Hanka Mostowiak - za co ludzie ją kochali?

Redakcja
Małgorzata Kożuchowska jako Hanka Mostowiak.
Małgorzata Kożuchowska jako Hanka Mostowiak.
To była cudowna przygoda, ale w moim życiu czas na nowe wyzwania - powiedziała Małgorzata Kożuchowska, rezygnując z roli Hanki. W poniedziałek po raz ostatni zobaczyliśmy ją w serialu "M jak miłość".

- Dziwnie się czuję... Bardzo boli mnie głowa - powiedziała roztrzęsiona Hanka Mostowiak do swojej siostry Anny. Parę minut wcześniej pod koła samochodu Hanki o mały włos nie wpadła mała dziewczynka idąca poboczem. By tego uniknąć, prowadzone przez Mostowiakową auto zahamowało i wykonało gwałtowny skręt. Tylko pozornie skutkiem tego zdarzenia była drobna rana na czole Anny...

Emitowany w ostatni poniedziałek odcinek "M jak miłość" był bodaj jednym z najbardziej dramatycznych w historii tego popularnego od 11 lat polskiego serialu. Pęknięty tętniak w mózgu sprawił, że z życiem pożegnała się jedna z głównych bohaterek serialu, Hanka Mostowiak. Na wielu forach internetowych śmierć Hanki stała się tematem numer jeden. Organizowano nawet "konkursy", jak będą wyglądały jej ostatnie chwile.

Hanka musi umrzeć

Kiedy w marcu tego roku okazało się, że Małgorzata Kożuchowska postanowiła odejść z "M jak miłość", wśród fanów produkcji zawrzało. "To początek końca serialu" - twierdzili niektórzy. Sama Kożuchowska sprawiała wrażenie osoby, która do tej decyzji dojrzewała długo. Aż nadszedł ten właściwy moment.

"Po jedenastu latach wcielania się w postać Hanki Mostowiak przyszedł czas rozstania. To jedna czwarta mojego życia i dlatego nie jest to łatwa decyzja... Podejmuję ją jednak z pełną świadomością i odpowiedzialnością" - napisała aktorka w specjalnym oświadczeniu wystosowanym do mediów.

- Za te jedenaście wspólnych lat chciałabym serdecznie podziękować przede wszystkim widzom! Hanka Mostowiak i cała rodzina "M jak miłość" na zawsze pozostaną w moim sercu. To była cudowna przygoda, ale w moim życiu czas już na nowe, zawodowe i nie tylko, wyzwania - podsumowała, wywołując niemal natychmiast falę komentarzy, że za jej decyzją może kryć się chęć powiększenia rodziny.

Rozpoczęły się spekulacje, jak scenarzyści poradzą sobie z rezygnacją czołowej bohaterki. Wyjedzie za granicę? Zastąpi ją inna aktorka? W tej kwestii twórcy i aktorka byli zgodni: Hanka musi umrzeć, by jej wątek zakończyć definitywnie.

- Uśmiercenie jednej z głównych postaci nie jest niczym oryginalnym. Z takimi sytuacjami mieliśmy już do czynienia. Ale na pewno pozostanie po niej taka sentymentalna smuga - twierdzi Krystyna Doktorowicz, medioznawca, dziekan Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Kożuchowska zadeklarowała, że pozostanie do dyspozycji twórców serialu do lipca tego roku. To wtedy został zrealizowany 862 odcinek "M jak miłość" - ostatni z jej udziałem.

Kontrowersyjny grób Hanki Mostowiak

Śmiercią Mostowiakowej od kilku tygodni ekscytowały się kolorowe media, tabloidy, czy plotkarskie portale, prawie każdego dnia serwując świeżą porcję sensacyjnych doniesień z planu feralnego odcinka. Dziś nie tylko wiemy, co było przyczyną nagłego odejścia Hanki i jakie temu towarzyszyły okoliczności. Przed emisją odcinka w sieci pojawiły się zdjęcia, fragmenty dialogów między Hanką i jej siostrą, ostatnie zdanie wypowiedziane przez Hankę, a nawet zdjęcie... jej nagrobka.

- Na najpopularniejszych portalach informacyjnych, w poważnych gazetach pojawiała się wieść, że Hanka Mostowiak umrze, a to oznacza, że środki przekazu bardzo poważnie traktują wielomilionową publiczność, która zasiada przed ekranami telewizorów podczas emisji serialu "M jak miłość" - podkreśla socjolog Marek Szczepański. - Są też tacy fani tego serialu, którzy skrytykowali już nagrobek Hanki, twierdząc, że użyta do jego stworzenia okleina kiepsko udaje granit.

Metamorfoza Hanki Mostowiak

- Coś takiego było w tej bohaterce, co sprawiło, że tak wiele osób zaangażowało się w jej losy. To była bardzo fajnie wymyślona postać - powiedziała Małgorzata Kożuchowska w jednym ze swoich niedawnych wywiadów.

W serialu "M jak miłość" była od samego początku jego emisji, czyli od 2000 roku. Po raz pierwszy na ekranach pojawiła się w drugim odcinku serialu, wyemitowanym 11 listopada.

Na początku postać Hanki (panieńskie nazwisko: Walisiak) była nakreślona jako typowy "czarny charakter". Przez całą młodość obwiniała rodzinę Mostowiaków o śmierć swoich rodziców, którzy zginęli w wypadku samochodowym (spowodowanym jak się okazało wiele odcinków później przez Waldemara Jaroszego).

W miarę rozwoju akcji dowiadywaliśmy się kolejnych szczegółów z jej życia. Po wypadku 5-letnia wówczas dziewczynka oddana została do domu dziecka, gdzie zaprzyjaźniła się z Jolą Kowalską i Marcinem Polańskim, który był jej pierwszą miłością. Postanowiła się jednak zemścić na Mostowiakach. I zaczęła spotykać się z Markiem, synem nestorów tej rodziny: Barbary i Lucjana. To nie miłość, a chęć zemsty kierowała nią, gdy wychodziła za mąż za młodego Mostowiaka. Uczucie pojawiło się dopiero później i było początkiem niezwykłej metamorfozy Hanki.
Śledziliśmy jej przemianę najpierw w przykładną i kochającą żonę, a następnie matkę, gdy na świecie pojawił się upragniony synek Mateusz.

Ten "bardziej ugrzeczniony" wizerunek najbardziej zakorzenił się w świadomości fanów serialu. Ale na szczęście nie została uśpiona czujność producentów, którzy dbali, by w jej życiu nie wiało nudą. Porwanie Mateusza przez szaloną Irenę Gałązkę, ponowne pojawienie się Marcina Polańskiego i jego śmierć, założenie i prowadzenie fundacji "Zdrowie dziecka" czy spotkanie z Waldemarem Jaroszym, które z czasem przerodziło się w prawdziwą przyjaźń - to tylko część elementów, jakie składają się w tę mozaikę. Hanka stała się wzorem dla wielu rodzin, gdy razem z Markiem zdecydowała się na adopcję Natalii i i Uli - podopiecznych z domu dziecka.

- W popularnych serialach istotą przekazu jest to, że musi mieć dużo z realiów, które sami możemy przeżywać. To nie może być zbytnio wydumane - mówi prof. Jacek Wódz, socjolog.

Dlatego wiele osób kibicowało Hance zarówno wtedy, gdy ta zmagała się z problemem alkoholowym, jak i trzymało jej stronę, gdy Marek wdał się w romans z Grażyną. Dużo emocji przysporzył też ostatni wątek, związany z odnalezieniem siostry Hanki, czyli Anny.

W Mostowiakach jest siła

"M jak miłość" od początku idealnie wpisywało się w oczekiwania publiczności. Prawdziwym fenomenem okazała się cała rodzina Mostowiaków, której strzegą najstarsi z rodu, Barbara i Lucjan. To oni są ostoją spokoju, bezpieczeństwa, a także prawdziwą skarbnicą wiedzy i rad. Są przykładem udanego małżeństwa od ponad 40 lat i - co ważne - posiadają niezliczone pokłady energii oraz miłości do wszystkich swoich dzieci.

Na sukces serialu z pewnością wpłynęła znakomita obsada: Teresa Lipowska i Witold Pyrkosz (którzy wcielili się w role nestorów rodu) od wielu lat cieszą się niezwykłą popularnością, udokumentowaną licznymi nagrodami przyznawanymi przez publiczność.

Niemały udział w sukcesie mają też aktorzy młodego pokolenia. Swoją szansę (poza Małgorzatą Kożuchowską) wykorzystała na pewno m.in. Joanna Koroniewska czy Kacper Kuszewski, wcielający się w rolę Marka Mostowiaka.

- Był czas, kiedy śmialiśmy się z tego, ale ten serial wykreował celebrytów, którzy nie są profesjonalnymi aktorami. Najczytelniejszymi przykładami są Kasia Cichopek czy też bracia Rafał i Marcin Mroczkowie oraz Anna Mucha. Oni weszli w ten świat show-biznesu z wielkim impetem, co też miało spory wpływ na popularność samego serialu - uważa Krystyna Doktorowicz.
Ale na sukces frekwencyjny (w marcu 2005 r. jego oglądalność sięgnęła zawrotnej liczby ponad 12 milionów widzów) ogromny wpływ mają bliskie każdemu problemy, sukcesy jak i porażki.

- Najbardziej podobają się sami bohaterowie, ich zróżnicowane losy. Historia Hanki i jej męża jest tylko gałęzią drzewa Mostowiaków, ale stała się tak bliska przez to, że od początku była skomplikowana. Ci bohaterowie, a zwłaszcza Hanka, przeżywali wzloty i upadki, a to zdarza się przecież każdemu z nas na co dzień. Oni zmieniali się na naszych oczach. Śledziliśmy tę transformację. Dlaczego telenowele tak wciągają? To fenomen psychologiczno-socjologiczny, przyzwyczajenie, a poza tym wierny towarzysz m.in. w życiu osób samotnych. Rodzina Mostowiaków dla wielu jest substytutem prawdziwej rodziny. Interesujemy się ich losami tak jak tym, co dzieje się u naszych bliskich - podkreśla Krystyna Doktorowicz. - Rodzina Mostowiaków jest bardzo przekrojowa, wszystkie dzieci seniorów, Barbary i Lucjana, reprezentują różne postawy życiowe, od tradycyjnych po bardziej wyzwolone. Dlatego tak nam się podobają - dodaje.

Zdaniem profesora Jacka Wodza fenomen serialu "M jak miłość" i jego poszczególnych bohaterów tkwi między innymi w potrzebie ucieczki od szarzyzny życia.

- I przy okazji chęci zrzucenia własnych emocji. Seriale oglądają nie tylko ludzie prości. Oprócz treści, która musi być zrozumiała dla każdego, podaje też pewną estetykę, która ludziom jest potrzebna. Gdy wieczorem wychodzę z psem na spacer, to doznaję uczuć takiego życia w brudzie. A w serialu zbudowany jest przynajmniej odrobinę lepszy świat - podkreśla Wódz.

Spora część socjologów potwierdza, że w tego rodzaju serialach ludzie bardzo często szukają nie tylko rozrywki, ale także rozwiązania dla własnych życiowych problemów.

Z kolei według Bohdana Dzieciuchowicza, specjalisty do spraw wizerunku, w serialu takim jak "M jak miłość" ludzie odnajdują przy okazji cząstkę swojego życiorysu.

- "M jak miłość" ukazuje rzeczywisty świat na wyciągnięcie ręki. Magnesem, który na pewno przyciąga widzów przed ekrany telewizorów w porze emisji serialu "M jak miłość" jest fakt, że ludzi, których oglądamy po drugiej stronie, możemy bez problemu spotkać na ulicy - tłumaczy Dzieciuchowicz. - Małgorzata Kożuchowska próbuje właśnie uciec od pułapki wieloletniego naznaczenia rolą Hanki Mostowiak. Janusz Gajos też przez lata był kojarzony z jedną rolą, pancernego Janka. Musiał włożyć sporo wysiłku, by to zmienić. Życzę pani Kożuchowskiej, by ta sztuka też jej się udała, bo to dobra aktorka filmowa i teatralna - dodał.

- Nawet najpiękniejsza przygoda musi się kiedyś zakończyć - powiedziała Kożuchowska w niedawnym wywiadzie.

Ale, jak kiedyś śpiewał nieodżałowany Freddie Mercury, "show must go on".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.