Złoty medal dla Janusza Stolarskiego. Monodram "Orfeusz i Eurydyka" nagrodzony w Belgradzie

Stefan Drajewski
Monodram Janusza Stolarskiego "Orfeusz i Eurydyka" zdobył złoty medal na 35. Międzynarodowym Festiwalu Monodramów w Belgradzie. Spektakl zdobył także specjalną nagrodę za inwencję twórczą, którą przyznaje Wydział Kreatywności Akademii Teatralnej .

W recenzji po premierze spektaklu, która odbyła się 30 września 2011 roku, pisałem na łamach "Głosu Wielkopolskiego"

"Lubię młodzieńcze i starcze wiersze Czesława Miłosza. Pierwsze urzekają żarem emocji, ostatnie - mądrością. "Orfeusz i Eurydyka" to poemat, w którym poeta, podobnie jak jego mityczny protoplasta, nie godzi się ze śmiercią żony. To nic - zdaje się mówić poeta, że zmieniły się okoliczności, że sceneria jest inna, ale przecież istnieje jakiś świat, gdzie trafiają nasi bliscy zmarli, gdzie my za nimi podążamy - choćby w myślach, bo trudno mam bez nich żyć... Nawet, jeśli kawał życia mamy za sobą.

Jaki jest świat Orfeusza - Janusza Stolarskiego? Na pewno oniryczny, gdy się go analizuje oczami (wideo Tomasza Jarosza). Na pewno współczesny, kiedy próbuje się go usłyszeć (muzyka Patryka Lichoty). W ogóle - niezwykle gęsty, poetycki, a zarazem nasycony do bólu cielesnością...

Miałbym ochotę zarzucić twórcom monodramu ilustracyjność i zbytnią wierność tekstowi Miłosza. Ale byłoby to nieuczciwe, bo sam poeta wierny jest mitycznej historii, nie burzy jej, poza tym, że ubiera we współczesny kontekst ("światła aut/ Za każdym napływem mgły przygasały", "Szedł labiryntem korytarzy, wind").

Jarosz znajduje zupełnie inne ekwiwalenty współczesne, aby uwiarygodnić poszukiwania Orfeusza. Tylko w jednym fragmencie, kiedy Orfeusz zjawia się w ogrodzie Persefony, skojarzył mi się (ten ogród) nie z poetyką Miłosza, ale raczej Leśmiana.

Janusz Stolarski po genialnych monodramach "Ecce Homo" i "Zemście czerwonych bucików" szuka nowego stylu. Chyba nie dowierza słowu i chętnie wypowiada się ciałem. Zdaje się mówić ruchem ciała, który jest językiem bardziej uniwersalnym, ekspresywnym i w odróżnieniu od słów - nie kłamie. W poprzednim monodramie ("Kod") przez 40 minut zmagał się tylko z ciałem. W "Orfeuszu i Eurydyce" słowa wypowiada z offu. Ból po stracie emanuje przez ciało, wysiłek, pot...

Monodram Stolarskiego możemy potraktować również jak koszmarny sen, z którego bohater budzi się potwornie zmęczony. Przebył koszmarną drogę, a i tak nie uratował ukochanej, ale doświadczył nadziei i miłości. Eurydykę odnalazł w sobie. Spektakl Stolarskiego to minitraktat poetycki o Orfeuszu, który "wiedział, że musi uwierzyć i nie umiał uwierzyć". A może nie chciał uwierzyć?"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie