Żużel: Gollob też kibicuje Lechowi

Tomasz Sikorski
Tomasz Gollob chętnie odpowiadał na pytania, równie chętnie rozdawał też autografy
Tomasz Gollob chętnie odpowiadał na pytania, równie chętnie rozdawał też autografy Waldemar Wylegalski
Udostępnij:
- W Poznaniu pojawiam się sporadycznie, ponieważ nie chcę robić konkurencji Lechowi - żartował Tomasz Gollob na spotkaniu z uczniami Zespołu Szkół Budowlanych w stolicy Wielkopolski.

Indywidualny mistrz świata na żużlu tryskał humorem, był wyluzowany i chętnie odpowiadał na pytania młodzieży. - Nie chcę tylko mówić o swoim życiu prywatnym, bo za dużo już na ten temat powiedziano i napisano. Wszyscy zresztą doskonale wiecie, co się wydarzyło - zaznaczył zawodnik na początku.

Gollob przyjechał na zaproszenie dyrektora szkoły, Arkadiusza Dratwy, a także firmy "Sopro", która wspiera zarówno mistrza, jak i szkołę. - Jesteśmy zachwyceni tym, jak Tomek potrafi dbać o sponsorów - chwalił żużlowca Dariusz Zalewski, reprezentujący firmę. Zachwyceni Gollobem byli także uczniowie, którzy stali w długiej kolejce po autograf najlepszego żużlowca świata. Ten zresztą nikomu nie odmówił wspólnej fotografii i cierpliwie odpowiadał na pytania.
Wiele z nich dotyczyło początków kariery zawodnika.

- Pierwszy raz wsiadłem na motocykl jak miałem cztery lata. Było to jeszcze w ówczesnym NRD, w Teterow. Pojechałem tam na zawody wraz z ojcem i pamiętam, że spałem w …bagażniku samochodu. Tata pożyczył od jednego Niemca mini- motor i mogłem się na nim przejechać. Po powrocie do domu cały czas chodziłem za ojcem i prosiłem, by kupił mi podobne cudo. I kupił, ale musiałem na niego nieźle zapracować. Jak? Kopiąc ogródek i zrywając porzeczki. Do dzisiaj to pamiętam, bo to była prawdziwa tragedia. Ale dopiąłem swego i motor dostałem. Była to piękna, zielona motorynka - opowiadał Gollob.

Mistrz świata zdradził też, że od dziecka marzył o karierze …piłkarza. - Chciałem być jak Zbyszek Boniek. Do 15. roku życia trenowałem zresztą piłkę nożną. Wówczas jednak musiałem zdecydować się, na jaki sport postawić. I wybrałem motocykle. Do dzisiaj interesuję się jednak futbolem. W Polsce kibicuję Lechowi - powiedział żużlowiec, czym od razu zaskarbił sobie sympatię poznańskich uczniów. - Miałem być nawet na meczu z Juventusem Turyn, ale z powodu zimna zrezygnowałem z wizyty na stadionie. Trzymam kciuki za Lecha.

Na spotkaniu w Zespole Szkół Budowlanych - o dziwo - było bardzo dużo dziewczyn. Ich pytania dotyczyły głównie licznych kontuzji w sporcie żużlowym oraz sytuacji stresowych, bo takich na torze na brakuje.

- Zaliczyłem mnóstwo kolizji i to nie tylko na motocyklu. Miałem przecież poważny wypadek samochodowy oraz lotniczy. Takie sytuacje nie zniechęcają mnie do uprawiania sportu. Potrafię szybko dojść do równowagi psychicznej. Nie uważam się jednak za supertwardziela i osobę wyjątkowo mocną psychicznie. Przynajmniej w porównaniu z ojcem. On to dopiero jest twarda sztuka - śmiał się Gollob.

Poznańskich uczniów interesowało również to, czy Gollob w życiu codziennym ściga się na tak popularnych wśród młodzieży "ścigaczach".

- To są motocykle dla ludzi rozsądnych - zaznaczył od razu żużlowiec. - Miałem kiedyś taki sprzęt i dwukrotnie byłem o krok od bardzo poważnej kolizji. Później ten motocykl sprzedałem i po jakimś czasie, podczas zawodów żużlowych, zaczepił mnie młody chłopak na wózku inwalidzkim, pytając, czy go poznaję? Odpowiedziałem, że nie, a on wówczas odparł, że to właśnie on kupił ode mnie ten motor - przypomniał historię sprzed lat Gollob.

Na spotkaniu nie zabrakło również pytania o pieniądze. Najlepszy żużlowiec świata przyznał, że jego tegoroczny budżet wynosił 2,5 miliona złotych, co wywołało spore poruszenie w sali.

- I cały został wydany. Nie oszczędzam na sprzęcie i ludziach. Później zbieram jednak tego efekty. Także te niewymierne, tak jak choćby podczas zawodów w Krośnie, gdzie w tym roku wystartowałem po raz pierwszy od wielu, wielu lat. Bilety na tę imprezę sprzedano wiele dni przed jej rozpoczęciem, a na trybunach pojawiło się kilka tysięcy kibiców. Wszyscy chcieli mnie zobaczyć, porozmawiać. Doszło do tego, że nie mogłem wyjechać ze stadionu - mówił reprezentant Stali Caelum Gorzów.

W takiej sytuacji nie mogło zabraknąć pytania o to, kiedy Gollob wystartuje na torze w Poznaniu. - Ostatni raz jeździłem tutaj chyba w 1992 roku - starał sobie przypomnieć Gollob, co natychmiast zostało sprostowane przez jednego z uczestników spotkania, który przypomniał, że Gollob na Golęcinie był także trzy lata później, podczas turnieju EB Cup. - Tak przypominam sobie. Jeździł wtedy także Hans Nielsen. A kiedy pojawię się w Poznaniu ponownie? Nie potrafię na to odpowiedzieć. Być może przy okazji jakiegoś turnieju. O ile nie będzie mi to kolidowało z innymi rozgrywkami. Staram się nikomu nie odmawiać, więc nie jest to takie niemożliwe - zapewnił na koniec Tomasz Gollob.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie