Dla poznaniaków wielki sport tylko w telewizji

    Dla poznaniaków wielki sport tylko w telewizji

    Marek Lubawiński

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Dla poznaniaków wielki sport tylko w telewizji
    W piątkowym "Głosie Wielkopolskim" Marcin Idczak opisał historię poznańskiej Areny, która ma ponad 40 lat. Kiedyś byliśmy z niej dumni. Dzisiaj też możemy mówić o swoistej dumie. Bo Arena to przecież taki piękny zabytek, w którym jeszcze od czasu do czasu odbywa się jakaś impreza, niestety coraz rzadziej sportowa. Ponoć w najbliższym czasie Arena ma być remontowana. Piszę ponoć, bo to nic pewnego. Władze Poznania mają bowiem dopiero złożyć wniosek o unijne dofinansowanie, które mają być przeznaczone na termomodernizację. Ma to kosztować około 40 milionów złotych. Oczywiście bardzo się cieszę, że Arena będzie trochę ładniejsza. Ale ewentualny remont nie powiększy na przykład trybun. A dzisiaj, by stanąć do walki o organizację ważnej sportowej imprezy trzeba pochwalić się trybunami na przynajmniej siedem, osiem tysięcy widzów.
    Dla poznaniaków wielki sport tylko w telewizji
    – Serce mi się kraje, gdy widzę inne miasta, mniejsze od Poznania, takie jak Toruń, Zielona Góra czy Szczecin, które potrafiły wybudować hale i mogą organizować imprezy sportowe, ale także kulturalne. Zatrzymaliśmy się trochę, bo dziś nie wyobrażam sobie nowoczesnego miasta bez porządnej hali sportowej – mówi także w piątkowym "Głosie" prof. Bogdan Sojkin, wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce i kierownik katedry marketingu produktu na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.


    – W tej chwili nie stać nas na budowę czy utrzymanie hali. Stadion zablokował duże inwestycje sportowe na lata. Wydaliśmy ogromne pieniądze, które teraz musimy spłacać – odpowiada Arkadiusz Stasica, zastępca prezydenta Poznania odpowiedzialny za sport.

    – Dla mnie, jako ekonomisty, to jest niezrozumiałe, jak w budżecie miasta, który wynosi ponad 2,8 miliarda złotych nie można znaleźć pieniędzy na budowę hali – ripostuje prof. Sojkin.

    A jak długo nie będzie nas stać na budowę hali sportowej? – Myślę, że w perspektywie 10 lat – twierdzi prezydent Stasica.

    I wszystko jasne. Wielki sport poznaniacy mogą zobaczyć więc tylko w telewizji, albo jechać do Krakowa, Łodzi, Gdańska czy Katowic. I czy się to komuś podoba czy nie, Poznań staje się sportową prowincją.


    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo