Zbudujemy ten stadion, nawet jeśli to nam się nie podoba

Mariusz Kurzajczyk
Mariusz Kurzajczyk
Jutro Miasto ma podpisać umowę na drugi etap modernizacji Stadionu Miejskiego przy ul. Łódzkiej. Inwestycja pochłonie 26 milionów złotych i głównie z tego powodu jest krytykowana ze wszystkich stron. Kilka dni temu poseł Jerzy Kozłowski pytał, czy to potrzebna inwestycja.

- Przyglądamy się jej, bo nie wiemy, czy wszyscy mieszkańcy sobie tego życzą, czy ten stadion musi być tak drogi i z podgrzewaną murawą. Czy nas na to stać? - wtórował mu dyrektor biura poselskiego Kozłowskiego, Wojciech Dawid Jóźwiak.
Wydaje się, że tak naprawę włodarze miasta mają podobne zdanie na ten temat, co nie zmienia faktu, że inwestycja niemal na pewno ruszy już na wiosnę. Stanie się tak z dwóch powodów. Przede wszystkim już został rozstrzygnięty przetarg na budowę. Ratusz może odkładać podpisanie umowy z wykonawcą, ale nie ad Calendas Graecas, bo sprawa może się skończyć w sądzie i to - jak twierdzą ratuszowi prawnicy - z małymi szansami na zwycięstwo.
- Musimy podpisać umowę, bo faktycznie mamy związane ręce - powiedział nam prezydent Grzegorz Sapiński.
Druga kwestia dotyczy dotacji z ministerstwa sportu, którą w przypadku wycofania się lub rezygnacji z części inwestycji trzeba będzie zwrócić. To kwota niebagatelna, bo 4,5 miliona złotych, a z budżetu państwa obiecane jest jeszcze dodatkowe 6 mln zł. Jednym z warunków jest dotrzymanie raczej nierealnego terminu zakończenia prac, czyli połowy 2017 r. Wczoraj w tej sprawie miał rozmawiać z ministrem sportu poseł Piotr Kaleta. Niestety, rozmowy toczyły się już po zamknięciu tego wydania naszej gazety, więc nie znamy ich finału.
- Minister zapoznaje się ze sprawą, choć ja bym sobie zbyt wiele nie obiecywał - przyznaje poseł PiS.
Przypomnijmy, że inwestycję rozpoczęła jeszcze poprzednia ekipa w ratuszu, a umowę na dofinansowanie tego zadania z ministerstwem sportu podpisał prezydent Janusz Pęcherza. Dziś już w opozycji radni PO krytykują wydawanie milionów na stadion dla trzecioligowego KKS-u, zapominając jednak, że część obiektu służyć będzie lekkoatletom. Przypomnijmy, że na budowę trybuny wschodniej, płyty boiska piłkarskiego z podgrzewaną i nawadnianą murawą, ośmiotorowej bieżni, rzutni i skoczni władze miasta już 2014 roku przeznaczyły 20 milionów złotych. Tymczasem najniższa uzyskana podczas przetargu cena wyniosła blisko 26 milionów. W efekcie budowę zawieszono, a kłopotliwą inwestycję przejęła do realizacji nowa ekipa. Być może błąd popełniono projektując nowy obiekt nie na miarę możliwości, lecz ambicji. Obecnie na trybunach może zasiąść 1,5 tys. widzów, ale na meczach piłkarskich jest ich kilka razy mniej. Tymczasem nowa trybuna pomieścić ma dodatkowe 4,5 tys. osób! Mniejsza być nie może, bo to jest warunek udziału i wsparcia z programu modernizacji i rozbudowy obiektów sportowych, prowadzonych przez ministerstwo sportu. W każdym bądź razie wycofać się z tego będzie trudno.
Warto też dodać, że niebawem rusza remont trybun i budynku postawionych w ramach pierwszego etapu inwestycji i oddanych do użytku latem 2012 roku. Dwa i pół roku później eksperci stwierdzili, że wiele robót zostało wykonanych niezgodnie z projektem lub też zgoła ze złamaniem prawa budowlanego. Ich zdaniem zmarnotrawiono pieniądze publiczne.
- To był bubel budowlany - uważa rzeczniczka prezydenta Elżbieta Zmarzła i zapewnia, że sprawa znajdzie finał w prokuraturze.
Koszt „robót poprawkowych”, który poniesie miasto, wyceniany jest na co najmniej pół miliona złotych! A

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie