reklama

Marcin Urbaś owiera w Poznaniu Akademię Lekkoatletyczną

Radosław PatroniakZaktualizowano 
Marcin Urbaś liczy na to, że jego projekt przyjmie się nie tylko w Poznaniu, ale również w innych dużych miastach w Polsce
Marcin Urbaś liczy na to, że jego projekt przyjmie się nie tylko w Poznaniu, ale również w innych dużych miastach w Polsce Fot. Archiwum Marcina Urbasia
Rozmowa z Marcinem Urbasiem, byłym olimpijczykiem i rekordzistą Polski w biegu na 200m sprzed 17 lat.

To pewnie miłe uczucie, kiedy ogląda się finał biegu na 200 m na igrzyskach i okazuje, że 17-letni rekord Polski dałby Panu w Rio de Janeiro srebrny medal. Urbaś w szczytowej formie przegrałby tylko z Usainem Boltem. Z drugiej strony biały Francuz Christophe Lemaitre zdobył brązowy medal. Poziom biegania od czasu słynnego Pana występu w Sewilli chyba się jednak więc podniósł?
Tak, ponieważ pojawiło sie wielu białych zawodników, którzy biegają w granicach 20 sekund. Najlepszy w Polsce na 200 m Karol Zalewski w tym roku pobiegł 20,26 i była nawet nadzieja, że wymaże mój rekord z tabel wszech czasów. Jego wynik w Rio, 20,54, nie potwierdził jednak, że jest już do tego przygotowany. Ogólnie jednak tendencja jest taka, że biali sprinterzy, przynajmniej ci wybitni, mogą się zbliżyć do wyników czarnoskórych biegaczy dzięki innym odżywkom i nowoczesnym metodom treningowym, które za moich czasów nie były znane.

Nasi lekkoatleci nie sprawili zawodu, bo Anita Włodarczyk i Piotr Małachowski, zdobyli medale, ale z drugiej strony apetyty były większe i nie chodzi tylko o sensacyjne porażki Pawła Fajdka i Adama Kszczota. Może trochę przesadziliśmy z liczebnością naszej reprezentacji?
Nie uważam, że naszych lekkoatletów było w Brazylii za dużo. Wszyscy wypełnili minima i nie pojechali na igrzyska, bo sobie coś załatwili. Młodzi ludzie powinni jeździć na wielkie imprezy nie tylko po medale, ale również po naukę. Więcej do myślenia zawsze dają porażki faworytów niż przegrane debiutantów. Dla mnie zagadką było odpadnięcie w eliminacjach Fajdka i w półfinale Kszczota. Cały sezon biegał na wysokich obrotach, w eliminacjach wszystko było ok, a w decydującym momencie czegoś zabrakło.

Mamy wizytówki w Królowej Sportu, ale mistrz olimpijski w rzucie młotem, Szymon Ziółkowski, twierdzi, że nie mamy masowości. Czy zgadza się Pan z tą opinią?
Namówienie kogoś do rzucania młotem jest dużo trudniejsze niż do rzutu dyskiem czy tym bardziej do biegania. Pewnie, że jest przepaść między Anitą Włodarczyk, a kolejnymi młociarkami, ale rawiczanka to fenomen. Nie wiem czy sam proces szkolenia może nam zapewnić ciągłość wyników na takim poziomie jak u Anity. Ktoś taki rodzi się po prostu raz na 50 albo 100 lat. Problemem lekkiej atletyki nie jest więc to, by kogoś namówić do rzucania młotem czy do skakania w dal, tylko żeby zachęcić młodych ludzi w ogóle do uprawiania sportu. Stąd też wziął się mój pomysł, by powołać w Poznaniu Akademię Lekkoatletyczną Marcina Urbasia.

No właśnie, co to za projekt i do kogo będzie skierowany?
Chciałbym, żeby w Polsce każdy rodzic miał wybór, jaką dyscyplinę ma uprawiać jego dziecko. Atutem lekkiej atletyki jest to, że jest sportem wszechstronnym i ogólnorozwojowym. Nie chodzi o to, by akademia była konkurencją dla Akademii Kreatywnego Futbolu, tylko wręcz przeciwnie, żeby przyciągała dzieci w wieku 7-12 lat o różnych zainteresowaniach i predyspozycjach. Nie wykluczam, że będą nawet tacy, którzy połączą treningi futbolowe z lekkoatletycznymi. Nie można mieć pretensji do kibiców, że bardziej interesują się piłką nożną, bo tak samo jest w innych krajach. Mam tylko nadzieję, że lekka atletyka okaże się dla młodzieży ciekawą alternatywą w stosunku do telefonów, tabletów komórkowych i komputerów.

Gdzie będą się odbywały zajęcia i jaki będzie koszt uczestnictwa w nich?
Zajęcia będą prowadzone przy szkołach z bieżniami lekkoatletycznymi. Początkowo planuję pięć lokalizacji – okolice Kórnika i Swarzędza, Grunwald, Winogrady i Starołęka. Jakość szkolenia zagwarantują fachowcy, na czele ze mną i olimpijczykiem z Pekinu, Piotrem Wiaderkiem. Miesięczny abonament będzie kosztował 139 zł.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? r.patroniak@glos.com

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3