Felieton Waligóry: A ja wcale nie chcę cnotliwych niewiast!

Leszek Waligóra
Leszek Waligóra
Leszek Waligóra, zastępca redaktora naczelnego Głosu Wielkopolskiego
Leszek Waligóra, zastępca redaktora naczelnego Głosu Wielkopolskiego fot. Łukasz Gdak
A ja wcale nie chcę cnotliwych niewiast. Khe, khe. Pozwoliłem sobie na taki dziaderski tytuł, bo wiem, że już oczyma wyobraźni widzicie rozwiązłego dziadygę, obleśnie śliniącego się na wieść o niemoralnych dzierlatkach. Działa, prawda?

Sęk w tym, że ja takich dziadygów widzę w każdym, kto grzmiąc nad moralnym zepsuciem chce wtłaczać nowe pokolenia w jakieś „ugruntowane cnoty niewieście”. Oczyma wyobraźni widzę, jak oblizują spierzchnięte usta, modląc się o dar cnotliwości dla swoich matek, sióstr i córek, ale niekoniecznie innych, zwłaszcza urodziwych, kobiet, spotykanych na swojej drodze. Tak, bardzo to stereotypowe myślenie o mężczyznach. Zupełnie jak tych mężczyzn myślenie o kobietach. Zresztą z początku wydawało mi się, że minister edukacji narodowej nie poprze słów swego doradcy, który mówiąc o nowej roli szkoły szczególnie uczepił się tych niewieścich cnót. To przecież niemożliwe. Ale poparł.

I człowiek zaraz sobie myśli, czy przypadkiem pan minister za dużo nie naoglądał się „Opowieści podręcznej”. Tylko na opak zrozumiał ich sens. Serial leciał w pewnej komercyjnej stacji telewizyjnej, ale szczęściem nie był to Netflix, więc pan minister bez narażania cnót męskich, mógłby się przyznać... Nie chcę być szczególnie uszczypliwy, gdyby pan minister wyjrzał ze swojej informacyjnej, cnotliwej bańki, zauważyłby może jak na jego program wychowywania dziewczynek reagują kobiety. Mądre, wrażliwe, zapracowane, kobiece. Matki dzieciom, nie tylko bizneswoman (a najczęściej - umiejętnie łączące jedno z drugim). Mam przyjemność znać takie kobiety i - gdyby pan minister miał kiedyś okazję przeczytać to co piszę, zasugeruję mu rozwiązanie ze starego porzekadła. Gdy jedna osoba mówi ci, żeś osioł - nie przejmuj się. Ale gdy mówi to osób sto - sprawdź co z twoim ogonem.

Ministrowi nie doradzam zaglądania pod ogon, ale może zamiast zajmować się wychowywaniem dziewczynek na modelowe produkty spod jednej sztancy, zająłby się podupadającą jakością nauczania. Bo o ile matematyka, biologia i geografia są jedne i można ich nauczać według jednego (byle dobrego) wzoru, to wychowanie już jednak nie. Jesteśmy różni i tacy być powinniśmy. I przecież nikt nam nie powinien mówić, co mamy robić i jacy być.

Jesteśmy różni. Jeśli więc minister chce lepić według jednego, słusznego wzorca, człowieka idealnego... To to już było. I nie wyszło.

Wolnoć Tomku w swoim domku. I Agatko.

Czyż nie taka idea przyświecała wysokim członkom wysokiego Trybunału, gdy ogłaszali, że Unii wara od naszych praw? Ja prosty chłop jestem, na prawie się nie znam, ale doskonale rozumiem, że każdy ma prawo bronić stanowisk swoich kolegów. Co prawda wydaje mi się, że jak się jakieś zobowiązanie do przestrzegania traktatów podpisało, naród to w referendum poparł, a potem ze wspólnej kasy sporo wzięło... to wypada wspólnych praw przestrzegać... Ale co ja tam wiem, w końcu nie moich kolegów do Izby Sądu Najwyższego wybierano. Moich to nikt tak by nie bronił.

Skoro Unii można powiedzieć wara - to dlaczego nie powiedzieć tak ministrowi? Tym bardziej, że - z całym szacunkiem dla pana ministra - jakbyśmy wszystkie kobiety lepili na jego cnotliwy obraz i podobieństwo, to Polska stałaby się pustynią. Wszak według rankingu społecznego zaufania - pana ministra darzy nim nawet nie co piąty Polak. Nie wiadomo ile w tym Polek.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Grzeg
Pan L. Waligóra dalej może wyrażać swoje poglądy (nawet niezbyt mądre, bez zrozumienia treści) w gazecie "kontrolowanej" przez "reżim pisowski". W Polsce "Łukaszenka" pełną gębą (wg pani Środy i Tokarczuk).
Dodaj ogłoszenie