Mieszkańcy Żabna (gmina Brodnica) znów obawiają się smrodu i chorób. Do urzędu gminy trafił bowiem poprawiony wniosek inwestora, który chce zbudować tam kurniki na niemal 80 tys. ptaków. Mieszkając na wsi liczyć się trzeba z wieloma niedogodnościami. Drogi gorsze niż w mieście. Wszędzie daleko. No i czuć zwierzętami gospodarskimi. Z tym wszystkim jednak liczyli się mieszkańcy Żabna - i ci, którzy mieszkają we wsi z dziada pradziada, i ci którzy chcąc uciec z wielkiego miasta kupili tam działki, żeby postawić wymarzony dom.

Teraz jednak nad wszystkim wisi widmo kurników i mało komu podoba się fakt, że w niewielkiej odległości od ich domów powstaną takie budynki, bo jak sami mówią nie wiadomo czy na jednym kurniku się skończy.

Pierwszy wniosek, pierwsza rezygnacja
O sprawie prawdopodobnej budowy kurników na około 80 tysięcy ptaków pisaliśmy w pierwszym marcowym wydaniu „Tygodnika Śremskiego” (4 marca).

O swoich obawach opowiedzieli nam wówczas m.in. mieszkańcy nowo powstającego osiedla Leśnego. W rozmowach wielokrotnie podkreślali, że decydując się na zakup ziemi w Żabnie liczyli się z tym, że jest to wieś, a co za tym idzie rządzi się ona swoimi prawami.

Nikt jednak z nich nie spodziewał się, że ich działki staną się z dnia na dzień praktycznie bezwartościowe, a zamiast cieszyć się spokojem codziennie będą mierzyć się ze odgłosami sporego stada ptaków oraz z ich smrodem. Według szacunków mieszkańców kurniki, które plany wybudowania ma jeden z mieszkańców tej samej wsi stanąć mają około 300 metrów od ich domów, a jak zaznaczają są tacy co będą mieli jeszcze bliżej.

- Nikt z nas nie ma pretensji do sąsiadów, z którymi zresztą dobrze żyjemy, że gospodarzą na swojej ziemi. Jednak pomysł, żeby wybudować te kurniki niemal pod naszymi oknami jest jak z koszmarnego snu - mówili na koniec lutego.

Wówczas jednak wydawało się, że sprawa tej lokalizacji upadła. Inwestor bowiem nie otrzymał pozytywnej opinii Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej i koniec końców wycofał się.

Drugie podejście do ptasiego interesu
Jak się jednak okazuje inwestor się nie poddał i w świetle prawa złożył ponowny wniosek do urzędu w Brodnicy. Tym razem wniosek złożony został na nieco mniejszą obsadę kurnika, która zapewne ma dać gwarancje powstania tej inwestycji (początkowo miało być to tzw. 40 dużych jednostek przeliczeniowych co dawało około 80 tys. ptaków, a obecnie złożony wniosek mówi o 39 dużych jednostkach przeliczeniowych, czyli o około 78 tys. ptaków).

Jak informuje brodnicki urząd wójt Marek Pakowski wydał postanowienie nakładające na wnioskodawcę obowiązek przedłożenia Regionalnemu  Dyrektorowi Ochrony Środowiska w Poznaniu wniosku o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, karty informacyjnej przedsięwzięcia, poświadczonej przez właściwy organ mapy ewidencyjnej obejmującej przewidywany teren, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie oraz obejmującej obszar, na który będzie oddziaływać przedsięwzięcie. Jak jednak wiadomo smrodu zmierzyć się nie da i obszaru na jaki będzie oddziaływać oszacować również. Jaka będzie opinia RDOŚ na razie nie wiadomo. Niekonsekwencją gminy wydaje się jednak tworzenie osiedla domów jednorodzinnych, a następnie branie pod uwagę budowy takich obiektów.

Decydując się kupno działki i budowę domu napływowi mieszkańcy sprawdzał studium dla tych terenów, gdyż planu gmina nie posiada. Byli również przekonani że obszar Natura 2000 oraz tereny lęgowe wykluczają tego typu inwestycje. Jak się jednak okazuje kruczki prawne umożliwiają wiele. Wszystko wskazuje na to, że pieniądze z podatków od nowych mieszkańców gminie odpowiadają, ale partnerami do rozmowy nie są. Jak powiedział nam wcześniej wójt gminy na wsi budowa kurników nikogo dziwić nie powinna. I pewnie by nie dziwiła gdyby nie fakt, że dzieli ludzi na „obcych” i „swoich”.