18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Za rok zagłosujemy korespondencyjnie? Opozycja jest przeciw

Paulina Jęczmionka
PO szacuje, że z pierwszego głosowania korespondencyjnego skorzysta tylko 1 proc. wyborców
PO szacuje, że z pierwszego głosowania korespondencyjnego skorzysta tylko 1 proc. wyborców Archiwum
W przyszłorocznych wyborach samorządowych będziemy mogli głosować korespondencyjnie - zapowiada Platforma Obywatelska. Do laski marszałkowskiej wpłynął jej projekt zmian w Kodeksie wyborczym. PiS nie zostawia na nim suchej nitki, twierdząc, że głosowanie poza lokalem wyborczym może doprowadzić do nadużyć. Wątpliwości mają też inne partie.

- Polska jest w ogonie Europy, jeśli chodzi o frekwencję - mówi Waldy Dzikowski, poseł PO, który w poprzedniej kadencji pracował nad Kodeksem wyborczym. - Chcemy wprowadzić głosowanie korespondencyjne, by dać ludziom kolejną możliwość udziału w wyborach i tym samym poszerzyć dostęp do nich. To ułatwienie i zachęta do oceny polityków.

Zobacz też: Wybory na szefa PO to wewnętrzna porażka partii?

Dotychczas głosować listownie mogły tylko osoby niepełnosprawne oraz przebywające za granicą. W wyborach parlamentarnych w 2011 r. łącznie skorzystało z tego ok. 20 tys. osób. Teraz posłowie chcą dać takie prawo każdemu - w wyborach samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich. Głosujący musiałby wystąpić do urzędu gminy, który wysłałby do niego pakiet wyborczy. Wypełnioną kartę należałoby po prostu odesłać do komisji wyborczej lub zanieść osobiście.

- Procedura jest dość łatwa, nie powinna sprawiać problemów - ocenia Maria Trela, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Poznaniu. - Chęć głosowania korespondencyjnego można zgłosić bez wychodzenia z domu, np. dzwonią do urzędu albo wysyłając maila czy faks. Przypuszczam, że Polacy będą tym zainteresowani.

To samo mówią posłowie PO, tłumacząc, że zmiana przepisów poprawi frekwencję. Ale, co ciekawe, w projekcie nowelizacji przewidują, że w pierwszych wyborach po wprowadzeniu zmian, z głosowania korespondencyjnego skorzysta tylko 1 proc. wyborców w kraju. W kolejnych ta liczba ma wzrastać, ale "nie przekroczy kilku procent".

- Ta zmiana wcale nie wpłynie na frekwencję - ocenia Adam Rogacki, poseł PiS z Kalisza. - Obecne rozwiązania są wystarczające. Ten, kto chce głosować, nie ma z tym kłopotu i może skorzystać z udogodnień. Głosowanie korespondencyjne niesie za sobą zagrożenie w postaci nadużyć. Może dochodzić do kupowania głosów.

Maria Trela z KBW przyznaje, że takie ryzyko istnieje zawsze przy głosowaniu poza lokalem wyborczym. Ale, jej zdaniem, nie oznacza to, że trzeba podważać takie sposoby udziału w wyborach. Podobnie uważa Leszek Aleksandrzak z SLD. Tyle, że właśnie z powodu bezpieczeństwa do pomysłu PO podchodzi sceptycznie.

- Założenie jest słuszne, ale nie może być realizowane na szybcika - mówi Aleksandrzak. - Przystosowanie systemu informatycznego do nowych przepisów nie jest proste, co widzimy chociażby na przykładzie wciąż przesuwanego wprowadzenia e-dowodów osobistych. A organizacja wyborów to potężna machina. W ciągu roku nie da się jej odpowiednio zabezpieczyć.

Przeczytaj także: Platforma straci na wcześniejszych wyborach - ocenia politolog z UAM

Politycy PO uważają jednak, że uda się to zrobić do wyborów samorządowych w 2014 r. Ale na razie nie wiadomo, kiedy projektem noweli zajmie się Sejm.

A proponowanych zmian jest znacznie więcej. Platforma chce wprowadzić m.in. możliwość zatwierdzenia przez Państwową Komisję Wyborczą sprawozdania finansowego komitetu, który dostał albo wydał pieniądze z naruszeniem przepisów. Chodzi jednak tylko o takie przypadki, w których suma zakwestionowanych pieniędzy nie przekroczy 1 procenta ogółu przychodów komitetu. Projekt przewiduje również wprowadzenie obowiązku (pod karą grzywny) udostępniania listy wpłat obywateli na rzecz komitetów lokalnych, a nie, jak jest obecnie - tylko centrali.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

+ eks PO

++

Wszyscy, którzy głosowali na Tuska i jego bandę przyznajmy wreszcie, że byliśmy frajerami.

Nie wdawajmy się w bezsensowne pyskówki z przeciwnikami PO, bo dziś wszyscy doskonale wiemy, że to MY - elektorat PO - okazaliśmy się idiotami.

Możemy oczywiście temu publicznie zaprzeczać, nie chcąc przyznać się do własnego frajerstwa, ale samych siebie nie oszukamy.

Czas więc powiedzieć wprost: Szanowni wyborcy PiS - mieliście rację !

Trzeba mieć odwagę, by przyznać się do własnej głupoty.

Sami na co dzień będąc kombinatorami (za komuny nie dało się inaczej), uwierzyliśmy naiwnie (na tym właśnie polega nasze frajerstwo!), że "Platforma Obywatelska" jest partią ludzi superuczciwych i superkompetentnych. Zapomnieliśmy nauczkę z rządami SLD-PSL.

Tymczasem okazało się, że jeszcze raz zaufaliśmy niekompetentnym superkombinatorom i cynicznym supercwaniakom, którzy sprytnie nabili nas wszystkich w butelkę a sami się obłowili, wyprzedając kraj za przysłowiową miskę soczewicy.

Po prostu daliśmy się złapać na reklamę, zapominając, że prawie wszystkie media, gazety, radia i telewizje są z nimi związane. Uwierzyliśmy napisom na błyszczącym opakowaniu!

Śmialiśmy się z moherowych beretów, tymczasem okazało się, że cały czas to słuchacze Rydzyka mieli dostęp do prawdziwych informacji, a nas karmiono bajkami o Zielonej Wyspie, która tak naprawdę zamienia się w Zielone Wysypisko a my w śmieciarzy.

Ja, jako były wyborca Tuska i PO przyznaję się do błędu i przepraszam, że swoim głosem przyczyniłem się do tragedii tylu rodaków.

Przepraszam z całego serca.

Dodaj ogłoszenie