Felieton Alicji Durki: Samodzielność? Nie, patologia na rynku mieszkań na wynajem

Alicja Durka
Alicja Durka
Budujemy bardzo dużo, najwięcej od lat, ale to nie wystarczy, bo ceny są horrendalne, a większość społeczeństwa nie ma nawet zdolności kredytowej, o oszczędnościach nie wspominając. Wiele osób musi więc wynajmować, a ceny rosną każdego roku.
Budujemy bardzo dużo, najwięcej od lat, ale to nie wystarczy, bo ceny są horrendalne, a większość społeczeństwa nie ma nawet zdolności kredytowej, o oszczędnościach nie wspominając. Wiele osób musi więc wynajmować, a ceny rosną każdego roku. Robert Woźniak
Każdy, kto choć przez chwilę wynajmował mieszkanie, zwłaszcza w dużym mieście, wie, jaki to koszmar. Znalezienie niezdewastowanego mieszkania, w dobrej lokalizacji, za które nie trzeba płacić ponad połowy wypłaty, graniczy z cudem.

Pandemia jak w soczewce pokazała nam tylko, że problem jest ogromny, a właściciele są coraz bardziej roszczeniowi. W mediach zrobiło się głośno o właścicielu 17 (!) mieszkań, którego nie było stać na utrzymanie wszystkich inwestycji, które wcześniej były przeznaczone na najem krótkoterminowy. Inny najemca, tym razem ze Szczecina oczekiwał, że ewentualny najemca, poza zapłatą 1000 zł czynszu i opłat za media oczekiwał także sprzątania swojego mieszkania, opieki nad dziećmi i gotowania. Takie oferty się pojawiają, więc prawdopodobnie są i tacy, którzy się na nie godzą.

Na rynku pojawiły się też propozycje sprzedaży mieszkań - np. 120 tys. zł za 6,7 mkw., czyli 18 tys. zł za metr! Okazuje się, że to całe mieszkanie, nie jedno pomieszczenie. Zgodnie z polskimi przepisami mieszkanie powinno mieć przynajmniej 25 mkw. Jak więc to możliwe? Sprzedawcy mikro mieszkań sprzedają je jako lokale usługowe, a to, czy ktoś tam mieszka, czy prowadzi działalność, to już inna kwestia. Cena rośnie jeszcze bardziej, bo tak małe lokale sprzedawane są z 23 proc. VAT-u, a nie, jak w przypadku normalnych mieszkań - 8 proc.

Dane wskazują, że mieszkania sprzedają się bardzo szybko. Popyt więc jest, a mieszkań jest wciąż za mało. Bogaci inwestorzy wykupujący po kilkanaście mieszkań nie poprawiają sytuacji, bo windują ceny. Mało kogo więc stać na swoje mieszkanie. Mieszkań jest za mało, szacuje się, że o ok. 2 mln. To oznacza, że mamy 386 mieszkań na tysiąc osób. Gorzej mają tylko Słowacy. Średnia w UE to 440.

Budujemy bardzo dużo, najwięcej od lat, ale to nie wystarczy, bo ceny są horrendalne, a większość społeczeństwa nie ma nawet zdolności kredytowej, o oszczędnościach nie wspominając. Wiele osób musi więc wynajmować, a ceny rosną każdego roku.

Wystarczy zajrzeć na oferty zamieszczone w internecie. Za dwupokojowe mieszkanie o niskim standardzie w centrum Poznania trzeba zapłacić przynajmniej 1300 zł, a to jedna z niższych cen. Do tego należy zapłacić czynsz do wspólnoty i opłaty za media. Para musi więc zapłacić ok. 2 tys. miesięcznie za mieszkanie. Obecnie, najniższa krajowa wynosi 2800 brutto. Na rękę pozostaje zatem 2061,67 zł, z czego połowa idzie na mieszkanie. To absurd. Utrzymać się za tę kwotę, przy stale rosnących cenach jest bardzo trudne. Właściciele mieszkań nie idą na ustępstwa i obserwują rynek. Stali najemcy albo muszą godzić się na podwyżki, albo szukać czegoś innego. Tylko po co? W innym miejscu zapłacą tyle samo lub więcej.

Pytanie zatem brzmi: Jak młodzi ludzie mają się usamodzielnić, skoro rynek pracy, rynek mieszkaniowy i szalejąca inflacja są przeciwko? Dobrego rozwiązania nie widać, młodych czeka więc dużo pracy, małe zyski i mieszkanie z rodzicami lub w kiepskich warunkach.

Czas zimowy i letni przez kolejne 5 lat

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Km
Krótka i treściwa diagnoza. Nie do końca autorka rozwinęła jednak temat przyczyn, konsekwencji i perspektyw. Często młodzi mieszkają z rodzicami bo nie mają finansowego wyboru. W samym Poznaniu kto pracuje za najniższa krajową? Raczej 3 tys netto jest takie minimum (w biedronce jest więcej). Przez ceny mieszkań mogą ubozec całe warstwy spoleczne/pokolenia. Ludzie będą się wyprowadzać tam gdzie taniej i dojeżdżać tam gdzie się dobrze zarabia. Brane nadgodziny będą niszczyły życie rodzinne i demografię. Tylko redystrybucja dóbr i działania anty neoliberalne mogą poprawić te sytuację
G
Gość
Wniosek jest tylko jeden: nie wspierać przyrostu naturalnego. Dzieciaki będą klepać biedę gdy dorosną. Wystarczy, że Polskę będzie zamieszkiwać maks. 20 milionów obywateli. Wygaszajmy te niepotrzebne 500-plusy!
Dodaj ogłoszenie