Żużel: Chris Holder potrafi zaszaleć

TS
Chris Holder.
Chris Holder.
Żużel ma nowego króla. Nietypowego, bo Chrisa Holdera trudno porównać do poprzedników. Grega Hancocka, Tomasza Golloba czy Jasona Crumpa nikt przecież nie widział bawiących się do rana w nocnych klubach, szalejących po polskich drogach Fiatem 126 p, czy też leżących plackiem na toruńskiej Starówce. A to tylko niektóre szaleństwa w dorobku 25-letniego Australijczyka.

Holder potrafi jednak być też odpowiedzialny. Narodziny syna przewróciły do góry nogami jego system wartości. Wiadomość o tym, że został tatą zrobiła na nim zresztą piorunujące wrażenie. Do tego stopnia, że w Auckland podczas inauguracyjnego turnieju Grand Prix nie bardzo potrafił złożyć się w łuk. Zdobył tam cztery punkty i pewnie nikomu nie przyszło wówczas do głowy, że kilka miesięcy później odbierze puchar dla żużlowca nr 1 na świecie.

- Sam nie bardzo mogę uwierzyć w to co się stało. Rozpoczynając karierę marzyłem o tym, by zostać mistrzem. Bardzo w to wierzyłem, choć zdawałem sobie sprawę, że tylko nielicznym to się udaje - mówił po tym jak zszedł z podium. Warto jednak podkreślić, że Australijczyk, mimo młodego wieku i niewielkiego stażu w Grand Prix, nie jest przypadkowym mistrzem. Na swój tytuł solidnie zapracował. Wygrał w Lesznie i Cardiff, a gdyby nie defekt motocykla byłby też pierwszy w Toruniu.

Holdera miłością do żużla zaraził ojciec. Mając 19 lat Chris spakował manatki i wyjechał do Anglii.

- Nie było łatwo zostawić rodzinę i przyjaciół. Będąc gówniarzem znalazłem się w nowym miejscu, tysiące kilometrów od domu i zaczynałem nowe życie. Innego wyjścia jednak nie było. Tylko w ten sposób mogłem do czegoś dojść w tym sporcie - wspominał po latach Holder. Takie poświęcenie się opłaciło, bo dzisiaj Australijczyk jest na szczycie. Został mistrzem świata, a do tego świetnie sobie radzi w ligach szwedzkiej, angielskiej oraz polskiej. W tych dwóch ostatnich startuje u boku Darcy Warda.

- Jest dla mnie jak brat. Rozumiemy się bez słów. Na torze i poza nim - mówi Holder. Obaj potrafią się też świetnie bawić. Aż strach więc pomyśleć, co będzie jak Ward otrzyma stałą dziką kartę na starty w przyszłorocznym Grand Prix. Wtedy dopiero będzie się działo...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie