Zwroty akcji jak w różańcu. Jak żyć, panie reżyserze?

Leszek Waligóra
Odcinek 16899 - Rysiek zmartwychwstaje. Nie musi wygrzebywać się jednak spod ziemi, nie musi liczyć, że wzorem dawnych umarlaków i jego wyposażono w trumnie w sznurek, którym w razie nagłego ożycia, może uruchomić dzwonek zewnętrzny. Urządzenie wycofano z użytku dobre 100 lat temu, gdy do powszechnego przechowywania umarłych wprowadzono lodówki.

Po trzech dniach w lodówce nawet nie całkiem umarły (co kiedyś było trudno stwierdzić) będzie trupem na amen. Ale Rysiek zmarł, widziało to 6 milionów jego fanów. Fani uczcili drinkiem z palemką jego niespodziewane, acz zapowiadane, odejście.

Rysiek nie żyje, ale nie zdążył zostać pochowany. W "Klanie" przygotowania do pogrzebu trwać, zgodnie z zasadami sztuki, powinny jakieś 4586 odcinków. Przez kolejne 2 tysiące mogłyby się odnajdywać jego drugie i trzecie żony, dzieci spłodzone z nieprawego łoża, Watykan mógłby rozpatrywać mu odebranie aureoli, Pcim - wyniesienie do pozycji honorowego obywatela, Amerykańska Akademii Filmowa szukałaby jakiegoś niedużego Oscarka...

W "Klanie" nic takiego się nie zdarzy. Tam nadal najbardziej wulgarną kwestią pozostaje "o kurcze", najbardziej intymną - pocałunek w policzek imitujący coś więcej, gasną światła po wejściu do sypialni, a gwałtowna bójka rozgrywa się w dłoniach operatora, przerażonego tym, że ktoś się na planie rusza szybciej niż żółw w trzy godziny po ugotowaniu z niego zupy. Flaki z olejem przy tym wydają się daniem godnym zatrudnienia Gordona Ramseya.

Rysiek zmartwychwstaje w odcinku 16899. Przez następne sto otwiera oczy. A może tylko lewe? Później wzdycha na jakieś 10 odcinków. Potem opuszcza nogi z łóżka - 15 odcinków. Potem widzi bambosze. Różowe. Z pomponami. Widok takich bamboszy każdego zdrowego faceta przyprawiłby o rozległy zawał, apopleksję, wylew, martwicę tkanek, a nade wszystko: napad zespołu Tourette'a. Ten ostatni w "Klanie" nie przejdzie, bo tam wypikuje się nawet, gdy lekarz mówi: cholera - diagnozując chorobę. Ale Rysiek na widok bamboszy, różowych, z pomponami, też musi zejść. Umieranie tym razem trwa 63 odcinki. W tle reminiscencje bamboszy. Łączny czas zbliżenia na nie: 2 godziny. Uwaga! Materiał zawiera lokowanie produktu.

Pogrzeb Ryśka to jakieś 452 odcinki. Katafalk odwiedzają pozostali bohaterowie serialu. I innych tasiemców. "Na Wspólnej" przy katafalku odstawia ze trzy zdrady. "M jak Miłość" rozmnaża braci Mroczków i ich byłe, obecne, przyszłe dziewczyny. W przerwach zbliżenia na wiejski dom w magnoliach. Hrabianki ze "Złotopolskich" też się zjawiają.

Przepraszam za pominięcie wszystkich pozostałych seriali, ale mój telewizor od paru lat oglądają tylko mole w szafie, ale odcinki seriali, które zdarzy mi się zobaczyć w telewizorach znajomych i krewnych, wskazują, że akcja w nich posuwa się w tempie zbliżonym do obrad polskiego Sejmu. No dobra, jest pewna różnica: w parlamencie akcja nabiera rumieńców po włączeniu kamer, w serialach - wręcz przeciwnie. Ale z informacji, jakie docierają za pośrednictwem prasy kobiecej odwrotność następuje też po wyłączeniu kamer: serialowi bohaterowie prowadzą całkiem ciekawe życie, a w parlamencie osiada kurz. Chyba że policzyć to, co dzieje się w parlamentarnych hotelach... Ale z drugiej strony: chyba się mylę. Bo kiedy kamery w serialu "Sejm" ruszają, to akcja co prawda idzie, ale jest przewidywalna jak różaniec. Jarosław Kaczyński wygłosi przemowę i się obrazi, Hofman dopowie co prezes miał na myśli, Brudziński rzuci krwią, Tusk otworzy podręcznik marketingu na rozdziale trzecim, Rostowski potwierdzi albo rozedrze szaty, Komorowski podkręci wąsa, Pawlak się nie zgodzi - gdy to wygodne, a Palikot poszuka wibratora. Jak w polskich serialach.

Tylko ciekawe, dlaczego więcej Polaków woli oglądać jak najnudniejsza serialowa postać świata wzdycha przez sześć odcinków? Tak czy siak, skutek jest. Widać to co publiczne, w misji ma jeden cel: zanudzić nas na śmierć przed emeryturą.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
StrachSięBać

tej inteligentniejszej? nie zadowalającej się tasiemcowym serialem?
telewizja publiczna miała mieć misje. na misję płacimy telewizyjny abonament.
rozgrzeszam komercyjne stację, rozumiem że żyjąc z reklam muszą zadowalać gusta szerokiej, odmóżdżonej publiczności, bo inaczej reklamodawcy uciekną do konkurencji.
ale czy publiczna telewizja, z łona której wyszedł Rysiek z całym swoim klanem nie powinna właśnie kształcić kulturalnych gustów. jak ma docenić wielkie kino ktoś kto poza łatwą, prostą i przyjemną papką niczego innego nie oglądał? kiedy byłem piękny i młody to tvp serwowało "kocham kino" i to było Kino, a nie chłam, teraz rządzi "Klan" a ja nie jestem już ani piękny, ani młody, ot widać wszystko się zmienia.

P
Pan Cogito

Czasy, kiedy publiczność oczekiwała każdego kolejnego odcinka swojej ulubionej powieści drukowanej na łamach gazet, minęły bezpowrotnie. Czasy, kiedy publiczność z tchem zapartym śledziła losy swoich ulubionych bohaterów literackich, minęły bezpowrotnie. Czasy, kiedy ulica przeżywała, iż Bar wzięty, minęły bezpowrotnie. Co więcej, czasy, kiedy się czytało, dobre i piękne słowo się czytało, odeszły z książką do lamusa. Społeczeństwo konsumpcyjne książek nie pożera. Wciąga za to tasiemca za tasiemcem. Bohaterowie wykraczają z ram serialu i stają się częścią naszego życia. Stają się kimś bliskim. Niestety.
I można ręce załamywać, i w głowę zachodzić, i pytanie stawiać, że kto i dlaczego takie historie ogląda, ale po co? Odpowiedź wszak prosta jest- zapotrzebowanie jest społeczne. Bez popytu nie ma podaży. Ciekawe tylko, że nikt z naszych znajomych w serialach się nie rozeznaje, że nikt z naszego otoczenia disco polo nie słucha. Nasi na pewno nie. To tamci. Fakt jest jeden i to fakt niezaprzeczalny- a mianowicie taki, że popyt jest. I już nie ważne, czy ci z gór czy ci znad morza, czy z prawa czy z lewa potrzebę większą mają, ale ktoś ją ma. I gdyby potrzeby owej miliony nie miały, to wiosna inne prezenty w koszu by przyniosła niż kolejne seriale i programy (nie)rozrywkowe. Telewizja misję ma. Ponoć niejednokrotnie misję edukacyjną ma. Strach się bać, bo przecież takie będą Rzeczypospolite, jakie ich społeczeństwa kształtowanie.
Smacznego telewizorku!

S
StrachSięBać

może chciał podwyżki ..

h
hitkit

dlaczego Rysiek zmarł ?
Bo złapał wieniec na pogrzebie Hanki.

Dodaj ogłoszenie