Ministerstwo rolnictwa opublikowało na swojej stronie komunikat, z którego wynika, że niezwłocznie zostanie rozpisany konkurs na stanowiska w zarządzie stadniny w Janowie Podlaskim.

,,W związku z kolejnym przypadkiem padnięcia klaczy w stadninie koni w Janowie Podlaskim minister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel polecił dziś prezesowi Agencji Nieruchomości Rolnych podjęcie natychmiastowych działań naprawczych. Według ministra Jurgiela powinien zostać zmieniony zarząd stadniny w Janowie Podlaskiem i niezwłocznie rozpisany konkurs na poszczególne stanowiska w zarządzie tej spółki.” - czytamy w komunikacie.

W sobotę padła trzecia w ciągu sześciu miesięcy klacz i druga, należąca do Shirley Watts, żony perkusisty The Rolling Stones.

Śmierć Pianissimy, najcenniejszego konia w polskiej hodowli koni arabskich, była jednym z powodów odwołania wieloletniego prezesa stadniny w Janowie Marka Treli.

Kolejne dwie klacze padły już po zmianie zarządu spółki i to w odstępie niespełna trzech tygodni. Ich właścicielka zdecydowała, że pozostałe dwie klacze, które wydzierżawiła stadninie w Janowie, zabiera z Polski.

Środowisko hodowców uważa, że odwołanie Treli oraz dyrektora stadniny w Michałowie Jerzego Białoboka i Anny Stojanowskiej gł. specjalistki ds. hodowli koni arabskich w Agencji Nieruchomości Rolnych miało wyłącznie charakter polityczny.

Czytaj też: ANR odwołała prezesów najsłynniejszych stadnin koni w Polsce

Waldemar Humięcki p.o. prezesa w Janowie mianował Marka Skomorowskiego, który z hodowlą koni do tej pory nie miał nic wspólnego. W Michałowie obowiązki prezesa powierzono 32-letniej Annie Durmale, mającej nikłe doświadczenie w hodowli. Jak się dowiedzieliśmy, od początku trwały też poszukiwania wśród polskich hodowców jakichś specjalistów z większym doświadczeniem, którzy mieliby kierować docelowo stadninami. Nikt się jednak nie chciał zgodzić.

Może dlatego ANR sięgnęło po niedoświadczonych. W Janowie Podlaskim na szefa ds. hodowlanych powołano w marcu 28-letniego Mateusza Leniewicz-Jaworskiego. Opublikowano jego imponujące CV, z którego wynikało, że posiada on wieloletnie, międzynarodowe doświadczenie w hodowli koni arabskich. „Na przestrzeni ostatnich lat pracował dla największych stadnin Europy i Bliskiego Wschodu, w tym m.in. dla Arctic Tern Center w Belgii, jednego z największych centrów koni arabskich, włoskiej Stiegler Stud, jednej z najlepszych stadnin w Europie czy katarskich Al Zobara Stub i Al Shaqab.”

Zaledwie kilka dni po publikacji z wymienionych stadnin napłynęły sprostowania, że Leniewicz-Jaworski nie pełnił żadnych funkcji związanych z hodowlą, był co najwyżej pracownikiem technicznym lub przyuczanym do zawodu masztalerza. 

Czytaj też: Po śmierci kolejnej klaczy, Shirley Watts zabiera swoje konie z Janowa