Zapłacisz mniej, gdy stracisz zbliżeniówkę

Monika Kaczyńska
Bank nie może zmusić klienta do korzystania ze "zbliżeniówki"
Bank nie może zmusić klienta do korzystania ze "zbliżeniówki" Wojciech Barczyński/Polska
Banki zmieniły zasady zwrotu pieniędzy za transakcje utraconymi kartami zbliżeniowymi - odpowiedzialność właściciela to 50 euro

Zgodnie z rekomendacjami NBP banki od początku miesiąca ograniczyły odpowiedzialność klientów za transakcje utraconą kartą zbliżeniową do 50 euro. Oznacza to, że jeżeli ktoś wykona taką kartą transakcje na większą sumę, pozostałą część (ponad równowartość 50 euro) zwróci poszkodowanemu klientowi bank. Jeśli więc dojdzie do sytuacji, w której ktoś dokona np. kilkunastu transakcji zbliżeniowych na kwotę, powiedzmy 800 zł (maksymalny limit transakcji bez użycia PIN-u to 50 zł), klient straci jedynie około 210 zł.

NBP zalecił też umożliwienie klientom rezygnacji z możliwości dokonywania płatności zbliżeniowych. Jeśli bank nie umożliwi klientowi opcji pozbycia się tej funkcji, to powinien zwracać mu wszystkie utracone w ten sposób pieniądze.

W praktyce więc, nawet jeśli standardowo bank oferuje do konta kartę zbliżeniową, to na życzenie klienta powinien wydać pozbawioną tej opcji.

Nie zmieniła się kwota, do której odpowiada klient w przypadku nieuprawnionych transakcji z użyciem PIN-u. Tak jak dotychczas wynosi ona 150 euro. Kiedy może dojść do takiej sytuacji? Na przykład, gdy w skradzionym portfelu oprócz karty jest także informacja o numerze PIN.

Ostrożność jest tutaj bardzo wskazana, bo banki zastrzegają w umowach wyłączenie swojej odpowiedzialności w razie, gdy do nieautoryzowanych transakcji doszło umyślnie (np. daliśmy komuś kartę i podaliśmy numer PIN) lub w razie rażącego niedbalstwa klienta. To ostatnie pojęcie jest dość płynne, jednak w ten sposób może zostać potraktowane np. zapisanie PIN-u na karcie. W takiej sytuacji bank może w ogóle odmówić pokrycia strat.

Na kartę warto uważać także w internecie. Przestępcy nie powinni poznać jej numeru i daty ważności czy kodu CVV2. Warto więc zastanowić się, czy sklep lub usługodawca, któremu zamierzamy w ten sposób zapłacić, jest wiarygodny. Niestety zdarza się, że czasami niewiele możemy zrobić, aby się ustrzec przed taką kradzieżą. Przestępcy wspomniane informacje zdobywają, włamując się do baz danych firm przyjmujących płatności. Z tego względu warto ustawiać sobie niewielkie bądź zerowe limity bezpieczeństwa na tego rodzaju operacje. W razie potrzeby można je przecież zawsze podwyższyć.

To, czego możemy się obawiać, to również kradzież pieniędzy z karty poprzez jej skopiowanie. Przestępcy instalują w otworze bankomatu niewidoczne urządzenie skanujące bądź nakładki na klawiaturę, umożliwiające poznanie numeru PIN. Później produkowana jest kopia i dokonywane są wypłaty. Aby się przed tym zabezpieczyć, warto zwracać uwagę, co robi z naszą karta osoba, która przyjmuje od nas płatność. Warto też uważnie przyglądać się bankomatowi, z którego dokonujemy wypłaty. Jednak w przypadku kradzieży pieniędzy z karty przez transakcje internetowe lub jej kopiowanie bank zwykle zwraca klientowi całą utraconą kwotę. Procedura jest jednak długotrwała.

Polacy masowo ruszyli do lombardów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie