Wybory parlamentarne 2015: Tadeusz Zysk w Sejmie chciałby zająć się... książką

Karina Olszewska
Wybory parlamentarne 2015: Tadeusz Zysk w Sejmie chciałby zająć się... książką
Wybory parlamentarne 2015: Tadeusz Zysk w Sejmie chciałby zająć się... książką Piotr Smolinski
Tadeusz Zysk, właściciel wydawnictwa Zysk i S-ka, który kandyduje z siódmego miejsca listy PiS w okręgu poznańskim, przedstawił swój program wyborczy. Stawia na czytelnictwo.

Tadeusz Zysk, właściciel wydawnictwa Zysk i S-ka, kandydat PiS do Sejmu oraz prof. Stanisław Mikołajczak, szef Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu i kandydat PiS do Senatu, wspólnie przedstawili swoje programowe priorytety.

Zysk skupił się na tym, czym się zajmuje, czyli... czytelnictwo. Za cel postawił sobie zwiększenie liczby czytanych książek, bo dziś przeciętny Polak czyta jedną w przeciągu roku. To gorszy wynik niż w Bułgarii czy Rumunii. - Gdy w Polsce kupowana jest jedna książka w przeciągu roku, Czesi mają cztery. Tymczasem różnica w dochodzie narodowym obu krajów jest czterokrotna, nie mówiąc już o liderach europejskich takich jak Niemcy, którzy w przeciągu roku kupują aż szesnaście książek - mówi Tadeusz Zysk, który startuje z siódmego miejsca poznańskiej listy PiS do Sejmu. - Od tego, jak nasza kultura będzie wyglądać zależy, czy jej twórcy będą mieli na to środki.

Wśród innych pomysłów Zyska są np. księgarnia w każdym mieście, kupowanie przez państwo książek do bibliotek oraz stworzenie ustawy o książce. Ta druga ma wielu zwolenników jak i przeciwników. - Największym zagrożeniem dla czytelników i autorów byłoby zniknięcie księgarń. Ustawa o książce ma zapobiec monopolowi i spowodować, że cena książki nie podniesie się – mówi Tadeusz Zysk. - Świadomość, że trzeba starannie wyselekcjonować cenę książki, spowoduje że mały księgarz z Puszczykowa będzie miał takie same szanse cenowe, jak księgarz z olbrzymiej sieci takiej jak np. Amazon.

Z kolei prof. Stanisław Mikołajczak, szef Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego, a także komitetu odbudowy Pomnika Wdzięczności w Poznaniu, jako kandydat PiS do Senatu za priorytetowe uznaje sprawy społeczne, w tym problemy demograficzne oraz kulturę ze szkolnictwem wyższym. Mówiąc o demografii, kandydat nawiązał również do tematu uchodźców.

- Kapitał ludzki jest najważniejszy. Chciałbym wprowadzić pojęcie suwerenności demograficznej, którą rozumiem tak, że państwo w ramach swoich możliwości biologicznych i materialnych jest w stanie mieć tyle dzieci, by była zastępowalność pokoleń bez konieczności imigracji, tym bardziej iż nie jest to imigracja z naszego kręgu kulturowego i może być imigracją groźną – mówi Stanisław Mikołajczak.

Stanisław Mikołajczyk uważa również, że państwo powinno dawać nie tylko zasiłki, ale i stypendia rodzinne. Powinno przysługiwać ono każdemu dziecku, które się rodzi, "z racji, że jest obywatelem Polski". Kandydat PiS do Senatu chciałby także utworzenia Narodowego Funduszu Rodzinnego, który by się pieniędzmi na stypendium zajmował i przekazywał je najpierw do gmin, które by rozdzielały pieniądze na poszczególne rodziny. Mają to być stypendia dla matek od np. siódmego miesiąca ciąży, do dziewiętnastego roku życia.

- Ważną kwestią skierowaną dla kobiet wychowujących dzieci jest pomysł odpisu od stypendium rodzinnego. Przykładowo kobieta z czwórką dzieci otrzyma stypendium w wysokości najniższej pensji i od tego stypendium będzie odprowadzać fundusz emerytalny - tłumaczy swój pomysł Mikołajczak. - Nie może być tak, jak jest dzisiaj, że kobieta jest bez pieniędzy i całkowicie zależna od męża.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
miq
Słuchanie nie jest najsilniejszą stroną pani redaktor dochód narodowy Polski i Czech jest porównywalny natomiast diametralna jest różnica w czytelnictwie i środkach przeznaczonych na zakup książek Przeciętny Czech czyta 4 książki miesięcznie podczas gdy Polak niecałe pół.
w
wójzewsi
Komuna się Panu Zyskowi śni. Państwowe zakupy książek i równe ceny... Brak słów.
e
eda
Tadziu wszystkiego najlepszego
Dodaj ogłoszenie