reklama

Zamiast bankructwa naprawa. Nowe przepisy już obowiązują

Monika KaczyńskaZaktualizowano 
Zamiast bankructwa naprawa. Nowe przepisy już obowiązują  <br>
Zamiast bankructwa naprawa. Nowe przepisy już obowiązują
Rozmowa z Andrzejem Głowackim, prezesem notowanej na giełdzie wielkopolskiej spółki DGA, o nowym prawie restrukturyzacyjnym 1 stycznia weszła w życie nowa ustawa Prawo restrukturyzacyjne. Czy to coś zmieni w polskiej rzeczywistości gospodarczej?Andrzej Głowacki: Sądzę, że tak. Zmiana przepisów sprawi, że firmy przestaną się bać zmian, a przedsiębiorcy będą reagowali wcześniej na pojawiające się problemy.

Jednak jak wynika ze statystyk, liczba upadłości w Polsce od wielu miesięcy systematycznie spada. Firmy więc lepiej radzą sobie z trudnymi sytuacjami.
Andrzej Głowacki:
To prawda, że bankructw jest coraz mniej, ale to raczej dowód na lepszą sytuację gospodarczą niż na zmianę postawy przedsiębiorców. Ta wciąż jest bardzo zachowawcza, co w sumie firmom nie służy. Wielu upadłości można byłoby uniknąć, gdyby ich nastawienie się zmieniło.
 

Ryzyko jest przecież wliczone w biznes. Nie każde przedsięwzięcie, nawet dobrze zaplanowane i zarządzane, się udaje.
Andrzej Głowacki:
To prawda i nikt temu nie zaprzecza. Myślę jednak, że polską specyfiką jest to, że przedsiębiorcy reagują dopiero, gdy firma jest już całkowicie niewypłacalna i da się zrobić już niewiele lub zgoła nic. W ostatnich latach można było to obserwować na przykładzie zakładów poligraficznych. Rynek, na którym działały, zasadniczo się zmienił. Drukuje się coraz mniej. Ubywa dokumentów papierowych, firmy nie drukują też np. raportów rocznych, tylko publikują je w wersji elektronicznej. Ci przedsiębiorcy, którzy szybko zrozumieli, że to zmiany nieodwracalne, postawili na specjalizację, zainwestowali w nowe kierunki, wygrali. Ci, którzy czekali i nie zmieniali nic mimo pogarszającej się sytuacji albo już wypadli z rynku, albo radzą sobie z ogromnym trudem.
Podobne zjawiska dotyczą wszystkich branż. Rynek zmienia się bardzo szybko, choć niekoniecznie aż tak radykalnie jak rynek usług poligraficznych. W wielu przypadkach wcześniejsza reakcja sprawiłaby, że można dokonać zmian i firmę jeszcze uratować. Trzeba pamiętać, że chodzi zarówno o miejsca pracy jak i know-how, które firma posiada.
 

Ostatnio do sądu wniosek o upadłość spółki Merlin.pl złożyła jej spółka matka Czerwona Torebka. Marka została wydzierżawiona, tym niemniej jeden z największych sprzedawców internetowych zbankrutował. Dla wielu było to dość zaskakujące.
Andrzej Głowacki:
Było to zaskoczenie o tyle, że Merlin.pl miał cały czas obroty sięgające dwustu milionów złotych. To ogromny potencjał i były szanse na jej uratowanie, gdyby reakcja nastąpiła odpowiednio wcześnie. Tak się jednak nie stało. Merlin w latach 2011-2014 odnotowywał straty. Najbardziej dotkliwa wystąpiła w 2014 r., gdyż wyniosła 48,6 mln zł przy przychodach rzędu 195 mln zł. W efekcie kapitały własne zmalały do 0,4 mln zł. Takie wyniki to sygnał bardzo głębokiego kryzysu i sytuacja wymagała interwencji zapewne już znacznie wcześniej. Tak się jednak nie stało. Głęboki kryzys narastał.
 

Czy symptomy zagrożenia niewypłacalnością łatwo rozpoznać?
Andrzej Głowacki:
Z całą pewnością są zauważalne. Pogarszające się z roku na rok czy wręcz z miesiąca na miesiąc wyniki finansowe, gdy właściciele lub zarząd nie mają pomysłu na odwrócenie tej tendencji, to bardzo poważna oznaka kryzysu. Jego pierwotna przyczyna mogła zresztą leżeć poza firmą - np. zmienił się radykalnie rynek surowców czy z przyczyn politycznych przedsiębiorstwo straciło dostęp do niektórych rynków. W przypadku Merlina można sądzić, że mieliśmy do czynienia z przeinwestowaniem. Przeprowadzka do Poznania, spore zatrudnienie, do tego inwestycje w potężne powierzchnie magazynowe, być może zbyt duże jak na potrzeby firmy - wszystko to generowało koszty, których jak widać, nie zrekompensował wzrost przychodów. I choć był i potencjał, i bardzo dobre pomysły na rozwój, finał jest, jaki jest.
Innym powodem zagrożenia niewypłacalnością mogą być niezapłacone należności przez dużego kontrahenta lub strata na instrumentach finansowych. Przyczyną kryzysu może być też odejście kluczowych pracowników. Powodów jest wiele - ważne jednak, by nie czekać na cudowną odmianę losu, rzetelnie ją ocenić i podjąć odpowiednie działania.

Szefom firm trudno zdecydować się na radykalne kroki, zabiegi kosmetyczne nie działają. W konsekwencji firma upada
 

Wydawałoby się, że nic nowego pod słońcem.
Andrzej Głowacki:
Niby nic. A jednak szefom firm bardzo trudno zdecydować się na radykalne kroki. Niestety, w większości przypadków zmiany kosmetyczne nie wystarczają i firma kończy działalność, choć jeszcze miałaby szanse. Dotąd złożenie wniosku o upadłość - także z możliwością układu z wierzycielami było poważną barierą.
Nowe prawo ułatwi ten proces? Moim zdaniem tak. Przede wszystkim przez oddzielenie prawa restrukturyzacyjnego od prawa upadłościowego. Dotąd tzw. upadłość układowa także była piętnująca i rzadko kończyła się sukcesem, choć są i takie przykłady. Prawo upadłościowe i naprawcze w nowej odsłonie od 1 I 2016 r. oddziela postępowanie restrukturyzacyjne od upadłościowego. O jego otwarciu także decyduje sąd, ale inny wydział niż zajmujący się postępowaniami upadłościowymi. Postępowanie restrukturyzacyjne jest nadrzędne nad upadłościowym, w tym sensie, że jeśli do sądu wpłyną dwa wnioski - o restrukturyzację i o upadłość, rozpatrzenie tego drugiego będzie wstrzymywane do czasu rozpatrzenia wniosku restrukturyzacyjnego.
 

Mogłoby się wydawać, że to jedynie zmiana nomenklatury.
Andrzej Głowacki:
Absolutnie nie. Postępowanie restrukturyzacyjne może przybierać cztery różne formy: od uproszczonego postępowania układowego po postępowanie sanacyjne. Kluczowe jest także to, że władzy w firmie nie przejmuje syndyk. Kieruje nią zarząd przy nadzorze doradcy restrukturyzacyjnego. Tylko w przypadku postępowania sanacyjnego - najbardziej radykalnej formy restrukturyzacji sąd wyznaczy tymczasowo lub na stałe zarządcę.
 

Kim jest doradca restrukturyzacyjny?
Andrzej Głowacki:
To bardzo odpowiedzialna funkcja. Można ją porównać do lekarza firmy, posiadającego kompetencje z zakresu doradztwa gospodarczego, inwestycyjnego i prawnego. Ów doradca musi posiadać licencję.
 

Całkowitą nowością w nowych przepisach jest układ częściowy. Na czym on polega?
Andrzej Głowacki:
To narzędzie, które może znacząco przyspieszyć postępowanie i naprawę sytuacji w firmie. Wyobraźmy sobie sytuację, że firma ma bardzo wielu wierzycieli - powiedzmy kilkuset, ale tylko kilku z nich ma znaczenie dla jej funkcjonowania lub naprawy sytuacji. W przypadku układu częściowego do postępowania układowego, czyli rozmów o restrukturyzacji zadłużenia, a więc jego redukcji czy odroczenia spłaty zapraszamy tylko ich. Z mniejszą liczbą wierzycieli łatwiej się dogadać, łatwiej takie zgromadzenie wierzycieli zorganizować. Pozostałych zaś po prostu spłacamy w całości. To w przypadku prostszych postępowań może być bardzo praktycznym rozwiązaniem, które skróci czas wychodzenia firmy na prostą.
 

Wasze Centrum Sanacji Firm pomogło wyjść na prostą niejednemu przedsiębiorstwu. Jednak w przypadku spółki RC&UNION, właściciela m.in. restauracji Sioux, to się nie udało. Dwa lata po nabyciu przez was akcji spółka upadła. Co się stało?
Andrzej Głowacki:
Muszę przyznać, że nie przypuszczaliśmy, iż biznes restauracyjny jest aż tak trudny i że spółka była w tak fatalnej kondycji. Nadto nie wszystkie przyjęte założenia dotyczące zmian się sprawdziły. Zdecydowaliśmy więc nie popełniać błędu, który wytykamy innym, czyli nie brnąć w coraz większe problemy. Wiedzieć, kiedy powiedzieć dość to także kluczowa umiejętność w biznesie.
 

Przedsiębiorcy w tarapatach prawdopodobnie analizują nowe przepisy i zastanawiają się, jak się ratować. Jednak pojawiają się głosy, że restrukturyzacje ze swej natury będą odbywały się kosztem wierzycieli.
Andrzej Głowacki: 
Przede wszystkim trzeba podkreślić, że warunkiem postępowania restrukturyzacyjnego jest zabezpieczenie słusznych praw wierzycieli. Ale też faktem jest, że część z nich poniesie straty. I w tym sensie restrukturyzacja odbędzie się ich kosztem. Tym niemniej upadłość niewypłacalnej firmy także oznacza dla nich straty, bo zazwyczaj majątek nie wystarcza na zaspokojenie wszystkich roszczeń, zwłaszcza że następuje ono po spłaceniu długów wobec pracowników i ZUS-u. Patrząc na rzecz w szerszym kontekście - korzystamy na tym wszyscy. Firma dalej działa, przynajmniej część załogi zachowuje pracę. I to są wartości nie do przecenienia. Trzeba także pamiętać o aspekcie psychologicznym. „Firma w restrukturyzacji” na pieczątce brzmi zupełnie inaczej niż „firma w upadłości”. Ten fakt oraz to, że nie będzie uwidoczniony typ postępowania może skłonić przedsiębiorców, by reagowali wcześniej. A to wydatnie zwiększa szanse na sukces procesu naprawy.
 

Czy można spodziewać się lawiny wniosków o otwarcie postępowań restrukturyzacyjnych?
Andrzej Głowacki:
Tak, w II kwartale 2016 r. Przedsiębiorcy trwający od lat w kryzysie, z ciągnącymi się długami i z potencjałem oraz dobrą pozycją rynkową zechcą oczyścić się z historii i skorzystać z „drugiej szansy”. Z moich rozmów z szefami firm wynika, że będzie to liczne grono, lecz jak to zazwyczaj bywa, czeka się na pierwszego śmiałka i informację medialną, że wnioski restrukturyzacyjne do sądu na Młyńskiej napływają. Myślę, że warto, aby każdy przedsiębiorca przeanalizował nowe przepisy dotyczące sanacji firm, gdyż może wystąpić w roli dłużnika i wierzyciela.
 

 

Seminarium o nowych przepisach

W czwartek 14 stycznia  od godziny 12 do 16 w Auditorium Maximum Wydziału Prawa i Administracji UAM przy al. Niepodległości  53 odbędzie się seminarium pt: „Prawo restrukturyzacyjne i sanacja firm”.

Seminarium zorganizowane wspólnie przez DGA Centrum Sanacji Firm i Wydział Prawa i Administracji UAM przybliży obowiązujące od 1 stycznia przepisy. W czasie seminarium  będzie mowa o  nowych rozwiązaniach dotyczących restrukturyzacji, korzyściach z niej dla dłużnika i wierzyciela, a także praktycznych aspektach działania nowych przepisów.

Udział  w seminarium jest bezpłatny. Trzeba jedynie zarejestrować się za pośrednictwem strony internetowej www.sanacjafirm.pl

100 milionów euro z Funduszy Norweskich na rozwój przedsiębiorczości

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3