Wycinka drzew przy Ławicy spowoduje większy hałas z lotniska także na Woli? To może oznaczać nową falę pozwów

Norbert Kowalski
Norbert Kowalski
Od kilkunastu dni należące do wojska Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu prowadzi prace pod rozbudowę swojej siedziby w pobliżu lotniska Ławica. To może odbić się na samym lotnisku Waldemar Wylegalski
Poznańskie lotnisko Ławica może mieć kłopot z powodu rozbudowy Muzeum Broni Pancernej, które niedawno rozpoczęło uprzątać teren i wycinać drzewa w miejscu, gdzie planuje się rozbudować. To z kolei wywołało oburzenie wśród mieszkańców Woli, którzy zapowiadają, że po wycięciu drzew najprawdopodobniej podejmą walkę o odszkodowania za hałas z Ławicy, który do tej pory miał być zatrzymywany przez roślinność.

Ta wycinka na sto procent spowoduje, że hałas z lotniska wzrośnie i normy będą przekroczone. W takim przypadku będziemy kwestionowali obecną strefę ograniczonego użytkowania, a Ławica dostanie od nas pisma i dokumenty. Będziemy działali w tej kwestii

– mówi nam jeden ze wzburzonych mieszkańców osiedla Wola w Poznaniu.

Trwa głosowanie...

Czy w epoce koronawirusa latasz z Ławicy?

Od kilkunastu dni należące do wojska Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu prowadzi tam prace pod rozbudowę swojej siedziby. Chodzi o teren przylegający z jednej strony do ul. 5 Stycznia, zaś z drugiej do lotniska Ławica.

- Aktualnie trwa tam wycinka drzew – słyszymy od mieszkańców.

Sprawdź też:

- To nie jest wycinka, a uprzątnięcie terenu – odpowiada z kolei ppłk. Tomasz Ogrodniczuk, dyrektor Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. Chodzi o ponad 7 tys. drzew i 45 metrów kwadratowych krzaków. Teoretycznie mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia „tylko” ze sporem między mieszkańcami a muzeum. W praktyce może to się jednak odbić na poznańskim lotnisku. Wszystko z powodu tzw. odszkodowań za hałas, o które być może będą chcieli się ubiegać mieszkańcy.

Odszkodowania za hałas na Ławicy

Odszkodowania za hałas to temat, który od lat spędza sen z powiek władzom poznańskiego lotniska Ławica. Warto przypomnieć, że Ławica do tej pory wydała na odszkodowania za hałas ponad 55 mln zł. To więcej niż wszystkie inne polskie lotniska razem wzięte.

Jeżeli w Poznaniu jest wypłaconych więcej odszkodowań niż przez wszystkie inne lotniska razem wzięte w Polsce, to coś jest nie tak. Czy jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że Poznań jest tak gigantycznie różny od siedem razy większego lotniska w Warszawie, czy trzy razy większego lotniska w Krakowie, że tylko u nas życie przy lotnisku jest niby aż tak fatalne?

- pytał swego czasu Grzegorz Bykowski, wiceprezes poznańskiego lotniska Ławica.

O co w takim razie chodzi z odszkodowaniami za hałas? Ich przyczyną jest tzw. obszar ograniczonego użytkowania (OOU). To specjalny rejon, w którym lotnisko nie musi przestrzegać norm hałasu obowiązujących w innych częściach miasta.

Pierwsze samoloty wróciły na lotnisku Ławica w Poznaniu. Jak...

W praktyce odszkodowanie nie jest jednak wypłacane za sam hałas dobiegający z lotniska, lecz za jego ewentualne skutki, czyli spadek wartości poszczególnych nieruchomości, które znajdują się na terenie OOU lub za nakłady, które mieszkańcy musieli ponieść, aby wygłuszyć swoje nieruchomości z powodu ponadnormatywnego hałasu.

W przypadku Ławicy obszar ograniczonego użytkowania został ustanowiony w styczniu 2012 roku. Od tego momentu osoby, które zamieszkiwały na jego terenie, miały dwa lata by złożyć wniosek o odszkodowanie. Kto nie złożył wniosku w dwuletnim terminie (do stycznia 2014 roku) lub zrobił to później, tracił już taką możliwość.

Masowe porażki Ławicy w sądach

Jeszcze w 2014 roku w poznańskich sądach zaczęły zapadać pierwsze wyroki w sprawie odszkodowań za hałas. Od tego momentu Ławica zaczęła przegrywać masowo prawie wszystkie sprawy, zaś mieszkańcy otrzymywali odszkodowania w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Do tej pory Ławica zapłaciła ok. 55 mln zł odszkodowań, zaś doliczając do tego jeszcze ok. 30 mln zł kosztów sądowych, mamy łącznie ok. 85 mln zł. To jednak nie koniec. Aktualnie w sądach toczy się kilkaset spraw (około 800) o łącznej wartości ok. 50 mln zł (plus koszty postępowań, które wyniosą dodatkowe ok. 25 mln zł). To oznacza, że w dotychczasowych i aktualnych procesach o odszkodowania za hałas lotnisko może stracić łącznie ok. 160 mln zł, co jest ogromną sumą w budżecie lotniska.

Problem odszkodowań stał się jeszcze większy w tym roku, kiedy to Ławica została dodatkowo dotknięta problemami finansowymi z powodu epidemii koronawirusa. Liczba lotów, a jednocześnie pasażerów, drastycznie spadła, co przełożyło się na poważne straty. Tylko w 2020 roku Ławica będzie na minusie o co najmniej 30 mln zł. Dlatego też głosy mieszkańców, którzy mówią o ewentualnej walce o odszkodowania za hałas, nie są dla przedstawicieli poznańskiego lotniska optymistyczne.

Odszkodowania dla kolejnych mieszkańców? Droga jest daleka

Chociaż od mieszkańców można usłyszeć o chęci starania się o odszkodowania za hałas, to w praktyce nie jest to jednak takie proste. Żeby mieszkańcy Woli rzeczywiście mogli starać się o pieniądze, w pierwszej kolejności musiałoby dojść do zmiany Obszaru Ograniczonego Użytkowania.

Lotnisko Ławica od kulis. Zobacz nieznane miejsca na lotnisk...

Do tego z kolei potrzebne są profesjonalne badania akustyczne, które musiałyby potwierdzić, że normy hałasu na Woli po wycince drzew oraz uporządkowaniu terenu przez wojsko rzeczywiście będą przekraczane, jak twierdzą niektórzy mieszkańcy. Dopiero potem można byłoby ruszyć całą administracyjną machinę. To wszystko zajmie jednak dużo czasu.

Zapewne zgłoszą się do nas profesjonalne kancelarie prawne, które zajmują się tą tematyką. Jednak nam w pierwszej kolejności zależy na powstrzymaniu tej wycinki

– mówi nam jeden z mieszkańców. I dodaje: – Po wycięciu tych drzew hałas będzie się inaczej rozchodził i dojdzie do naszej dzielnicy. A tymczasem na starej Woli jest dużo starszych osób.

Gdyby rzeczywiście doszło do zmiany Obszaru Ograniczonego Użytkowania, wtedy mieszkańcy Woli faktycznie mieliby możliwość składania swoich roszczeń. A to oznaczałoby poważny problem dla Ławicy.

– Zasięg oddziaływania akustycznego lotniska został wyznaczony nie na postawie zagospodarowania terenu, ale na podstawie charakterystyki źródła dźwięku. Sposób zagospodarowania terenu „jedynie” determinuje dopuszczalne wartości dźwięku na tym terenie. Jeśli w pobliżu lotniska pojawi się nowe źródło hałasu, będzie podlegało pod odpowiednie do tego źródła wskaźniki. Nie będą to wskaźniki lub normy związane z hałasem lotniczym – mówi Błażej Patryn, rzecznik prasowy lotniska Ławica.

Jednocześnie przyznaje, że władze lotniska nie były wcześniej informowane przez muzeum o planowanych pracach.

- Informację o planowanym zagospodarowaniu terenu powzięliśmy po kontakcie telefonicznym naszych służb Straży Ochrony Lotniska do przedstawiciela Muzeum Broni Pancernej po zauważeniu prac prowadzonych poza terenem portu lotniczego, na terenach przylegających - mówi B. Patryn

Drugi lockdown w Polsce? LISTA 10 branż, które najbardziej u...

Z Golęcina na Ławicę, czyli przenosiny Muzeum Broni Pancernej

Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu to jedno z najbardziej znanych tego typu muzeów na świecie. Przez długi czas miało swoją siedzibę w koszarach na Golęcinie, skąd przeniosło się w październiku 2019 roku na ul. 3 Pułku Lotniczego.

Jesteśmy jedną z wizytówek Poznania, rozpoznawalnych na całym świecie. Do muzeum przyjeżdżają goście z zagranicy, turyści, historycy, miłośnicy techniki wojskowej. Uznano nas za jedno z trzech najważniejszych europejskich muzeów broni pancernej

– mówi ppłk. Tomasz Ogrodniczuk. I dodaje: – W ciągu roku pracy ekspozycję odwiedziło około 20 tysięcy osób z kraju i zagranicy. Muzeum ma ambicje rozwoju oraz dalszego upowszechniania historii wojskowości i kultywowania tradycji oręża polskiego.

Dlatego też, we wrześniu tego roku muzeum, na zasadzie użyczenia, przejęło ten teren od Agencji Mienia Wojskowego, która jest jego właścicielem. A kilka tygodni później rozpoczęło prace, które wzburzyły mieszkańców oraz członków partii Zieloni, którzy zaangażowali się w sprawę.

Obawy mieszkańców Woli dotyczą nie tylko samej roślinności, ale także przeznaczenia tego terenu. Mówi się bowiem o tym, że miałoby to być miejsce np. na różnego rodzaju rekonstrukcje historyczne. Co niektórzy, mówią wręcz o małym poligonie. Co więcej, mieszkańcy są także źli, że nikt z przedstawicieli muzeum nie informował ich o planowanych działaniach i nie konsultował z nimi podejmowanych kroków.

– Przez lata ten teren stał ugorem, a teraz prace idą pełną parą. Nikt nas o tym nie uprzedzał. Zaczęli wycinać po cichu od strony lotniska. Zorientowaliśmy się, co się dzieje, kiedy zaczęliśmy słyszeć coraz większy hałas. Pracują nawet w niedziele i po zmroku. Tu chodzi o ponad 7300 drzew. To bardzo duży teren zieleni – mówi nam jeden z mieszkańców. – Potraktowano nas jak szmaciarzy. Już kilka razy przeżyliśmy tutaj różne pokazy lotnicze, po których musieliśmy doprowadzać dzielnicę do porządku. A teraz mogą tu zostać wrzucone jakieś grupy rekonstrukcyjne - dodaje.

Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu planuje zbudować poligon rekonstrukcji historycznych, zawierający między innymi tor do rekreacyjnych jazd zabytkowymi czołgami. Byłaby to być może bardzo „wesoła” inicjatywa dla miłośników historii i militariów, gdyby nie jeden szczegół. Ten tor ma przylegać do osiedla mieszkaniowego Poznań Wola, a w celu zbudowania toru wycinane są właśnie drzewa, które do tej pory osłaniały osiedle od hałasu z lotniska Ławica. W imieniu mieszkańców osiedla Poznań Wola oświadczamy, że nie zgadzamy się na tę inwestycję!

– czytamy z kolei na Facebooku Partii Zieloni (koło Poznań Zachód).

– Wskazany teren nie leży w obrębie osiedla Wola. Jest to obszar Osiedla Ławica, jednak dotyczy bezpośrednio mieszkańców Woli. W związku z tym przedstawiciele Rady Osiedla Wola, odbyli spotkanie z ppłk. Tomaszem Ogrodniczukiem. 5 grudnia Rada Osiedla Wola spotyka się z Radą Osiedla Ławica w celu omówienia powyższego tematu – mówi natomiast Ewelina Gogołkiewicz, przewodnicząca Zarządu Osiedla Wola.

Oto najbardziej niebezpieczne dzielnice Poznania [RANKING]

Nie wycinka, a uporządkowanie terenu?

Odmiennie tę sytuację przedstawiają przedstawiciele muzeum.

– Ten teren przez kilkanaście lat nie był użytkowany. Ten stan spowodował porośnięcie go samosiejkami drzew i krzaków oraz wysokiej trawy. Ponadto stał się on nielegalnym składowiskiem śmieci komunalnych, w tym wielkogabarytowych urządzeń AGD, mebli i innych oraz materiałów niebezpiecznych, m.in. eternitu – mówi Tomasz Ogrodniczuk. I dodaje: – Muzeum, stając się użytkownikami tego terenu, niezwłocznie musiało zażegnać istniejące zagrożenie pożarowe, sanitarne i ekologiczne. Prowadzone prace porządkowe, w tym wycinka, nie obejmuje starodrzewia.

Sugerowanie, że ten cały bałagan powstał w wyniku funkcjonowania naszej dzielnicy jest obrzydliwe. To manipulacja. Stare śmieci, jak np. blachy czy eternit, to pozostałości jeszcze po wojsku

– komentuje jeden z mieszkańców.

Z kolei Tomasz Ogrodniczuk przekonuje, że dokładne zagospodarowanie tego terenu na razie nie jest określone.

– W 2021 roku rozpoczną się prace koncepcyjne nad zagospodarowaniem pozyskanego terenu, które w przeciągu kilku lat mają doprowadzić do powstania drugiej części Muzeum Broni Pancernej – mówi.

Ponadto dodaje, że władze muzeum nie konsultowały swoich działań z mieszkańcami, gdyż na razie jest na to za wcześnie.

– W związku z prowadzeniem prac związanych wyłącznie z oczyszczeniem terenu i brakiem określenia zamiarów inwestycyjnych, jakiekolwiek konsultacje byłyby przedwczesne i bezprzedmiotowe. Ponadto przeprowadzenie procesu inwestycyjnego wymaga uzyskania szeregu decyzji administracyjnych i uzgodnień. W przypadku wydawania decyzji możliwy byłby udział sąsiadów w postępowaniach administracyjnych – opowiada Tomasz Ogrodniczuk.

Urząd Miasta: Wszystko jest zgodnie z prawem

Władze Muzeum Broni Pancernej podkreślają, że obecne prace nie są wycinką drzew, lecz porządkowaniem terenu i prowadzone są zgodnie z prawem.

– Trwające prace mają na celu oczyszczenie terenu ze śmieci gromadzonych przez ostatnie dziesięciolecia oraz usunięcie drzew i krzewów, jak również wyburzenie trzech budynków znajdujących się na nieruchomości, które są w bardzo złym stanie technicznym i zagrażają bezpieczeństwu. Szacunkowa ilość odpadów nagromadzonych na nieruchomości wynosi około tysiąc ton – mówi Tomasz Ogrodniczuk.

O planowanych działaniach muzeum poinformowany był także Urząd Miasta.

– 9 listopada do Kancelarii Urzędu Miasta Poznania wpłynęło pismo Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu Oddziału Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie z informacją o zamiarze usunięcia 7336 drzew i 40,5 metrów kwadratowych krzewów położonych w Poznaniu przy ul. 5 Stycznia – informuje Joanna Żabierek, rzecznik prasowy Urzędu Miasta.

W odpowiedzi Wydział Kształtowania i Ochrony Środowiska poinformował muzeum, że nie jest konieczne zezwolenie przy usuwaniu drzew, których obwód nie przekracza wyznaczonej prawem wartości. Z kolei 26 listopada pracownicy wydziału przeprowadzili kontrolę na miejscu wycinek i stwierdzili, że wszystkie działania są prowadzone zgodnie z przepisami.

Tutejszy Wydział nie ma podstaw prawnych do wszczęcia postępowania i nałożenia kary za usunięcie drzew bez zezwolenia. Nie może również zabronić wycinki drzew, których rozmiary nie przekraczają (określonych – dod. red.) obwodów pni, ponieważ zezwala na to znowelizowana ustawa o ochronie przyrody

– wyjaśnia Joanna Żabierek. I dodaje: – Wydział natomiast zaapelował do Muzeum Broni Pancernej o rozważenie możliwości posadzenia innych, cenniejszych drzew w dogodnych miejscach na terenie tych samych działek w ramach kompensacji przyrodniczej, ponieważ wycięcie tylu samosiewów spowoduje znaczny uszczerbek w zadrzewieniu tej części miasta.

Odmienne stanowisko przedstawiają jednak członkowie Partii Zieloni, którzy na swoim Facebooku opublikowali zdjęcia drzew, które miały zostać wycięte.

– Z tego co widać, niektóre pnie miały nawet po 50 cm średnicy (ponad 150 cm obwodu). Nasuwa się pytanie: czy to aby na pewno jest legalne? Jakim cudem ktoś może wydawać publiczne pieniądze na takie fanaberie, kiedy brakuje pieniędzy na szpitale? – czytamy na Facebooku Partii Zielonych (koło Poznań Zachód).

Zobacz też:

Nieoznakowane radiowozy policji ścigają piratów drogowych w ...

Świnie na wolności, rozbite piwo, czekolada na autostradzie ...

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Określanie samosiejek mianem "zanieczyszczeń" to przykład ignorancji tego żołnierza. Samosiejki to rośliny najwyższej jakości. Takie, które potrafiły rozwinąć się samodzielnie, są silne i posadowione w najlepszej możliwej lokalizacji.

Lasy Państwowe, wojsko - niszczyciele kraju.

T
T-34

Pan pułkownik to chyba saper. Żeby tak wysadzić tyle drzew? I to w czasach, gdy każde jest na wagę złota? Co mi da jakieś muzeum, skoro będę oddychał spalinami oraz sadzą? Wolę rośliny i czyste powietrze, niż naoliwione stalowe monstra.

P
Plutonowy Zając

Znowu wycinka drzew? Czy tam ich porąbało?! Panie Ogrodniczuk - nazwisko zobowiązuje. Chroń Pan zieleń, a nie przyczyniają się do jej niszczenia! Wycięcie 7 TYSIĘCY (!) drzew nazywasz Pan "uprzątnięciem"? Z kogo chcesz Pan zrobić id-io-tę?

Ludzie duszą się w oparach smogu, znoszą hałas z lotniska a ten se "muzeum" robi. I to jakie. Krzewienia wojny i zniszczenia chyba...

Dodaj ogłoszenie