Żużel: Rozmowa z Januszem Kołodziejem z Tauronu Azoty Tarnów

Tomasz Sikorski
Z Januszem Kołodziejem, zawodnikiem Tauronu Azotów Tarnów, rozmawia Tomasz Sikorski.

Po ubiegłorocznym Memoriale Smoczyka podjął Pan decyzję o zmianie barw klubowych i przeniósł się z Unii do Tarnowa. Żeby było ciekawiej, ten sezon rozpoczął Pan ... od startu w Lesznie. Jak wrażenia z turnieju?
Bardzo się cieszę, że to właśnie w Lesznie rozpocząłem sezon. Zostałem ciepło przyjęty przez kibiców, ja również czułem się znakomicie. O tych zawodach mogę więc mówić tylko pozytywnie. A wynik? Cóż, tym razem nie był on sprawą nadrzędną. Tym bardziej, że tak jak wspomniałem, był to dopiero mój pierwszy start w tym roku.

Trener reprezentacji, a jednocześnie klubu z Tarnowa Marek Cieślak twierdzi, że rok 2012 będzie należał do Janusza Kołodzieja. Co Pan na to?
Jak na lato. A tak poważnie, to miło, że trener mówi takie rzeczy. Zdaję sobie jednak sprawę, że to dopiero w trakcie sezonu przekonamy się, czy tak będzie w rzeczywistości. Ja ze swej strony zrobię wszystko, aby tak było. Za mną dopiero dwa pierwsze starty w Lesznie i Gnieźnie, które mógłbym skwitować powiedzeniem "pierwsze śliwki robaczywki". Oczywiście mógłbym opowiadać, że jestem już w świetnej dyspozycji, ale tak jak wspomniałem, to tor weryfikuje takie sprawy. Trener Marek Cieślak jest jednak świetnym specjalistą, więc mam nadzieję, że wie, co mówi.

Poprzedni sezon, mimo sporych aspiracji, był bardzo nieudany dla zespołu z Tarnowa. Po sprowadzeniu Pana, Grega Hancocka oraz Macieja Janowskiego te nadzieje będą jeszcze większe. Już teraz wielu kibiców widzi Jaskółki z medalem mistrzostw Polski. Pan podziela te opinie?
Nie wiem, czy można nazwać nas faworytami rozgrywek. Mogę natomiast zapewnić, że postaramy się walczyć o jak najwyższe cele. To prawda, że mamy ciekawy skład. Ja dodam jeszcze, że jesteśmy też bardzo młodą i bardzo waleczną drużyną. Przed inauguracją rozgrywek trudno wyrokować, na którym miejscu zakończymy sezon, ale mam wrażenie, że w najbliższych miesiącach sporo się będzie działo w Tarnowie.

A bierze Pan pod uwagę taką sytuację, że w finale rozgrywek spotykają się zespoły z Leszna i Tarnowa?

Jasne. Powiem więcej. Byłbym bardzo zadowolony, gdyby tak się stało. To byłyby na pewno świetne mecze.

Zarówno w Lesznie, jak i Gnieźnie nie było u Pana boku Krzysztofa Cegielskiego. Czyżby oznaczało to koniec współpracy?
Pewnie wszyscy by chcieli, żeby tak się stało (śmiech). A tak naprawdę, to była to wyjątkowa sytuacja, bo Krzysiek musiał akurat wyjechać z Polski. To, że go nie ma ze mną w parkingu, o niczym zresztą nie świadczy. Są przecież jeszcze telefony. Za ich pośrednictwem też można udzielać rad. Mogę więc oficjalnie powiedzieć, że nadal ze sobą współpracujemy i na początku rozgrywek ligowych Krzysiek z pewnością będzie już ze mną w parkingu.

Rozmawiał Tomasz Sikorski

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie