Zarobki polskich sportowców: Marcin Gortat goni Roberta Lewandowskiego. Medaliści daleko w tyle

Hubert ZdankiewiczZaktualizowano 
Kamil Stoch
Kamil Stoch Pawel Relikowski/Gazeta Wroclawska
Średniak z NBA kontra gwiazda Bundesligi. Po tym, co ostatnio wyprawia Marcin Gortat, takie stwierdzenie byłoby obrazą. Faktem jest jednak, że za chwilę znów może dogonić w zarobkach Roberta Lewandowskiego.

Gortat wyrósł w ostatnim czasie na gwiazdę NBA. Po meczu z Indianą Pacers, w którym rzucił 31 punktów i odnotował 16 zbiórek, pouczał nawet siedzącego w telewizyjnym studiu Shaquille'a O'Neala, jak wyglądają... pierogi. Nie zawsze tak jednak było. W Europie i krajach, w których ogląda się Ligę Mistrzów i Bundesligę, o Robercie Lewandowskim słyszał chyba każdy. Za to poza Polską center Washington Wizards wciąż jest gwiazdą na dorobku. Trochę mu jeszcze brakuje do Francuza Tony'ego Parkera czy Hiszpana Pau Gasola (u szczytu ich popularności za oceanem, gdy zdobywali ze swoimi klubami mistrzostwo NBA). Nie mówiąc już o takich ikonach jak LeBron James, Kobe Bryant czy wspomniany już O'Neal.

Lewandowskiemu zdecydowanie bliżej dziś do Wayne'a Rooneya czy Zlatana Ibrahimovicia. Nawet do Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo. Od nowego sezonu będzie mu jeszcze bliżej, bo jego klubowymi kolegami w Bayernie Monachium zostaną Franck Ribery i Arjen Robben, a z ławki trenerskiej grę świeżo upieczonego króla strzelców Bundesligi obserwować będzie słynny Pep Guardiola.

Ma to, rzecz jasna, przełożenie na zarobki. Za ostatni sezon w Borussii Dortmund Lewandowski zainkasował 7 mln euro, co już plasowało go w czołówce najlepiej opłacanych polskich sportowców. Teraz ta suma wzrośnie do 11 mln euro (plus 15 mln za samo złożenie podpisu na pięcioletniej umowie). Tym samym Polak zostanie najlepiej opłacanym polskim sportowcem, zajmie też 11. miejsce na światowej liście piłkarzy z najwyższymi gażami. A to tylko część dochodów, bo trzeba jeszcze pamiętać o kontraktach reklamowych. Już w lipcu ubiegłego roku branżowy magazyn "Forbes" uznał Lewandowskiego za najcenniejszą gwiazdę na polskim rynku, szacując jego wartość na przeszło milion złotych. Aktualnie wiąże go umowa z Nike, promował też produkty Panasonica, Gillette czy Coca-Coli. Za reklamowanie dwóch ostatnich firm podczas Euro 2012 Polak otrzymał niemal milion euro.

Do Anglika Davida Beckhama, który w ostatnim roku kariery zarobił tylko z samych reklam ponad 30 mln dol., sporo mu jeszcze brakuje, niemniej to gigantyczny postęp. Zwłaszcza jeśli się pamięta, że przez pierwsze trzy sezony w Dortmundzie zarabiał raptem po 1,8 mln euro. W dodatku początkowo był w Borussii tylko zmiennikiem Paragwajczyka Lucasa Barriosa (który - notabene - zawodzi dziś w Spartaku Moskwa: od sierpnia ubiegłego roku strzelił tam tylko jednego gola). Nie wspominając już o tym, że kiedyś lekką ręką zrezygnowała z niego Legia Warszawa. - Możesz sprzedawać Lewandowskiego, mamy Arruabarrenę - usłyszał w 2008 r. prezes Znicza Pruszków Sylwiusz Mucha-Orliński od dyrektora sportowego stołecznego klubu Mirosława Trzeciaka. Piłkarz trafił więc do Lecha Poznań, gdzie w drugim sezonie gry został królem strzelców ekstraklasy i wywalczył mistrzostwo Polski. Arruabarrena rozegrał w Legii całe… sześć spotkań.

Dziś Polak jest prawdziwą kopalnią złota. Nie tylko dla siebie - jego menedżer Cezary Kucharski (na co dzień poseł PO) wykazał w oświadczeniu majątkowym za 2013 r., że dzięki działalności menedżerskiej zanotował dochód wysokości 4,8 mln zł. Zajmuje się również m.in. Grzegorzem Krychowiakiem, Rafałem Wolskim, Michałem Kucharczykiem, Jakubem Koseckim czy Michałem Żyro. Wiadomo jednak, na kim zarabia najwięcej.

O rekordowy kontrakt walczy również Gortat, którego droga na parkiety NBA była równie kręta jak droga Lewandowskiego do Bundesligi. W 2005 r. wybrał go w drugiej rundzie draftu (z numerem 57) Phoenix Suns. Nowy klub szybko przekazał jednak prawa do zawodnika zespołowi Orlando Magic. Tam w dodatku podpisano z nim kontrakt dopiero dwa lata później. Na debiut w NBA (w międzyczasie grał w niemieckim RheinEnergie Kolonia, później w Anaheim Arsenal z D-League) musiał poczekać jeszcze dłużej, bo pierwszy mecz rozegrał dopiero w marcu 2008 r. Z Orlando awansował w 2009 r. do finału ligi, ale choć coraz częściej zbierał pochlebne recenzje za swoją grę, to pozostawał tylko zmiennikiem Dwighta Howarda. Zdecydował się więc na transfer do Phoenix Suns. Tu był czołowym graczem, jednak Suns ani razu nie udało się awansować do fazy pucharowej. To udało mu się dopiero z Wizards, do których trafił w październiku ubiegłego roku.

W Waszyngtonie Gortat zarabia rocznie 7,7 mln dol. Przy podpisywaniu umowy ustalono jednak, że jeśli będzie dobrze grał (a gra świetnie), suma ta może wzrosnąć do 10 mln. To mniej - w przeliczeniu na złotówki - niż dostanie w Bayernie Lewandowski, ale NBA to miejsce, gdzie płaci się zdecydowanie więcej niż w Bundeslidze czy jakiejkolwiek innej lidze w Europie. Klubowy kolega Polaka Nene zarabia aż 13 mln, a to naprawdę niewiele w porównaniu do 30,5 mln, jakie dostaje w Los Angeles Lakers Kobe Bryant (34 mln wyciąga z kontraktów reklamowych - dane wedłu "Forbesa"). LeBron James inkasuje w Miami "tylko" 19,1 mln dol., ale on z kolei jest lepszym nośnikiem reklamowym (42 mln). Jest więc o co się bić.

Kolejnym fantastycznie opłacanym sportem jest tenis. Korzysta na tym Agnieszka Radwańska, której już w 2008 r. udało się przekroczyć magiczną dla bulwarowych mediów granicę miliona dolarów zarobionych na korcie. Dziś ma już na koncie ponad 15 mln, w ubiegłym roku wzbogaciła się o 2,199 mln dol., co stawia ją na szóstym miejscu w rankingu najlepiej zarabiających tenisistek świata.

Coraz więcej otrzymuje również z kontraktów reklamowych. W Polsce "sprzedaje" m.in. sprzęt AGD (Amica) i telefonię komórkową (Play). Niedawno stała się światową ambasadorką luksusowej marki zegarków Rado. W USA reklamuje sieć restauracji Cheesecake Factory.

Tu również postęp jest gigantyczny, jeśli się pamięta, jak wyglądały jej początki w "białym sporcie". Wygrany w 2005 r. juniorski Wimbledon, ale również rodzinna kolekcja obrazów (resztka skarbów, jaka pozostała po zrabowanym przez komunistów majątku) wyprzedawana przez dziadka, by ona i jej młodsza siostra Urszula miały z czego finansować dalej swoją karierę. - Dobrze pamiętam tamte czasy, choć wydaje mi się, że to było w innym życiu - wspomina w wywiadach tenisistka. - Jeździliśmy na turnieje po całej Polsce starym oplem, a spaliśmy kątem u znajomych albo w akademikach i schroniskach. Pamiętam licytacje taty z kolegami trenerami: "Mamy hotel za 17 zł od osoby". "A my za 16 zł". Najlepszy był ten, który znalazł najtańsze lokum.

Po latach Agnieszka odpłaciła się dziadkowi, kupując mu w prezencie nowego opla corsę. Sobie i rodzicom kupiła mieszkania. Ona również nie osiągnęła jeszcze szczytu. Najlepsza od lat tenisistka świata, Amerykanka Serena Williams, tylko w ubiegłym roku zarobiła na korcie ponad 9 mln dol. W całej karierze: 55,5 mln. Najlepiej "sprzedająca się" marketingowo w tym gronie Rosjanka Maria Szarapowa potrafi rocznie zarobić tylko na reklamach ponad 20 mln dol.

Jeszcze niedawno o miano najlepiej opłacanego polskiego sportowca biłby się Robert Kubica, który w czasach, gdy jeździł jeszcze Formule 1, potrafił zarobić 7,5 mln euro za sezon. Wymuszone koszmarnym wypadkiem (ma nie w pełni sprawną rękę) przenosiny do rajdów WRC sprawiły, że dziś miejsca przed nim zajmują dwaj piłkarze: Jakub Błaszczykowski i przede wszystkim Wojciech Szczęsny. Pierwszy zarabia dziś w Borussii Dortmund 2,4 mln euro. Rok 2014 powinien należeć do bramkarza Arsenalu, który od zeszłej jesieni dostaje w Londynie 5,2 mln funtów.

O miejscu na podium nie mogą za to nawet marzyć Justyna Kowalczyk i Kamil Stoch. Oboje - jak na standardy w swoich dyscyplinach- zarabiają, oczywiście, znakomicie. W ubiegłym roku Kowalczyk za zwycięstwa w Pucharze Świata dostała 900 tys. zł. Za wygrany Tour de Ski zgarnęła 150 tys. zł, a jej kontrakty reklamowe warte są 2 mln zł rocznie. Każdy złoty medal w Soczi to premia 120 tys. zł. Stoch - jak pamiętamy - zdobył dwa.

Ale złotówki to nie euro, funty ani dolary. A biegi i skoki narciarskie to nie koszykówka ani piłka nożna czy tenis.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Zarobki polskich sportowców: Marcin Gortat goni Roberta Lewandowskiego. Medaliści daleko w tyle - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

o
olo

Moglaby odkupic obrazy a nie corse kupowac za 40tys zl

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3