Wybuch na moście Chrobrego: Rodzice Filipa powalczą o odszkodowanie

Karolina Koziolek
Wybuch na moście Chrobrego: Rodzice Filipa powalczą o odszkodowanie Paweł Miecznik
Filip, który ucierpiał w wyniku wybuchu na moście Chrobrego, koniec roku szkolnego spędza w szpitalu. - Może jakoś dokuśtykam po świadectwo - mówi. Rodzice chcą ubiegać się o odszkodowanie.

To była wycieczka klasowa, jakich są tysiące: najpierw zwiedzanie, potem pizza. Niestety, zdarzył się wypadek. Mowa o wybuchu na moście Chrobrego sprzed półtora tygodnia. 30 maja, kiedy przechodzili tamtędy uczniowie z 5 b z SP nr 80 na Grunwaldzie, coś wybuchło. Co? Wciąż do końca nie wiadomo. - To było dokładnie o 11.50. Tyle pamiętam - mówi Filip Skórniak, który wciąż leży w szpitalu. W ubiegłą środę miał przeszczepianą skórę. To on najbardziej ucierpiał w wypadku.

Zobacz też: Wybuch na moście Chrobrego: Dwóch chłopców z poparzeniami w szpitalu [FILM]

Szedł w parze z Leszkiem, tuż obok szła mama Leszka i dwie dziewczynki. Ta piątka była najbliżej wybuchu. - Dziewczynom nadpaliły się włosy, a mama Leszka skręciła palec w stopie. My z Leszkiem trafiliśmy tu, do szpitala - opowiada chłopiec.
Drugi chłopiec z podejrzeniem uszkodzenia rogówki (od podmuchu gorąca) został odesłany do domu.

Do zdarzenia doszło tuż przed południem, kiedy wycieczka wracała ze zwiedzania Bramy Poznania, pieszo ze Śródki przez Ostrów Tumski do centrum. - Nagle, kiedy weszliśmy na most, betonowe płyty, przez które przechodziliśmy, zaczęły drgać jak urządzenie do masażu. Odskoczyłem szybko, ale było za późno - opowiada Filip.

Niewiele z tego pamięta, jedynie to, że poczuł ogromny podmuch gorącego powietrza. - Świadkowie opowiadają, że stanął w płomieniach - mówi Magdalena Skórniak, mama chłopca. - Zimną krew zachowała wychowawczyni, która zaczęła go gasić - opowiada.

- Tornister, buty, wszystko jest do wyrzucenia. Ze spodni zrobiły się krótkie spodenki - mówi pani Magdalena.
Najbardziej poparzona jest prawa łydka chłopca. W ubiegłą środę okazało się, że na goleni jest martwica i konieczny będzie przeszczep. - Filipowi pobrano skórę z uda. Będziemy smarować, ale blizny pewnie zostaną - mówi pani Magdalena. - Nie rozumiem, jak w centrum miasta mogło dojść do takiego wypadku. Przecież mój syn mógł zginąć - denerwuje się i dodaje, że rodzina będzie ubiegać się o odszkodowanie.

Wciąż oficjalnie nie wiadomo, kto odpowiada za wybuch na moście. Wiadomo, że doszło do spięcia kabli elektrycznych, ale wybuch był tak silny, że podejrzewany jest też udział gazu. - Nasze badania wykluczyły obecność gazu w miejscu wybuchu - mówi jednak Beata Dreger z Polskie Spółki Gazownictwa.

Enea z kolei zleciła swoje badania Wydziałowi Elektrycznemu PP. - Awaria naszego kabla na pewno nastąpiła, ale szczegółową analizę będziemy mogli przedstawić pod koniec przyszłego tygodnia - mówi Danuta Tabaka, rzecznik Enei.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
on

A Ty byś poszedł do ludzi, którzy są za to odpowiedzialni poklepał po plecach i powiedział "Rozumiem, takie rzeczy się zdarzają". Hipokryta!

i
ig

papuga,albo armia papug(jest ich nadprodukcja)sami sie zglaszali.

d
dlaczego enea?

A dlaczego ENEA ma płacić, a nie organizator wycieczki? Zasada jest taka, że płci organizator (szkoła), a on może sobie ewentualnie coś odzyskiwać od ENEI albo innego właściciela mediów czy infrastruktury.

G
Gość

tyle, że z innego świata,
nie tylko pomagał przypadkowej ofierze,
przewożąc, pomagając wejść na schody.
Starał się jak tylko mógł ulżyć w cierpieniu.
A na koniec, ukradkiem, wsunął do kieszeni kopertę,
- dla poprawienia nastroju.
Poza procedurą odszkodowawczą.
Inny świat.

p
przed sądem

ponieważ ubezpieczyciele, z zasady, wypłacają odszkodowania zaniżone. Nie każdy wie, nie każdy ma kasę, nie każdy czas i chęci żeby się odwołać.
Na własnym przykładzie wiem, że bez pełnomocnika trudno ugrać ale czasem warto poczekać ten rok bo dostałem odszkodowanie wyższe prawie pięciokrotnie od tego, co na początek spadło ze stołu ubezpieczalni.

G
Gość

Przedsądowa inicjatywa do ugody winna być po stronie Enei.
W tej banalnej sprawie brak ugody powinien być dolegliwie ukarany przez sąd.

p
posen

rysio know how
kajser rysio zaprasza - zimą też jest ciekawie, po kostki w brei śnieżno-solno-piaskowej

Dodaj ogłoszenie