26-letni pracownik twierdzi, że zwolniono go z pracy za udział w związkowym proteście. Firma uważa, że rozwiązanie umowy było uzasadnione i odbyło się zgodnie z prawem.

Pan Łukasz (zastrzegł, by nie podawać jego nazwiska) rozpoczął pracę w magazynach Amazonu w Sadach pod Poznaniem zaraz po ich otwarciu w 2014 roku. Był tzw. pickerem, czyli zajmował się kompletowaniem zamówionych przez klientów produktów. Nie zdążył przepracować roku - zwolniono go w lipcu 2015 roku. Według związku Inicjatywa Pracownicza, do której należy, powodem miał być udział mężczyzny w buncie przeciwko przymusowym nadgodzinom. Amazon twierdzi jednak, że miał podstawy do tego, by rozwiązać z pracownikiem stosunek pracy i zrobił to zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zwolniony jest innego zdania.


- Do mojej pracy nie było  zastrzeżeń. Nie było powodów do zwolnienia mnie - tak były pracownik tłumaczył nam dlaczego zdecydował się pozwać amerykańską korporację.

Jego sprawą zajmuje się Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego Poznań - Grunwald i Jeżyce.

Wtorkowa rozprawa rozpoczęła się od zgrzytu. Sędzia Jarosław Jankowiak nie zgodził  się na nagrywanie i filmowanie jej przebiegu lub choćby na wykonywanie zdjęć twierdząc, że nie zależy to od niego tylko wymaga uzyskania zgody prezesa sądu. Okazało się też, że rozprawa nie była pierwszą, ale dopiero o niej został powiadomiony pozywający Amazona. Przyczyną był błąd firmy dostarczającej wezwania. Tymczasem pierwsze posiedzenie sądu było istotne, gdyż wyjaśnienia składał na nim przedstawiciel dyrekcji korporacji.

Na wtorkowe wezwane były tylko dwie pracownice kadr, które uczestniczyły w zwalnianiu pana Łukasza. Nie wniosły nic do sprawy, potwierdziły jedynie, że miały upoważnienia do działania w imieniu pracodawcy.

Na chwilę pojawiła się szansa na zakończenie sprawy. Była nią oferta zawarcia ugody. - Możemy zgodzić się na zapłatę podwójnego wynagrodzenia - powiedział Piotr Krzyżaniak, działacz Inicjatywy Pracowniczej, który reprezentuje przed sądem zwolnionego i wyjaśnił, że pensja pana Łukasza wynosiła 2,4 tys. zł.

Zobacz też: Protest przed Amazonem w Sadach. Żądali lepszych warunków pracy

Prawnik korporacji odrzucił ofertę ugody. Nie chciał jednak rozmawiać z mediami odsyłając do rzecznika.  - Ugoda była niczym innym jak taktyką procesową mającą na celu zmuszenie do przyznania się do naruszenia tychże przepisów. Skoro byłoby to sprzeczne ze stanem faktycznym, Amazon nie mógł na nią przystać - wyjaśniła Marzena Więckowska, rzecznik firmy  i odmówiła komentarzy na temat procesu.

Kolejna rozprawa w sierpniu. Wezwani na nią zostaną przedstawiciele związku. Tymczasem w Amazonie w Sadach trwa referendum strajkowe.

Referendum strajkowe
Inicjatywa Pracownicza  pyta pracowników, czy są za podjęciem strajku. Jak nas poinformowała Agnieszka Mróz z prezydium związku, strajk miałby dotyczyć podwyżki godzinowej stawki podstawowej do co najmniej 16 zł brutto, wprowadzenia dodatków stażowych i akcji pracowniczych oraz wprowadzenia rocznych grafików pracy i regulaminu przerw urealniającego ich czas trwania.  Odpytywanie pracowników odbywa się w kantynach i palarni.

- Przeprowadzane przez związek referendum nie wpływa na nasze bieżące działania ani sposób pracy -  mówi Marzena Więckowska z Amazona. - Dla nas liczy się to, że kilka tysięcy naszych pracowników w Polsce ceni sobie środowisko pracy, które wspólnie tworzymy. Wierzymy w to, że bezpośredni dialog to najskuteczniejszy sposób na to, aby szybko odnieść się do sugestii zgłaszanych przez pracowników. Mimo tego szanujemy prawo związku zawodowego do wyboru innego sposobu prowadzenia dialogu - dodaje.

STREFA BINZESU NA FACEBOOKU. POLUB NAS!