Biskup na pogrzebie podejrzanego o pedofilię w Otorowie

Krzysztof M. Kaźmierczak
123RF
Skazany w ubiegłym tygodniu ks. Janusz Ś. nie był jedynym duchownym z Otorowa, podejrzanym o seksualne wykorzystywanie dzieci.

„Było dwóch Adamów. Żyli ze sobą zgodnie, aż przyszła Ewa i dała im jabłko, które zerwała z zakazanego drzewa. Pokłócili się i tak powstał grzech pierworodny” - tak uczył podczas szkolnej katechizacji ks. Stanisław C., który do lata 1991 roku był proboszczem parafii w Otorowie (gmina Szamotuły).

To, że duchowny przedstawia dzieciom swoistą, o podtekście homoseksualnym, wersję wydarzeń biblijnych wyszło na jaw przy okazji, po tym gdy matka jednego z chłopców zawiadomiła policję, że jej syn po lekcji religii był w toalecie molestowany przez proboszcza. Wcześniej interweniowała w poznańskiej kurii, ale nie reagowano.

Władze kościelne nie robiły nic także wtedy, gdy sprawą zajęła się prokuratura. Księdza C. przeniesiono do innej parafii dopiero wówczas, gdy o sprawie napisała „Gazeta Poznańska”. Ujawniła ona także, że duchowny przejawiał seksualne zainteresowanie chłopcami już od lat, a część mieszkańców Otorowa wiedziała o jego skłonnościach i milczała.

Na wsi, podobnie jak było później w kręgu rodzin dzieci z chóru Wojciecha Kroloppa, doszło do ostrego konfliktu. Część mieszkańców stanęła po stronie proboszcza. Doszło do tego, że jego zwolennicy zakazywali swoim dzieciom bawić się z rówieśnikami, których rodzice doprowadzili do wszczęcia śledztwa.

Podejrzanego o pedofilię kapłana aresztowano tylko na krótko, ale dopiero p ponad roku - gdy unikał stawienia się przed sądem. Zwolniono go w dniu ogłoszenia wyroku - dwóch laty w zawieszeniu. Wiele osób, które wiedziało o molestowaniu nie odważyło się wówczas zeznawać. Trudno się temu dziwić - na początku lat 90. nie było takiej swobody w mówieniu o sprawach natury intymnej jak obecnie. Tym bardziej nie wypowiadano się w tamtych czasach głośno o nadużyciach ze strony duchownych.

Duży dystans w informowaniu na ten temat zachowywały również media. Do tego stopnia, że tylko jedna redakcja zainteresowała się sprawą, a w prasowej relacji z Otorowa nie podano ani nazwy tej miejscowości, ani choćby inicjału duchownego. Przede wszystkim jednak na wyniku prowadzonego z wyłączeniem jawności postępowania sądowego zaważyły błędy popełnione przez organy ścigania, które nie chciały badać sygnałów o molestowaniu przez proboszcza także innych dzieci.

Prokuratura uzyskała relacje wielu świadków, a wiarygodność słów molestowanych dzieci potwierdził biegły psycholog.

Ks. Stanisława C. nie spotkały żadne kary kościelne. Kuria nie wykluczyła go ze stanu duchownego. Po ujawnieniu skandalu przeszedł na emeryturę. Ale nie skierowano go do żadnego z ośrodków, gdzie księża spędzają jesień życia.

Ostatnie 17 lat przeżył mając do swojej wyłącznej dyspozycji dom z ogrodem na terenie jednej z parafii w byłym woj. leszczyńskim. Czynnie uczestniczył w jej życiu. Kiedy zmarł w 2012 roku odbyły się dwudniowe uroczystości pogrzebowe. Trumnę najpierw wystawiono w kościele farnym, a nazajutrz nabożeństwo żałobne odprawił biskup Zdzisław Fortuniak.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
24 września 2017, 23:54, Nela:

Ja bylam przygotowywana wlasnie w parafi Otorowo do Komuni sw.wlasnie przez ksiedz C.

Nie jestes sama

G
Gosia

Skandal !!! Jak czytam to włosy jeża mi się na głowie - bezkarny pedofil żył sobie do końca jak Pan ???

N
Nela

Ja bylam przygotowywana wlasnie w parafi Otorowo do Komuni sw.wlasnie przez ksiedz C.

k
korespondent

..................

Dodaj ogłoszenie