sportowy24
    Wygrać to zmienić siebie, czyli bieganie z głową to nie...

    Wygrać to zmienić siebie, czyli bieganie z głową to nie kolejna życiówka, tylko stan umysłu

    Przemysław Walewski

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Wygrać to zmienić siebie, czyli bieganie z głową to nie kolejna życiówka, tylko stan umysłu

    Wygrać to zmienić siebie, czyli bieganie z głową to nie kolejna życiówka, tylko stan umysłu ©Szymon Starnawski

    „Najważniejsze zdają się wiara i chęć osiągnięcia celu. Bez tego nie ma szans na wielkie sukcesy.” Haile Gebrselassie doskonale wiedział o czym mówi. Ponad sto razy łamał rozmaite rekordy świata i nigdy nie odpuszczał, gdy nie udawało mu się za pierwszym, drugim razem. Wyznaczając nowe cele na 2019 rok, powinniśmy poświęcić trochę czasu na przeanalizowanie minionego sezonu.
    Wygrać to zmienić siebie, czyli bieganie z głową to nie kolejna życiówka, tylko stan umysłu

    Wygrać to zmienić siebie, czyli bieganie z głową to nie kolejna życiówka, tylko stan umysłu ©Szymon Starnawski

    Haile zawsze wygrywał w znakomitym stylu, stosując się do zasad fair play. Opowiadał mi o przyjaźni ze swoim wielkim rywalem Kenijczykiem Paulem Tergatem. Gdy Haile ustanawiał kolejny rekord, to było pewne, że pierwszy telefon z gratulacjami będzie pochodził od Paula. Ten rewanżował się wkrótce „cesarzowi”. W sporcie nie ma miejsca na przepychanki. Te są dozwolone, w ramach zasad, m.in. w rugby i futbolu amerykańskim. Ten, kto gra nie fair, prędzej czy później poniesie tego konsekwencje.

    Fair play nie odnosi się tylko do wielkich mistrzów i rywalizacji toczonych na olimpijskich arenach. Killian Jornet, mistrz świata w skyrunningu i ultramaratończyk, często powtarza, że: ”Wygrana nie oznacza zakończenia wyścigu na pierwszym miejscu. Nie oznacza zwyciężenia pozostałych. Wygrana to pokonanie siebie samego, własnego ciała, ograniczeń, obaw. Wygrana oznacza zmianę.” Goniąc innych nie powinniśmy stracić z oczu samych siebie i zmieniać siebie. Sport to szkoła charakteru, a nie spacer na skróty.

    Wiara i chęć osiągnięcia celu towarzyszy każdemu, nawet – czy przede wszystkim – temu, który stawia pierwsze kroki na biegowej trasie. To także walka, którą każdy maratończyk toczy sam z sobą, podkreśla dr Martyna Nowak, psycholog olimpijski. Sami ustalamy sobie cele, a definicja sukcesu jest inna dla każdego biegacza. Dla wielu jest to ukończenie maratonu, dla innego zrzucenie zbędnego balastu kilogramów i odnalezienie nowej, zdrowej drogi życia. Spotkanie na tej drodze do celu ludzi, których przyjaźń będzie więcej warta niż sam cel.

    Trzeba tu nie tylko mocnego postanowienia, ale przede wszystkim wytrwałości. Bieganie musi się stać tak naturalne jak oddychanie czy jedzenie. Wtedy staje się prawdziwą przyjemnością. To przekłada się na wszystkie sfery życia, porządkuje relacje w rodzinie i pracy. Sprawia, że oddychamy życiem pełną piersią.

    Mahatma Gandhi przypominał: „ W życiu jest coś więcej do zrobienia niż tylko zwiększyć jego tempo”. Paradoksalnie bieganie pozwala nam wyhamować tam, gdzie nie należy się spieszyć. Bieganie „z głową” to nie kolejna „życiówka”, ale stan umysłu.

    POLECAMY:




    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Armageddon challenge

    Kamil (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Uwielbiam takie ekstrymalne biegi, dają mi wiele radości. Teraz szykuję formę życia na ekstrymalny bieg Armageddon challenge, któryw tym roku będzie w maju w Janowcu nad wisłą. Chciałbym przebieć...rozwiń całość

    Uwielbiam takie ekstrymalne biegi, dają mi wiele radości. Teraz szykuję formę życia na ekstrymalny bieg Armageddon challenge, któryw tym roku będzie w maju w Janowcu nad wisłą. Chciałbym przebieć 10 km zwiń

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl