Zapiski na kaftanie: Jeszcze więcej zmian

Leszek Waligóra
Leszek Waligóra
Grzegorz Dembiński
Udostępnij:
Nie płoną stosy, nie każda lekcja rozpoczyna się modlitwą, nie stanął pomnik wdzięczności na każdym rogu. Stada Polaków nie emigrują. I stadami nie powracają. Nie z każdej lodówki wyskakuje Macierewicz ze sztuczną mgłą i bombami w tupolewie. Posłanka Pawłowicz nie każe zmieniać w słownikach „wziąć” na „wziąść”.

Mija tydzień, a sądów kapturowych brak. Nie płoną stosy, nie każda lekcja rozpoczyna się modlitwą, nie stanął pomnik wdzięczności na każdym rogu. Stada Polaków nie emigrują. I stadami nie powracają. Nie z każdej lodówki wyskakuje Macierewicz ze sztuczną mgłą i bombami w tupolewie. Posłanka Pawłowicz nie każe zmieniać w słownikach „wziąć” na „wziąść”.

Te dwie ostatnie twarze Prawa i Sprawiedliwości nagle nie okazały się jedynymi twarzami PiSu, ba - nawet nie najważniejszymi. Rozkład statystyczny postaci tragikomicznych w PiS okazał się proporcjonalny do innych partii i społeczeństwa. Tylko liczba pochlebców, którzy pędzą, aby podpiąć wagonik do pociągu władzy - tym razem jest większa. Bo i władza jest dużo, dużo większa. Absolutna. To pierwsza zmiana.

Jak dotąd nowoczesny styl, który pozwolił wrócić Prawu i Sprawiedliwości do władzy, zdaje się utrzymywać. Mimo to część komentatorów zdaje się zakładać nie czy w ogóle, ale kiedy i jakie trupy popłyną pierwsze. Stare przysłowie mówi przecież: jeśli masz wroga, usiądź na brzegu rzeki i poczekaj, aż zobaczysz jego ciało płynące z nurtem. Teraz mnóstwo ludzi wypatruje tych trupów. Co prawda Jarosław Kaczyński zapowiadał zero rewanżyzmu, ale nawet jeśli on takich pokus nie ma, to przecież nie wszyscy są od nich wolni. Czy wielka zmiana spowoduje, że do kanalizacji trafi tylko to, co złe, czy wszystko pod czym podpisała się poprzednia ekipa? Czy w wielkiej wymianie ludzi na stołkach, do której zawsze po zmianie władzy dochodzi, decydować będzie pochodzenie, czy umiejętności? Jeśli to drugie... moje niedowierzanie sięgnie zenitu. To by dopiero była zmiana!

Na razie wiadomo jedno: nowa ekipa wygrała obiecując dużo. I twierdząc, że ma ustawy. Wcześniej można było mieć nadzieję, że jeśli posłowie tradycyjnie napiszą głupią ustawę, to poprawi ją senat. Jeśli senatorowie wykażą się tradycyjną marnością, był jeszcze prezydent. A potem Trybunał Konstytucyjny. Teraz... hm, w jednych rękach, z wyjątkiem trybunału, jest wszystko. I tyle tych obietnic do spełnienia. A niemożność ich spełnienia można już zwalić tylko na poprzedników, w czym trudno unikać rewanżyzmu. Bo przecież najłatwiej powiedzieć: to ich wina. Na razie, cud, nikt tak nie mówi. Znowu zmiana?

Jeśli ta ekipa nie zachoruje na chorobę władzy - arogancję, to dopiero będzie zmiana. Dotąd wszyscy chorowali.

Nikt takich zmian nie obiecywał. Ale chyba wszyscy, niezależnie od przekonań, na nie zawsze liczymy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie