Żużel: Już tylko miesiąc do inauguracji Grand Prix

Tomasz Sikorski
Za nieco ponad miesiąc odbędzie się inauguracyjny turniej Grand Prix. Nic zatem dziwnego, że wszyscy zawodnicy walczący o medale mistrzostw świata są już myślami przy zawodach w nowozelandzkim Auckland (31 marca, transmisja w polskiej telewizji o godz. 5 rano). Dotyczy to również Jarosława Hampela i Tomasza Golloba. Niestety, obaj nasi reprezentanci mają ostatnio nieco pod górkę.

TUTAJ CZYTAJ WIĘCEJ O ŻUŻLU. KLIKNIJ!

Problemy kapitana Unii są poważniejsze. W ostatnich dniach Hampel stracił bowiem potężnego sponsora - firmę Exide, która w ostatnim czasie wycofuje się ze wspierania sportu. - Do pierwszego turnieju Grand Prix jestem przygotowany, ale to dla mnie spory problem - mówi żużlowiec, dla którego wsparcie z Exide stanowiło ważną część budżetu. Kłopot innego rodzaju ma Gollob. Dla niego turniej w Auckland może być... pierwszymi oficjalnymi zawodami w tym roku.

- Wiele wskazuje na to, że tak będzie. Na szczęście Tomek jest doświadczonym zawodnikiem i powinien być odpowiednio przygotowany do tego startu. O ile dopisze pogoda, to będziemy trenować w Polsce, jeśli nie, to wyjedziemy na południe Europy - zapewnia na oficjalnej stronie GP, menedżer zawodnika Tomasz Gaszyński.

Inną drogę przygotowań wybrał m.in. Nicki Pedersen. Duńczyk, który cały czas marzy o powrocie na podium mistrzostw świata, formy będzie szukał w Anglii, gdzie ma zamiar wystartować w kilku imprezach. - Chcę wystąpić w jak największej ilości meczów. Tylko w ten sposób będę mógł przetestować sprzęt i dojść do optymalnej formy. W tym roku inauguracja Grand Prix jest bardzo wcześnie i muszę sobie z tym jakoś poradzić - mówi Pedersen.

Wszyscy zawodnicy startujący w Grand Prix są za to zgodni co do jednego - turniej w Nowej Zelandii będzie dla wszystkich jedną wielką niewiadomą. - Praktycznie nikt z nas nie zna tego obiektu. Ja oglądałem tylko filmiki z zawodów rozgrywanych na tym stadionie. Z tego, co widziałem, jest tam dość długi tor. Tak czy inaczej, dla wszystkich z nas będzie on zagadką - mówi Hampel.

Jedynym zawodnikiem, o którym można powiedzieć, że tor będzie jego atutem jest Jason Bunyan. Brytyjczyk, który otrzymał dziką kartę na inauguracyjne zawody, w Nowej Zelandii czuję się jak ryba w wodzie. Kilka dni temu został właśnie indywidualnym mistrzem tego kraju. I to już po raz siódmy w karierze. Trudno jednak przypuszczać, aby Bunyan był w stanie stawić czoła najlepszym żużlowcom świata.

Nadal natomiast nie wiadomo, kto pojedzie z dziką kartą w drugim turnieju z tego cyklu, który 28 kwietnia odbędzie się w Lesznie. Wiele wskazuje jednak na to, że będzie to Przemysław Pawlicki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie