Wypadek w Murowanej Goślinie. Reportaż z piekła żałoby

Agnieszka Świderska
Dla rodzin Oli Kujawy, Kamila Chybowskiego i Marcina Frąckowiaka, ofiar wypadku w Murowanej Goślinie, 31 sierpnia 2014 roku był początkiem piekła. Piekła bólu i nieobecności. Matka Piotra, sprawcy wypadku, modli się o niebo dla ofiar.

Ola i Kamil zginęli tylko dlatego, że szli chodnikiem, że nie byli tam minutę wcześniej ani później, gdy nie groziła im maska rozpędzonego samochodu, który zmasakrował Kamila i zabił Olę, której od uderzenia pękła aorta.

- Ola, tak strasznie cię nie ma. Jak może cię tak nie być? Powiedz mi jak mam sobie poradzić? Jak mam żyć? – pyta przez łzy Izabela Kujawa, jej matka.

Danuta Frąckowiak, mama Marcina, wyprasowała mu koszulę na tamtą 18-stkę. Po wypadku nie mieli nawet nadziei, że Marcin przeżyje. Nie po tym, jak pielęgniarka zapytała Danutę, czy ksiądz może przyjść z olejami. Jako jedyny miał zapięte pasy. Siła uderzenia była tak duża, że wyrwała go razem z fotelem. Wyleciał przez tylną szybę.

Piotr, sprawca wypadku, jechał przez miasto z prędkością 140 km/h. We wtorek, 10 marca, w Sądzie Okręgowym rozpocznie się jego proces.

- To nie był wypadek. Ktoś zabił mi syna - mówi Jerzy Frąckowiak, ojciec Marcina. - Jeżeli sprawca dostanie wyrok w zawieszeniu, to będzie kpina z ofiar i z nas. Ilu ludzi musi jeszcze zginąć, żeby sądy nauczyły się karać takich kierowców. Czy śmierć mojego syna to za mało?

- Jeżeli okolicznością łagodzącą ma być jego młody wiek, tak samo powinien go obciążać wiek ofiar - mówi Joanna Stachowska, matka chrzestna Oli. - Powinien siedzieć za każdy rok ich życia, które im zabrał.

- Wiem, że nie można tego naprawić, że to nieodwracalne, że jedyne, co mogę dać tym rodzinom, to modlitwę. Mogę wymodlić dla ich dzieci niebo - mówi Urszula Nowak, matka sprawcy.

CAŁY TEKST ZNAJDZIESZ TUTAJ:

Wypadek w Murowanej Goślinie. Matka sprawcy: Wybaczcie. Rodziny ofiar: Nie!

Wideo

Dodaj ogłoszenie