Zainwestuje 25 mln zł, by ratować budynek bliski sercom kaliszan

Daria Kubiak
Marek Antczak, kaliski przedsiębiorca, jak mało kto potrafi liczyć. Dzięki temu z sukcesami prowadzi biznes w trudnej branży budowanej już 30 lat. Czy tym razem uległ sentymentom? Co zamierza?

Przez pewien czas pana firma budowlana realizowała projekty w całej Polsce, ale była niezauważana na rynku kaliskim. Co sprawiło, że ta sytuacja się zmieniła?

- Być może byłem mniej widoczny na rynku kaliskim, ale przez ostanie lata cały czas na nim funkcjonuję. Dowodem na to jest budowa zakładu Meyer Tool przy obwodnicy Nowych Skalmierzyc oraz prace wykonywane w obiektach Nestle, Pratt & Whitney, Eltel Poland i w wielu innych zakładach. Mieszkańcy Kalisza i okolic oceniają mnie przez pryzmat budownictwa mieszkaniowego, a to nie do końca jest prawdą, gdyż firma działa dwutorowo. Budujemy obiekty przemysłowe oraz domy wielo- i jednorodzinne, jak m. in. osiedle przy ul.Poligonowej w Kościelnej Wsi. Wprawdzie wyrosło w gminie Gołuchów, ale mieszkają tam głównie kaliszanie. Nasz rynek jest już dosyć nasycony, dlatego rocznie nie powstają tysiące mieszkań, bo zwyczajnie nie miałby ich kto kupić. Kilkadziesiąt to bezpieczna ilość, która sprawia, że wszyscy są usatysfakcjonowani.

Mieszkania będą drożeć, czy tanieć? Prezes PiS - partii, która lada chwila może rządzić Polską - obiecuje, że ceny 1 m kw mieszkań będą wynosić 2-2,5 tys. zł. Czy to realne?

- Bardzo obawiam się takich zapowiedzi. Zwycięstwo ludzi o takich poglądach może mieć bardzo negatywne skutki, doprowadzić jedynie do katastrofy gospodarczej. Jeżeli prezes PiS obiecuje, że będzie budował mieszkania za 2 - 2,5 tys. zł za metr, to ja go chętnie zatrudnię jako głównego menadżera w mojej firmie i będzie doskonale zarabiał... A mówiąc serio - jest to nierealne. Wybudowanie mieszkań o przyzwoitym standardzie i w dobrej lokalizacji to koszty, które znacznie przewyższają zaproponowaną kwotę. Żadna firma nie pozwoliłaby sobie na realizację tak nierentownego przedsięwzięcia.

Obecne władze Kalisza, chcąc zaspokoić popyt na mieszkania komunalne, rozważają budowanie ich w partnerstwie publiczno - prywatnym. Byłby pan tym zainteresowany?

- Jestem za każdą formą partnerstwa, o ile będzie ono solidne i obydwie strony będą miały z tego konkretne korzyści. Do tej pory nikomu chyba nie udało się zrobić czegokolwiek w tym systemie. Jeśli jednak pojawiłyby się rozsądne propozycje, jestem otwarty na każdą formę współpracy zmierzającą do poprawienia sytuacji mieszkaniowej w naszym mieście. FB Antczak uczestniczy obecnie w pracach związanych z ukończeniem budowy bloku TBS i wiem, jak trudno jest miastu rozwiązać problem mieszkaniowy. Zastanawiam się jednak nad kryteriami, według których te lokale są przyznawane. W moim odczuciu trafiają one do osób o relatywnie dobrej sytuacji finansowej, dla których zakup mieszkania na rynku nie jest rzeczą nieosiągalną w pewnej perspektywie. Wydaje mi się, że w Kaliszu są osoby bardziej potrzebujące, dla których lokal częściowo finansowany przez miasto byłby rozwiązaniem wielu problemów.

Ostatnio o pana firmie stało się głośno z powodu zakupu budynku legendarnej fabryki ,,Calisia”. Jakie motywy panem kierowały: lokalny patriotyzm, oczekiwania kaliszan, czy względy czysto biznesowe?

- Prowadzę biznes od ponad 30 lat, staram się to robić z sukcesem i do każdego tematu podchodzę czysto biznesowo. I tak też potraktowałem budynek ,,Calisii”. Muszę jednak podkreślić, że ma on dla mnie olbrzymie walory historyczne i kulturowe. Kalisz zawsze był dumny z posiadania Technikum Budowy Fortepianów i fabryki tych instrumentów. Zapoznając się z historią tego budynku czuję coraz większą presję i ciężar zadania, jakiego się podjąłem. Wspólnie z moim synem Marcinem, inicjatorem zakupu, zrobimy wszystko, aby odzyskał dawną świetność.

Budynek jest zrujnowany. Ile trzeba w niego zainwestować, aby mógł służyć nowym celom?

- Podejmując decyzję o zakupie nie tylko budynku, ale i przedsiębiorstwa o nazwie ,,Calisia” spółka z o. o. przygotowaliśmy szczegółową analizę kosztów. Mamy świadomość, że cena zakupu jest zaledwie maleńką cząstką tego, co trzeba będzie zainwestować w ten obiekt. Przez 8 lat fabryka niszczała i była rozgrabiana. Szacujemy, że kwota 20 - 25 mln zł będzie niezbędna, aby przywrócić temu budynkowi blask.

Pana zapowiedzi co do przyszłości budowli brzmią uspokajająco. Jaka jej część będzie przeznaczona na cele komercyjne a jaka na inne?

- Na tę chwilę nie mogę zdradzić, jakie są nasze zamiary wobec zakupionego budynku. Jesteśmy na etapie badań rynku, które w trosce o dokładność i szczegółowość przygotowują dla nas zagraniczne firmy. Wszelkie zapowiedzi mogłyby zniekształcić obraz tej analizy. Dlatego plany trzymam w tajemnicy. Zakładamy, że budynek zostanie przeznaczony na jeden cel, a co nim będzie - przekonamy się wkrótce.

Oświadczył pan, że w ,,Calisii” nie będzie hipermarketu. Podtrzymuje pan to zapewnienie?

- Tak, podtrzymuję. Na pewno nie będzie to obiekt handlowo - usługowy.

W budynku zamierza pan urządzić salę pamięci poświęconą historii rodziny Fibigerów. Córka ostatniego właściciela - Elwira Fibiger wspomina o potrzebie powstania muzeum produkcji fortepianów. Czy da się to jakoś pogodzić?

- Historia fabryki i tej niezwykłej rodziny, przedstawiona w książce ,,Dusza zaklęta w fortepianie’’ Elwiry Fibiger, wywarła na mnie ogromne wrażenie. Wspólnie z zespołem podjęliśmy decyzję o stworzeniu sali pamięci, która przedstawi losy właścicieli fabryki. Mamy nadzieję, że w jej przygotowaniu wesprą nas żyjący potomkowie założycieli ,,Calisii”. Jeśli się zgodzą, ich wkład będzie nieoceniony. Jeśli chodzi o muzeum - nie mamy w planach takiego przedsięwzięcia.

Odrestaurowanie zabytkowego budynku będzie wymagać ścisłej współpracy z konserwatorem zabytków. Czy to pana trochę nie przeraża?

- Wręcz przeciwnie - motywuje do działania. Jestem już po pierwszych rozmowach z panią konserwator. Myślę, że dojdziemy do porozumienia. Cieszę się, że budynek będzie odnawiany pod nadzorem konserwatora, gdyż chciałbym, aby zabytek zachował swój charakter.

Na temat przyszłości fabryki krąży wiele domysłów. Niektórzy sądzą, że firma Antczak wykupi sąsiednią restaurację i zrobi luksusowy lokal gastronomiczny z wykorzystaniem wewnętrznego ogrodu...

- Domyślam się, że tego typu insynuacje mogą się pojawiać, ale zapewniam, że takie rozwiązanie nie jest brane pod uwagę. Nie mam najmniejszego zamiaru przejmować tego obiektu od dotychczasowych właścicieli.

Jest pan osobą docenianą i cieszącą się autorytetem. Nie pomyślał pan nigdy o zrobieniu kariery politycznej?

- Nie, nigdy w życiu nie uczestniczyłem w polityce, nie należałem do żadnej organizacji, nie wspierałem polityków i nigdy nie będę tego robił. Jestem daleki od tego. Kocham budownictwo, kocham swój zawód. Wykonuję go z dużą pasją i chyba dzięki temu przynosi to efekty.

ZiemiaKaliska.com.pl Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie