sportowy24
    Wypadek Krystiana Rempały wstrząsnął Tarnowem i całym...

    Wypadek Krystiana Rempały wstrząsnął Tarnowem i całym środowiskiem żużlowym

    Piotr Pietras, Krzysztof Kawa

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Krystian Rempała (w dolnym rzędzie pierwszy z prawej) z kolegami z Unii Tarnów podczas niedzielnej prezentacji na stadionie w Rybniku
    1/2
    przejdź do galerii

    Krystian Rempała (w dolnym rzędzie pierwszy z prawej) z kolegami z Unii Tarnów podczas niedzielnej prezentacji na stadionie w Rybniku ©Sebastian Maciejko

    Tragiczny wypadek zawodnika „Jaskółek” Krystiana Rempały podczas niedzielnego meczu PGE Ekstraligi ROW Rybnik – Unia Tarnów wstrząsnął całym środowiskiem żużlowym. – Proszę mnie nie pytać o szczegóły wypadku i o to co działo się w parkingu bezpośrednio po nim. W tej chwili wszyscy przeżywamy prawdziwy dramat, myślami jesteśmy przy Krystianie – stwierdził załamany trener „Jaskółek” Paweł Baran. Rybnicki tor jest pechowy dla tarnowian - to na nim przed wielu laty poważne wypadki mieli słynni żużlowcy Unii Eugeniusz Błaszak i Bogusław Nowak.
    Trudno jednoznacznie ocenić co było powodem tego tragicznego wypadku. Sędzia zawodów Wojciech Grodzki z Opola winnym spowodowania upadku uznał rybniczanina Kacpra Worynę i wykluczył go z powtórki wyścigu, do której ostatecznie już nie doszło.

    Faktem jest, że żużel jest niebezpiecznym sportem. Szczególnie na pierwszym łuku po starcie, gdy wszyscy zawodnicy jadą blisko siebie. W wielu przypadkach upadki kończą się jedynie niegroźnymi stłuczeniami. 18-letni Rempała miał mniej szczęścia i wypadek zakończył się dla niego tragicznie. Po operacji neurologicznej, jaką przeszedł w szpitalu w Jastrzębiu Zdroju nadal jest w stanie krytycznym.

    – Gdyby kask nie spadł Krystianowi z głowy, być może w ogóle nie byłoby żadnego problemu. Stało się jednak, jak się stało – powiedział dla stacji TVN24 prezes Unii Tarnów ŻSSA Łukasz Sady. – Po przeanalizowaniu materiałów wideo wyraźnie widać, że kierownica motocykla zahacza o kask z tyłu głowy i zdziera go z dużą siłą z głowy Krystiana. W tej chwili pojawiają się różne dywagacje, czy kask mógł być zbyt luźno zapięty. Rempała to jednak profesjonalny zawodnik, startujący w profesjonalnym teamie, myślę więc, że wszystko było tu w jak największym porządku, natomiast siła i prędkość zrobiły swoje.




    Krystian Rempała pochodzi z rodziny, w której na żużlu jeździli, bądź nadal jeżdżą jego tato Jacek oraz wujkowie Grzegorz, Tomasz i Marcin. W trakcie kariery zawodniczej każdy z nich także odnosił różne kontuzje. Grzegorz Rempała zakończył jazdę na żużlu po tym, jak doznał kontuzji kręgosłupa. Żaden z braci Rempałów, przez blisko 30 lat startów na żużlowych torach, nie uczestniczył jednak w tak makabrycznym wypadku, jaki przytrafił się w niedzielę Krystianowi.

    Kulisy wypadku Rempały i Woryny na filmie Rybnickiego Magazynu Żużlowego

    Od początku żużlowej kariery najbliżej Krystiana cały czas jest jego ojciec. Pod jego okiem uczył się jazdy na żużlu, natomiast w sezonie 2013 na torze w Rzeszowie zdał egzamin na certyfikat „Ż”.
    – Lata szybko uciekają i wiadomo przecież, że wiecznie na żużlu nie będę jeździł. Marzy mi się, żeby wystartować w jednym wyścigu razem z moim synem Krystianem. W tym roku było to niemożliwe, gdyż syn skończył dopiero 15 lat i mógł startować jedynie w zawodach młodzieżowych, a ja juniorem niestety już nie jestem – mówił Jacek Rempała po zakończeniu sezonu 2013.

    Film z wypadku na torze w Rybniku znajduje się tutaj

    Rok później marzenia Rempały seniora się spełniły. Będąc zawodnikiem KSM-u Krosno, w sześciu meczach wystąpił w jednym zespole wspólnie z synem Krystianem, który jako zawodnik Stali Rzeszów startował w drużynie krośnieńskiej w roli „gościa”. Obaj po raz pierwszy razem w jednym wyścigu pojechali 29 czerwca 2014 r. w meczu KSM Krosno – Kolejarz Rawicz (51:39), wygrywając podwójnie.

    Rybnicki tor szczęśliwy dla tarnowian był w 1967 roku, gdy zawodnik „Jaskółek” Zygmunt Pytka wygrał na nim finał Indywidualnych Mistrzostw Polski, pokonując jednym punktem Antoniego Worynę, dziadka Kacpra Woryny, który spowodował w niedzielę upadek Krystiana Rempały. W latach 80. poprzedniego stulecia zawodnicy Unii Tarnów nie wspominali jednak miło startów w Rybniku.

    3 maja 1987 roku, w meczu ekstraklasy, w 1. wyścigu na drugim łuku, po zderzeniu z zawodnikiem gospodarzy Mirosławem Korbelem, nogę złamał doświadczony żużlowiec „Jaskółek” Eugeniusz Błaszak. Niemal dokładnie rok później, 4 maja 1988 roku, w 17. wyścigu finału Mistrzostw Polski Par Klubowych, w tym samym miejscu co rok wcześniej Błaszak, upadek zanotował jeżdżący trener „Jaskółek” Bogusław Nowak. Jadący za nim zawodnik Wybrzeża Gdańsk Grzegorz Dzikowski nie zdołał ominąć tarnowianina, z impetem w niego wpadając. W wyniku makabrycznie wyglądającej kraksy Nowak doznał złamania kręgosłupa i do dzisiaj porusza się na wózku inwalidzkim.

    W związku z poważnym wypadkiem Krystiana Rempały w Rybniku władze Ekstraligi SA zdecydowały, że mecz 7. kolejki, zaplanowany na 27 maja, w którym Unia Tarnów miała zmierzyć się z Ekantor.pl Falubazem Zielona Góra, został przełożony na inny termin.

    Tu znajdziesz więcej najnowszych informacji o żużlowcach Unii Tarnów

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zuzel

    edith (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

    Krystian modlimy sie za ciebie walcz

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zwariowany świat

    łysy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    krystin

    krystian jest mi osobisicie bardo żle z tym co się wydarzło w tym meczu jednak myśle że jesteś świetynym facetem i dasz sobie rade walcz synku o swoiom przyszlość

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku