Wypadek pod Wolsztynem: Nowi świadkowie ws. śmierci Anety

Łukasz Cieśla
Łukasz Cieśla
Aneta zginęła na miejscu. Prokuratura w Wolsztynie  uznała, że winę za jej śmierć ponosi mechanik nieobecny na miejscu zdarzenia
Aneta zginęła na miejscu. Prokuratura w Wolsztynie uznała, że winę za jej śmierć ponosi mechanik nieobecny na miejscu zdarzenia Łukasz Cieśla
Aneta zginęła w wypadku drogowym pod Wolsztynem. Czołowo wjechał w nią okoliczny biznesmen, ale sąd właśnie skazał jego mechanika. Obrońca mechanika chce powołać kolejnych świadków, którzy mają rzucić nowe światło na sprawę.

47-letnia Aneta zginęła dwa lata temu w wypadku drogowym pod Wolsztynem. W jej samochód czołowo uderzyło auto okolicznego biznesmena. Zjechał na lewy pas, bo odpadło koło z jego mercedesa. Jechał samochodem powypadkowym, po wielu uszkodzeniach, sprowadzonym z Hiszpanii. Mercedes trafił na naprawę do Polski, by potem „pracować” w wypożyczalni na Wyspach Kanaryjskich należącej do biznesmena.

Aneta zginęła na miejscu, biznesmen trafił do szpitala, a prokuratura oskarżyła jego mechanika. Ponoć źle przykręcił koło w naprawianym mercedesie. W piątek 29 września wolsztyński sąd skazał mechanika Jacka Kaczmarka. Uznał, że nieumyślnie spowodował śmierć Anety poprzez złe dokręcenie koła. Skazał go na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 1 rok oraz 1500 zł grzywny.

- Jeśli wyrok miałby odpowiadać prawdzie, należy przyjąć, że życie mojej córki było niewiele warte - oburza się Józef Ciemniejewski, ojciec Anety. - Ale nie wierzę w winę mechanika. Odpowiedzialność ponosi kierujący, czyli biznesmen. Wyjechał na drogę publiczną autem powypadkowym, bez ważnych badań technicznych - dodaje.

O sprawie pisaliśmy już na łamach „Głosu Wielkopolskiego”. Po naszym artykule rozmawialiśmy z mężczyzną, który po wypadku miał kontakt z biznesmenem uznanym w tej sprawie za pokrzywdzonego. - Biznesmen chciał pogrążyć mechanika. Mówił do swojego prawnika: „zrób coś kur..., bo ja nie mam zamiaru siedzieć za to”. Przyznawał też, że jechał za szybko - opowiada nam mężczyzna pragnący zachować anonimowość.

Tymczasem z opinii zespołu biegłych z Zielonej Góry, których powołała prokuratura, wynikało, że biznesmen jechał 82 km na godzinę, czyli dozwoloną prędkością. Biegli w swojej opinii nie wskazali na powypadkową historię auta oraz na brak ważnych badań technicznych. Stwierdzili, że to nieistotne dla ustalenia przyczyn wypadku.

Obrońca nieprawomocnie skazanego mechanika, adw. Piotr Bogacz, zapowiada, że złoży apelację od wyroku. Chce też, aby powołano nowych świadków. Jak zauważa, pod naszymi artykułami o wypadku pojawiły się ciekawe komentarze. Niektóre z nich wskazywały na dziwne zachowanie biznesmena.

Adwokat liczy, że autorzy komentarzy zostaną przesłuchani. Na przełom liczy też skazany mechanik. - Jestem niewinny. To nie ja jako ostatni dokręcałem koło - zapewnia Jacek Kaczmarek.

Z kolei biznesmen, który kierował powypadkowym mercedesem, w rozmowie z nami przekonywał, że niczego złego nie zrobił. Uważa, że padł ofiarą źle dokręconego koła i błędu swojego mechanika. Jego zdaniem powypadkowy mercedes nie musiał mieć nowych badań technicznych. Bo miał stare badania, jeszcze sprzed wypadku w Hiszpanii. Ale jak sprawdziliśmy, również w tym kraju powypadkowe auta muszą przejść nowe badania techniczne dopuszczające do ponownego użytku.

Sprawa Jacka Kaczmarka trafi teraz do sądu odwoławczego w Poznaniu. Z kolei zachowanie biznesmena jest sprawdzane przez poznańską Prokuraturę Okręgową. Jak już wcześniej informowaliśmy, wszczęła ona „śledztwo po śledztwie”. W Poznaniu, po skargach ojca zmarłej Anety, uznano bowiem, że prokuratura w Wolsztynie nie wyjaśniła wszystkich okoliczności sprawy.

Gwałciciele poszukiwani przez policję: Rozpoznajesz kogoś?

Info z Polski - Najważniejsze informacje ostatnich dni:

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wask

to jakaś chyba komedia....p.biznesmenowi widać wydaje, że może wszystko !!!!!! a szrotem powypadkowym bez badań kontrolnych które określają czy pojazd jest sprawny, wyjeżdża na drogę publiczną !!!!! no przecież to on jest lokalna gwiazda......jemu wolno !!!!!! otóż nie !!!!! do pierdla !!!!! niech pozna że nie ma równych i równiejszych !!!!

M
Maximus

Mataczy wiejski biznesmen. Do pierdla z nim i z tymi co uważają go za niewinnego.

Dodaj ogłoszenie