Zabójca Zyty Michalskiej spod Wrześni stanie przed sądem. 27 lat po zbrodni rusza proces Waldemara B. Oskarżony przyznał się do winy

Łukasz Cieśla
Łukasz Cieśla
Do zabójstwa Zyty Michalskiej z Mikuszewa pod Wrześnią doszło w 1994 roku. Sprawcę zatrzymano po prawie 27 latach. Teraz w poznańskim Sądzie Okręgowym rusza jego proces.
Do zabójstwa Zyty Michalskiej z Mikuszewa pod Wrześnią doszło w 1994 roku. Sprawcę zatrzymano po prawie 27 latach. Teraz w poznańskim Sądzie Okręgowym rusza jego proces. Policja
Przez prawie 27 lat zabójca Zyty Michalskiej, mieszkanki Mikuszewa pod Wrześnią, był na wolności. Został zatrzymany dopiero pod koniec ubiegłego roku. Mąż i ojciec wpadł dzięki badaniom DNA oraz pracy poznańskich policjantów z Archiwum X. W piątek w Sądzie Okręgowym w Poznaniu rusza proces Waldemara B. 53-latek przyznał się do winy.

Wielkopolska policja w swoich zestawieniach ma około stu niewyjaśnionych morderstw. Takich, których jeszcze się nie przedawniły, czyli popełnionych od 1981 roku. Z tej smutnej statystyki zniknęła sprawa zabójstwa Zyty Michalskiej, 20-letniej mieszkanki Mikuszewa pod Wrześnią. Zginęła w wielkanocną niedzielę 1994 roku. Sprawę udało się rozwikłać dopiero po prawie 27 latach.

Sprawca zabójstwa Zyty Michalskiej był przesłuchiwany wiele lat temu, ale wtedy rodzina dała mu alibi

W dniu zabójstwa Zyta wyszła z domu na spacer, w stronę lasu. Nie wróciła, co zaniepokoiło rodzinę i jej chłopaka. Wszczęto poszukiwania, które niebawem zakończyły się wstrząsającym odkryciem. Zwłoki 20-latki leżały w lesie, miała zsunięte spodnie, podciągnięta bluzkę, obrażenia na twarzy. Wszystko wskazywało na to, że została napadnięta, a sprawca miał seksualny motyw.

Czytaj też: Poznański nekrofil i morderca wpadł przez ślad małej stopy oraz kawałek papieru

Policja zaczęła przesłuchiwać okolicznych mieszkańców, ich zeznania spisywała w miejscowym pałacu. Wśród świadków był również Waldemar B., który zapewniał, że w dniu zabójstwa Zyty był w domu. Bliscy dali mu alibi. Wtedy, w połowie lat 90., policja umorzyła sprawę. Przez długie lata wydawało się, że pozostanie nierozwiązaną zagadką.

Do sprawy wróciło w końcu poznańskie Archiwum X, grupa policjantów zajmująca się niewyjaśnionymi przestępstwami. Dzięki uzyskanym informacjom policjanci wytypowali właśnie Waldemara B., dziś 53-letniego mężczyznę, męża i ojca. Pogrążyły go badania DNA. Jego profil był tożsamy z materiałem genetycznym zabezpieczonym na miejscu przestępstwa.

Czytaj też: Mieszkańcy Mikuszewa pod Wrześnią, po zabójstwie Zyty, przez lata żyli w strachu

Zatrzymany pod koniec ubiegłego roku od razu przyznał się do winy. Zapewniał, że Zyty nie zgwałcił. Po prostu przypadkiem spotkali się na drodze. On jechał rowerem, ona szła na spacer. Doszło do sprzeczki, wymiany ciosów, aż w końcu on chwycił za kamień. Uderzył ją i zakrwawioną zaciągnął do lasu. Zsunął jej odzież, by upozorować próbę gwałtu. Taką przynajmniej wersję przedstawił podczas przesłuchania.

Waldemar B. był znany ze swoich agresywnych zachowań. Miał konflikty w najbliższej rodzinie. Po latach okazało się, że rodzina pamiętała, że w dniu zabójstwa Zyty, mieszkanki sąsiedniej wsi, przez pewien czas nie było go w domu.

Przyczyną śmierci Zyty było uduszenie. Gdy sprawca ciągnął ją po lesie, do jej tchawicy dostała się ziemia. Waldemarowi B., za zabójstwo, grozi dożywocie. W piątek 23 kwietnia jego proces rozpocznie się przed poznańskim Sądem Okręgowym.

Jak zginęła pani Kazimiera? Poznańskie Archiwum X wraca do sprawy z 1991 roku

Policjanci z Archiwum X wrócili również do innej zagadki sprzed lat. Chodzi o zabójstwo Kazimiery Kurkowiak z listopada 1991 roku. Starsza pani mieszkała wspólnie z siostrą w domu przy ul. Jędrzejowskiej w Poznaniu.

- Zeszła do piwnicy, do pieca, tam została zaskoczona przez mężczyznę ubranego w strój roboczy. Zaczął ją dusić, jej krzyki usłyszała siostra. Napastnik obezwładnił obie kobiety. Krzyczał do nich: zamknijcie pyski, gdzie są pieniążki? Zaczął je dusić. Potem plądrował dom, a jedna z sióstr odzyskała świadomość, uciekła do sąsiadów, wezwała pomoc. Gdy policja przyjechała na miejsce, sprawcy nie było. Okazało się również, że Kazimiera, która jako pierwsza została zaatakowana, nie żyje

– relacjonuje Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Tę sprawę od lat pokrywał kurz. W jej wyjaśnieniu nie pomógł fakt, że Zofia, druga z sióstr, która przeżyła duszenie, również już nie żyje. Mimo to policjanci liczą, że nagłośnienie sprawy zabójstwa przy ul. Jędrzejowskiej w Poznaniu pomoże w wyjaśnieniu sprawy sprzed 30 lat. Czasu jest jeszcze sporo, ponieważ ta zbrodnia, podobnie jak inne wszczęte sprawy o zabójstwo, przedawni się po 40 latach.

Zbrodnia bez ciała, czyli co się stało z Beatą Kotwicką-Iwanowską?

Na biurka poznańskich policjantów od czasu do czasu trafiają także akta sprawy Beaty Kotwickiej-Iwanowskiej. 28-latka była w czwartym miesiącu ciąży. Wspólnie z mężem prowadziła biuro nieruchomości. Według relacji jej męża, na początku 2004 roku wyszła z mieszkania na nagle umówione spotkania. Ponoć chodziło o klienta zainteresowanego jedną z nieruchomości.

Czytaj też: Jakie zeznania po zniknięciu Beaty Kotwickiej-Iwanowskiej złożył jej mąż?

Bazując na zeznaniach męża, policja szukała Beaty na poznańskich Ratajach, w pobliżu jej miejsca zamieszkania. Spekulowano, że padła ofiarą gwałciciela grasującego w okolicy. Sprawdzano jednak także inny wątek. Taki, że to jej mąż stoi za zniknięciem, a może i także za zabójstwem Beaty. Ich wspólne mieszkanie było starannie wysprzątane. Trudno było znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia. W łazience znaleziono za to sporo śladów krwi Beaty. Jej mąż tłumaczył to krwotokiem z nosa. Mimo różnych jego dziwnych zachowań, nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Mąż Beaty wpadł później w kłopoty z prawem. W 2011 roku roku popełnił samobójstwo. Jego bliscy uznali, że zabrał ze sobą do grobu prawdę o losach zaginionej Beaty. Jej ciała nie odnaleziono do tej pory.

- To jedna z tych spraw, która jest pamiętana przez policjantów. Co jakiś czas do niej wracają, szukając punktów zaczepienia. Przypadek zabójstwa Zyty Michalskiej pokazuje przecież, że czasami udaje się rozwikłać historie sprzed wielu lat

– zaznacza Andrzej Borowiak, rzecznik KWP Poznań.

Jan Trojnarski został porwany i zamordowany. Sprawców nie ustalono od 1999 roku

Inną sprawą, o której policjanci pamiętają, jest głośna sprawa porwania maturzysty Jana Trojnarskiego. Pochodzący z bogatej rodziny 19-latek, w maju 1999 roku został wywabiony z domu w Swarzędzu na spotkanie. Ponoć miałby otrzymać pytania na egzamin maturalny. Został porwany. Sprawcy skontaktowali się z rodziną i zażądali 300 tys. zł okupu. Przez telefon komórkowy prowadzili mamę Jasia. Kazali jej wsiąść do pociągu z Poznania do Warszawy i na wysokości Antoninka wyrzucić torbę z pieniędzmi. Okazało się jednak, że pociąg jest klimatyzowany. Nie otwierały się w nim ani okna, ani drzwi. Okup nie został przekazany.

Czytaj też: Wiadomo, kto porwał Michała Zapytowskiego, ale nie ustalono, co się stało z ciałem młodego poznaniaka

Niebawem, w lesie pod Murowaną Gośliną, przypadkiem znaleziono zwłoki Jana Trojnarskiego. Biegły sądowy stwierdził, że został zamordowany jeszcze przed próbą przekazania okupu przez rodzinę. Poznańska policja od lat ma przypuszczenia, kto może stać za tą zbrodnią, doszło nawet do zatrzymań kilku osób, ale do tej pory nikt nie usłyszał zarzutów za porwanie i zabójstwo maturzysty ze Swarzędza.

Głośne zabójstwa, niewyjaśnione zbrodnie i tajemnicze znikni...

Dilerzy narkotykowi z Wielkopolski. Oni są poszukiwani przez...

Najgroźniejsi przestępcy w Polsce. Tak wyglądają poszukiwani...

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie