Żużel: Lechma Start lepsza od Ostrovii

TS
Żużlowcy Lechmy Startu chyba już złapali właściwy rytm. O ile pierwsze w tym sezonie derby Wielkopolski, przed tygodniem w Ostrowie, były niesamowicie wyrównanym i emocjonującym widowiskiem, o tyle niedzielny rewanż w Gnieźnie był już typowym meczem do jednej bramki. Po dwóch wygranych z beniaminkiem (w pierwszym meczu 46:44) czerwono-czarni zapisali na swoim koncie także punkt bonusowy.

Przed derbami trener gości, Michał Widera postanowił zaryzykować i w miejsce awizowanego w składzie i doskonale znającego tor przy ul. Wrzesińskiej, Adriana Gomólskiego wstawił do składu Władimira Borodulina. Jako gość w ekipie beniaminka pojawił się również wychowanek tego klubu, obecnie startujący w Rzeszowie, Łukasz Sówka. Obaj pojechali nieźle, ale nie byli w stanie pomóc swojej drużynie w wywiezieniu z Gniezna korzystnego wyniku.

Sówka już w pierwszym wyścigu musiał uznać wyższość juniorów Lechmy Startu. Po chwili, w drugim wyścigu doszło do kolizji między Ronnie Jamrożym i Bjarne Pedersenem. Prowadzący zawody sędzia Marek Wojaczek jako winnego tej sytuacji uznał żużlowca gości, a w powtórce osamotniony Mariusz Staszewski nie był w stanie sprostać parze z Gniezna. Jakby tego było mało, w kolejnym biegu Adam Skórnicki z Antonio Lindbaeckiem przywieźli następny komplet punktów i Lechma Start objęła prowadzenie 14:4.

Ten duet gospodarzy był zresztą doskonale dysponowany w niedzielne popołudnie i w dwóch kolejnych swoich biegach także nie dał szans rywalom. Do ich poziomu dostosowali się także pozostali żużlowcy z Gniezna. Świetnie jeździli Scott Nicholls, młody Maciej Fajfer, a nawet Pedersen, który najwyraźniej wraca do wysokiej formy. To wszystko sprawiło, że po dziesiątym wyścigu miejscowi prowadzili 42:18 i praktycznie mogli zapisać na swoim koncie kolejne punkty.

W kiepskich nastrojach byli natomiast goście z Ostrowa. Oni, po minimalnej porażce na własnym torze jechali do Gniezna z nadzieją na powalczenie o niezły wynik. Niestety, na torze nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. W ich zespole jedynie Borodulin starał się walczyć z dobrze dysponowanymi gospodarzami. Przebłyski skutecznej jazdy mieli też Sówka oraz Staszewski. To było jednak za mało, na Lechmę Start.

Lechma Start Gniezno - Ostrovia 57:33
Lechma Start:
Nicholls 9+3 (2,2,3,1,1), B. Pedersen 10 (3,3,1,1,2), Lindbaeck 13+2 (2,3,2,3,3), Skórnicki 11+1 (3,2,3,3,0), Zetterstroem 4+1 (t,3,1,0), Lisiecki 3 (1,0,1,1), M. Fajfer 7 (3,2,2).
Ostrovia: Jamroży 1 (w,1,0), Staszewski 8+1 (1,0,3,2,0,2), Borodulin 11+1 (1,2,2,3,2,1), Gizatullin 0 (0,0,0), Karlsson 5 (1,1,1,2,0), Nowak 2 (2,d,0), Sówka (gość) 6 (0,3,0,3).
Bieg po biegu: 4:2, 5:1 (9:3), 5:1 (14:4), 2:4 (16:8), 5:1 (21:9), 4:2 (25:11), 5:1 (30:12), 3:3 (33:15), 4:2 (37:17), 5:1 (42:18), 5:1 (43:23), 4:2 (47:25), 4:2 (51:27), 3:3 (54:30), 3:3 (57:33).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie