Zamach na Jurka Owsiaka (w książce poznaniaka)

Marcin Kostaszuk
Być bohaterem książki i to w dodatku nie w roli obiektu do zdyskredytowania? Trzy razy hura - mówi Jurek Owsiak
Być bohaterem książki i to w dodatku nie w roli obiektu do zdyskredytowania? Trzy razy hura - mówi Jurek Owsiak Fot. Romuald Królak
Jest początek sierpnia 1988 roku. SB podejmuje decyzję: nie będzie lepszego pretekstu do destabilizacji kraju, niż spektakularny mord na festiwalu w Jarocinie. Zginąć ma Jerzy Owsiak.

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Przystanek Woodstock: Było nas 650 tysięcy! [ZDJĘCIA]
Przystanek Woodstock: The Prodigy wisieli na włosku [ZDJĘCIA]
Owsiak: Biznesmen z autorytetem

Plan ten zrodził się na szczęście jedynie w głowie poznańskiego autora powieści kryminalnych Ryszarda Ćwirleja. Nominowany w tym roku do Nagrody Wielkiego Kalibru pisarz, dziennikarz (i członek zarządu Radia Merkury), wydał właśnie kryminał "Mocne uderzenie", osnuty właśnie wokół fikcyjnego planu zabójstwa Owsiaka przez SB.

- Byłem wtedy w Jarocinie i na własne oczy mogłem obserwować to co działo się podczas festiwalu. Pamiętam też młodego Jurka i jego happenerskie Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników z hasłem "Uwolnić słonia", które samo w sobie było niewinne i groteskowe, w gruncie rzeczy jednak, ośmieszało cały system - mówi Ryszard Ćwirlej.

O swej (niepewnej) przyszłości na kartach książki poznaniaka Jurek Owsiak dowiedział się od dziennikarza "Głosu". I... ucieszył się.

- Nie jestem wielkim pasjonatem kryminałów, choć przed wieloma laty namiętnie oglądałem "Kobry". Ale być bohaterem książki i to w dodatku nie w roli obiektu do zdyskredytowania? Trzy razy hura, szalenie mi się to podoba - mówi Jerzy Owsiak.

Czy SB mogła wówczas interesować się późniejszym szefem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?

- Pewnie że mogła, może to nawet robiła, a w "Mocnym uderzeniu" robi to zdecydowanie. Temat więc niejako sam wepchnął mi się w ręce, więc nie mogłem się powstrzymać, by nie wpleść do powieści tego wątku i wokół niego nie zbudować intrygi - uważa Ryszard Ćwirlej.

Jak się okazuje, że literacką hipotezę pisarza częściowo potwierdzają dokumenty. SB naprawdę inwigilowała Owsiaka, tyle że dość nieudolnie.

- Miałem w ręku raporty SB z Jarocina 88, między innymi na temat mojego Towarzystwa Przyjaciół Chińskich Ręczników. Były prześmieszne , bo tak jest, gdy pisze się śmiertelnie poważnym językiem na temat absurdalnych happeningów - zauważa Jerzy Owsiak.

Czy Owsiak zginął na kartach książki? Ciekawych odsyłamy do księgarni...

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sera

owsiak wyglada na gnide.juz sam fakt ze dla potrzeb image'u telewizyjnego udaje jąkałe a nim ni ejest. podobno to syn zomowca.

a
aspirant nocul

działalność owsika była prowadzona za cichym przyzwoleniem władz.Radykalną młodzież chciano skierowac w te bzdurne i bezpieczne rejony.Ćwirlej daje kolejny powód,by uwazać go za salonowca.w końcu pecunia non olet.

Z
ZUOczyńca

zazdrość straszna rzecz

U
Uczeń Gimnazium

Szkoda pieniędzy, czasu a nawet klawiaturu, aby zajmować się głupotami i bzdurami o tym OSZOŁOMIE !