Zoo w Poznaniu: W sianie dla zwierząt były toksyny!

Marta Danielewicz
Marta Danielewicz
Efekt zakażonego jedzenia odczuł m.in. słoń Ninio
Efekt zakażonego jedzenia odczuł m.in. słoń Ninio archiwum/Paweł Miecznik
Skończyło się na kolce u nosorożca i niestrawności u słonia, a mogło skończyć się dużo gorzej. W sianie dla zwierząt z poznańskiego zoo odkryto toksyny, wytwarzane przez niektóre gatunki grzybów. Dla zwierząt bardzo niebezpieczne.

Mykotoksyny, czyli grzyby i pleśnie mogą być przyczyną ostrych i przewlekłych zatruć, osłabiają też układ odpornościowy. Wiedzą już o tym nosorożec Kiwuś i słoń Ninio, którzy na własnej skórze odczuli efekt zakażonego jedzenia. Siano, które dostali do jedzenia pełne było toksyn.

- Przeprowadzając przetarg na siano wyłoniliśmy dostawcę, który otrułby nam zwierzęta – nie kryją rozżalenia pracownicy poznańskiego ogrodu zoologicznego.

Siano dostarczyła niedawno do ogrodu zoologicznego firma z Wolkowa, wyłoniona w przetargu. Wcześniej zoo już z nią współpracowało. Umowa zakładała dostawę siana za kwotę 300 tysięcy złotych.

- Niestety, zaraz po wygranej w przetargu i po pierwsze transzy okazało się, że dostarczyli nam siano złej jakości. Być może było ze złego zbioru, w zły sposób przechowywane. Na pierwszy rzut oka nic nie było widać. Dlatego też po tym jak pochorowały się nasze zwierzęta, a przecież one głównie żywią się trawą, wysłaliśmy próbki do przebadania do Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy – opowiada Małgorzata Chodyła, rzecznik zoo.

Badania potwierdziły, że w sianie były toksyczne substancje. Wykryto tysiąckrotne przekroczenia normy mykotoksyn.

- Automatycznie zerwaliśmy umowę i byliśmy zmuszeni do zakupu interwencyjnego, by zwierzęta miały co jeść. Zoo to nie śmietnik, by nasze zwierzęta dostawały spleśniałe i zepsute jedzenie. Tu muszą być także zachowane standardy – dodaje Chodyła.

Próbowaliśmy skontaktować się z firmą z Wolkowa. Niestety, bezskutecznie. Jej właściciel nie odbiera telefonu od dziennikarzy.

Oni oszukali wiele osób na grube miliony. Rozpoznajecie kogoś?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

v
voice of zoo

Ktoś tu kręci - sraczki lub zatwardzenia dostały tylko dwa zwierzaki? Tylko one dostają siano? Reszta żyje powietrzem? Przyczyn chyba należy szukać gdzie indziej, bo zoo idzie na łatwiznę, jak zwykle w ostatnich miesiącach.

m
mykolog

Mykotoksyny to grzyby i pleśnie ... Ręce opadają, gdy czyta się takie brednie! Za takie coś wylatuje się "na wejściu" z ćwiczeń laboratoryjnych!

A
Anatol

"... wysłaliśmy próbki do przebadania do Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy – ..."

To Zoo nie ma własnego laboratorium?

i
imionnik zoologiczny

W poznańskim ZOO nie ma nosorożca o imieniu Kiwuś. Jest emeryt Kivu!

Dodaj ogłoszenie