przedstawimy węzłowe aspekty naszej działalności przy ul. Janikowskiej.

Mimo tych różnic zostajecie w Poznaniu?
Tak. Będziemy w Poznaniu, mamy tu jeden z większych w Polsce zakład rektyfikacji spirytusu. Dalej będziemy inwestować w zakład w Poznaniu. Nie zamierzamy się wycofywać ze stolicy Wielkopolski. Planujemy przeprowadzenie modernizacji zakładu, na co już uzyskaliśmy zgodę. Prace zaczną się wkrótce. Planowana modernizacja ma na celu zagwarantowanie najwyższej jakości naszych wyrobów, a w szczególności produkowanych przez nas wódek, ale również wprowadzenie mechanizmów w trosce o środowisko naturalne. Chcemy zmniejszyć zużycie energii potrzebnej do procesu rektyfikacji. Chodzi o to, by fabryka była bardziej wydajna i przyjazna środowisku.

Ile osób zatrudniacie w Poznaniu?
Około 40 osób.

Czy po modernizacji fabryki będą nowe etaty?
Nie planujemy dodatkowych zatrudnień. Rektyfikacja spirytusu to proces, który jest w znacznej mierze obsługiwany przez specjalistyczne maszyny. To proces bardzo technologiczny, nie wymaga więc zatrudnienia dodatkowego personelu. W Zielonej Górze zatrudnienie jest większe – to praca związana ściśle z produkcją i dystrybucją naszych wyrobów. W Poznaniu natomiast wszystko jest bardziej skomputeryzowane. Zainwestowaliśmy już w nowoczesne laboratorium i kontrolę jakości. To nie stworzy dużo miejsc pracy, ale na pewno pokazuje, że jesteśmy gotowi i chętni by zostać w Poznaniu.

Czy stolica Wielkopolski jest dobrym miejscem na prowadzenie biznesu?
Poznań jest dobrym miejscem dla naszej działalności. Jest otoczony siecią autostrad, co ułatwia transport destylatu rolniczego z gorzelni do zakładów oraz później transport spirytusu do Zielonej Góry. Dla nas jest to bardzo ważne, bo przekłada się na wydajność naszej firmy.

Jakie jeszcze macie plany dotyczące fabryki w Poznaniu?
Mamy trzy plany. Pierwszy – kontynuować to co teraz mamy i gdzie jesteśmy. Drugi - to znaleźć optymalne i pozytywne rozwiązanie dla każdego w sprawie terenów na Komandorii, zarówno dla poznaniaków, jak i dla naszej firmy. A trzeci to taki, że chcielibyśmy odegrać istotną rolę w życiu miasta. Wierzę, że gdy jesteś firmą, fabryką to stajesz się też częścią miasta. My chcemy tak właśnie funkcjonować. To dla nas bardzo ważne, byśmy wszędzie tam gdzie jesteśmy, mieli pozytywny wpływ na życie mieszkańców. Pomagali im się rozwijać. Współpracowali z nimi.

Piękne słowa, ale słyszał pan z pewnością o zatruciu rzeki Warty i rzeczki Główna.
To są dwie różne rzeczy. Z dużym zatruciem Warty nie mieliśmy nic wspólnego, co potwierdziły zresztą stosowne władze. Miał natomiast miejsce incydent na terenie naszego zakładu, w wyniku którego do rzeczki Główna przedostała się piana gaśnicza. Natychmiast po tym zdarzeniu zgłosiliśmy się z informacją do stosownych władz o awarii. Część ryb posnęła, więc bierzemy odpowiedzialność na siebie. Ponowne zarybienie wzięliśmy na siebie. Oczywiście po wcześniejszym uzgodnieniu wszystkich szczegółów z Polskim Związkiem Wędkarskim i miastem Ten incydent z rzeczką Główną rozwiązaliśmy transparentnie i odpowiedzialnie.

A jak wygląda sytuacja Wyborowej? Działacie przecież na bardzo konkurencyjnym rynku.
W Polsce rynek wódki jest bardzo duży. Rok 2015 zakończyliśmy z dobrymi wynikami, mimo kryzysu panującego w przemyśle spirytusowym. Z naszym produktem wchodzimy też na rynek azjatycki. Głównie Chiny, ale też Korea. W kwietniu chcemy wprowadzić na rynek nasze nowe produkty Wyborowa Polskie Odkrycia zawierające sok z polskich owoców sezonowych: gruszek, śliwek, porzeczek i wiśni. Wyborowa wprowadziła również limitowane edycje wódki czystej na bazie różnych surowców – Wyborowa Polski Ziemniak i Polska pszenica. To zupełna nowość w naszym portfolio.

Wódka butelkowana i produkowana jest w Zielonej Górze

Jaki kraj najbardziej lubi Wyborową?
Jednym z nich są Stany Zjednoczone. Z powodu dużej społeczności Polaków, którzy tam mieszkają, ale także Kanada jest dużym rynkiem zbytu. Dobre rezultaty osiągamy też we Francji z powodu dobrych relacji i przyjaźni z Polakami. Będzie nam trudniej przebić się w Chinach, to z pewnością, ale już dobrze rozpoczęliśmy. Małymi kroczkami mamy nadzieję, że podbijemy i ten rynek. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i dumni mogąc powiedzieć, że Wyborowa to Polska Wódka, czyli chronione oznaczenie geograficzne, wywodząca się z polskiej tradycji, ale rozpoznawalna na całym świecie. Dla nas, w przemyśle spirytusowym, połączenie między marką a krajem jest zawsze bardzo ważne. Tak jak mówimy o tym, że w Polsce jest szkocka whisky to od razu mamy na myśli szkocką tradycję. Podobnie kojarzymy szampana z Francji, rum z Kuby. Bardzo ważne jest pochodzenie danego trunku.

Sprzedajecie whisky. Czy chcecie też piwo? Coraz więcej osób zamienia wódkę na piwo.
Whisky z naszej oferty taka jak Ballantine’s czy Chivas Regal jest produkowana w Szkocji, my jesteśmy tylko jej dystrybutorem na polskim rynku. Nie zamierzmy produkować piwa. Piwny biznes ma zupełnie inną specyfikę niż przemysł spirytusowy. Działa na odmiennych zasadach, mechanizmach. To zupełnie też inna grupa odbiorców.

A globalnie, jakie macie plany odnośnie Wyborowej?
Globalnie – skupiamy się na budowaniu marki oraz zdobywaniu nowych rynków zbytu. To międzynarodowa marka. Ważnym obszarem są dla nas Ameryki – północna oraz południowa oraz Azja, ale także wspomniane wcześniej rynki europejskie. Lokalnie – inwestujemy w markę oraz innowacje produktowe. Niedawno zmieniliśmy butelkę wódki Wyborowa, wprowadziliśmy limitowane edycje, a już wkrótce konsumentów czekają kolejne nowości produktowe w ramach marki Wyborowa.

Czy Azja jest przyszłością Wyborowej?
Oczywiście. Dlaczego nie? Polska produkuje najlepszą wódkę. Mam nadzieję, że uda się nią zainteresować większą grupę odbiorców. Także w Azji. Ma Pani rację, że wódka to bardzo konkurencyjny rynek. Jest dużo marek, wiele krajów zajmuje się jej produkcją. Dlatego naszą siłą jest to, że produkujemy autentyczną Polską Wódkę, z jej tradycją i historią. To jest to, co nas wyróżnia i jest naszą przewagą w rywalizacji z innymi krajami. Jeśli Polacy ją lubią, a są specjalistami od wódki, to jej smak powinien też odpowiadać najbardziej wymagającym konsumentom.

Otwieracie nowe biura poza Polską?
W ramach Grupy Pernod Ricard mamy 80 biur na całym świecie. Chociażby w Czechach, na Słowacji, ale także w Chinach, no i w Ameryce. W Polsce oprócz Polskich Wódek takich jak Wyborowa, Luksusowa, Ostoya czy Pan Tadeusz mamy też w ofercie inne wódki na przykład wódkę Absolut, produkowaną w Szwecji. Grupa Pernod Ricard planuje też otworzyć Muzeum Polskiej Wódki w Warszawie. Chcemy pokazać tradycję, i 600-letnią historię Polskiej Wódki. To ciekawe zarówno dla Polaków jak i gości z zagranicy.

Kiedy możemy spodziewać się otwarcia muzeum?
Chcielibyśmy otworzyć muzeum jeszcze przed końcem 2017 roku. To dobry sposób na promocję Polskiej Wódki wśród turystów i nie tylko. Oczywiście to będzie możliwe również dzięki degustacji. Gdy czegoś skosztujesz w danym kraju i Ci zasmakuje, to chcesz to zabrać ze sobą do domu. Bardzo silne są powiązania między pamięcią a smakiem. Dawno temu, gdy byłem na Kubie i zasmakowałem w tamtejszym rumie, to musiałam zabrać kilka butelek ze sobą do domu. Za każdym razem, gdy wypijam rum w barze, to wspominam swoją podróż na Kubę.

A whisky? Czy whisky nie wyprze wódki?
Rynek whisky w Polsce rośnie. Coraz więcej osób sięga po whisky. My sami dystrybuujemy między innymi whisky Balantine’s i Chivas Regal. Polacy coraz chętniej eksperymentują i próbują whisky. Interesujące jest to, że każda ma inny smak i jest spożywana przy różnych okazjach. Polscy konsumenci bardzo lubią próbować, eksperymentować, smakować innych rzeczy. Rośnie nie tylko kategoria whisky, coraz popularniejsze są także gin, rum, szampan, czy tequilla. Jednak zawsze, numerem jeden pozostaje wódka. Nawet, gdy próbują czegoś nowego.

A jednak rynek zbytu się kurczy.
Polski rynek wódki się zmniejsza, to prawda. Jednak widzimy szansę rozwoju w eksporcie, więc nie można ocenić tego tak jednoznacznie. Rośnie też nasza produkcja, więc naprawdę nie jest źle. Powiem więcej – jestem optymistą.