sportowy24
    Niespodzianki nie było. Rosa Radom - Stelmet Zielona Góra...

    Niespodzianki nie było. Rosa Radom - Stelmet Zielona Góra 53:65

    SzS

    Echo Dnia Radomskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Radomskie

    Fragment meczu Rosa - Stelmet. Przy piłce Mateusz Ponitka
    1/16
    przejdź do galerii

    Fragment meczu Rosa - Stelmet. Przy piłce Mateusz Ponitka ©Szymon Wykrota

    We wtorkowy wieczór rozegrany został trzeci mecz finałowy w Tauron Basket Lidze. Niespodzianki nie było. Mistrzowie Polski zwyciężyli w Radomiu z Rosą i prowadzą w tej rywalizacji już 3:0
    Rosa Radom – Stelmet Zielona Góra 53:65 (16:16, 9:16, 20:23, 8:10)

    ROSA: Harris 15 (2), Thomas 11 (1), Sokołowski 7 (1), Zaytsev 5 (1), Adams 5, Bonarek 3 (1), Szymkiewicz 3, Witka 2, Hajrić 2, Jeszke 0.

    Stelmet: Gruszecki 16 (4), Ponitka 11 (1), Moldoveanu 8 (2), Bost 8, Djurišić 7 (1), Borovnjak 4, Hrycaniuk 4, Zamojski 2, Koszarek 2.

    Przypomnijmy, że dwa poprzednie pojedynki zakończyły się zwycięstwem.
    Stelmetu Zielona Góra. Mistrzowie Polski wykorzystali atut własnego boiska, wygrali w czwartek 86:80 (po dwóch dogrywkach) i w sobotę 70:51. Do wywalczenia mistrzostwa Polski pozostało im jedno zwycięstwo.

    Mecz toczył się w małej, dusznej i zatłoczonej hali. Już po rozgrzewce widać było, że co niektórzy mają dosyć. Gospodarze mogli liczyć na ogłuszający doping. To ich nakręciło i dobrze zaczęli ten mecz. Przez trzy minuty nie pozwolili rywalowi zdobyć punktów. Rosie też brakowało precyzji i po czterech minutach goście prowadzili 6:2. Za chwilę z dystansu trafił Michał Sokołowski, a po kolejnej akcji ten sam gracz wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W 7 minucie było już 10:6 po „trójce” Igora Zajcewa. Kolejne minuty były bardzo wyrównane. O dziwo od początku w tej duchocie mecz toczył się w szybkim tempie.
    Drugą kwartę lepiej zaczęli goście. Najpierw Hrycaniuk, a potem dwukrotnie Nemnja Djursić zdobył punkty i Stelmet odskoczył na siedem "oczek”. Co Rosa rzuciła celnie, to Stelmet odpowiadał. Mimo ambitnej gry radomian, to goście schodzili na przerwę prowadząc 32:25.
    Kim Adams efektownym wsadem rozpoczął trzecią część tego pojedynku. Za moment punkty zdobył Torey Thomas i zrobiło się 29:32. Gospodarze znowu zaczęli lepiej bronić i zbierać. Taki fragment trwał jednak chwilę. Zapał szybko ostudzili Mateusz Ponitka i Moldoveanu, którzy trafili z dystansu. W sumie goście w krótkim odstępie czasowym zdobyli aż sześć „trójek”. W 28 minucie goście prowadzili 51:37. Stratę nieco zmniejszyli Witka i Szymkiewicz. Rosa była jednak bezradna
    Przed ostatnią częścią Rosa traciła do mistrza Polski już 10 punktów (45:55) i chyba tylko jakiś cud musiałby się zdarzyć, żeby Stelmet dał sobie wydrzeć triumf.
    Mnożyły się straty, niecelne rzuty i taka bezradność w szeregach Rosy. Przez pięć minut radomianie nie zdobyli punktów. Wszystkie błędy skrzętnie wykorzystywali goście i to oni zasłużenie wygrali ten mecz.
    Następny mecz już w czwartek o godz. 20 w hali MOSiR w Radomiu, przy ul. Narutowicza 9.



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku