Dziecko chce się uczyć i rozwijać

Monika Lis
Monika Lis
Monika Lis
Rozmowa z Moniką Lis - mamą sześcioletniej Eryki, która we wrześniu rozpoczęła naukę w pierwszej klasie.

Czy miała Pani wątpliwości, posyłając córkę do pierwszej klasy?

Monika Lis: Nie miałam żadnych. Dziecko wykazywało taką gotowość. To bystra dziewczyna. Od najmłodszych lat była chętna do poszerzania wiedzy, przekazywanej przez najbliższych - rodziców, dziadków. Córka uczęszczała wcześniej do przedszkola. Była nauczona życia w grupie. Nie mieliśmy też z mężem wątpliwości, co do jej rozwoju emocjonalnego i intelektualnego. Z tych samych powodów 10 lat temu posłaliśmy wcześniej do szkoły naszą starszą córkę. Dziś jest w drugiej klasie liceum i świetnie sobie radzi. Mając pozytywne doświadczenia, postanowiliśmy zaryzykować także w przypadku młodszej córki, chociaż ryzykiem bym tego nie nazwała. Tak jak myśleliśmy, Eryka świetnie odnalazła się w pierwszej klasie. Nie pojawiły się nowe problemy. Od początku wszystko przebiega tak, jak powinno. Nie żałuję swojej decyzji.

Jakie zalety ma rozpoczęcie nauki w wieku sześciu lat?

Monika Lis:
Dziecko się rozwija, poznaje naukę w sposób zorganizowany. Uczy się życia w grupie rówieśniczej. Ma kontakt z doświadczonymi nauczycielami. Rodzice poświęcają dziecku czas, ale to co innego niż praca w domu. W szkole córka uczestniczy w zajęciach sportowych, bierze udział w występach teatralnych. Dzięki temu rozwija się fizycznie i ćwiczy swoją wyobraźnię.

Co najbardziej podoba się Eryce w szkole?

Monika Lis:
Córka bardzo lubi kontakt z rówieśnikami. To spotkań z koleżankami brakuje jej najbardziej, kiedy jest chora i zostaje w domu. Eryka dużą sympatią darzy też swoją wychowawczynię. To świetny pedagog.

Co Pani sądzi o argumentach przeciwników wcześniejszego posyłania dzieci do szkoły? Zgadza się Pani z twierdzeniem, że w ten sposób zabiera się im dzieciństwo?

Monika Lis: Wiele z tych argumentów wydaje mi się nieuzasadnione. Całkowicie nie zgadzam się z twierdzeniem o zabieraniu dziecku dzieciństwa. Ono samo chce się uczyć i rozwijać. Szkoła jest dla niego przygodą. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że ktoś może myśleć inaczej. Mógł mieć pecha i gorsze doświadczenia. Nie można posyłać dziecka do szkoły, jeśli nie jest na to gotowe - na siłę, za wszelką cenę. Wiele też zależy od szkoły. W poznańskiej „trzynastce”, do której trafiła Eryka, córka czuje się rewelacyjnie - choć jest to duża szkoła.

Czy problemem może być techniczne przygotowanie szkół na przyjęcie maluchów? Mówi się, że część z nich nie jest na to gotowa?

Monika Lis: To ma najmniejsze znaczenie. Najważniejsza jest atmosfera, jaka panuje w szkole.

Rozmawiała Anna Jarmuż

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie