O Solidarności Walczącej: Igor Janke i jego "Twierdza", Morawiecki i Frankiewicz

Agnieszka Świderska
Solidarność Walcząca była nie tylko w "Twierdzy" Igora Janke. Była także w opowieściach Kornela Morawieckiego, Joanny Frankiewicz, Ryszarda Czapara i innych
Solidarność Walcząca była nie tylko w "Twierdzy" Igora Janke. Była także w opowieściach Kornela Morawieckiego, Joanny Frankiewicz, Ryszarda Czapara i innych Agnieszka Świderska
- Solidarność Walcząca była najbardziej bojową, najlepiej zakonspirowaną, najsprawniejszą i sprawiającą najwięcej kłopotów komunistycznej władzy organizacją opozycyjną - pisze Igor Janke w swojej najnowszej książce "Twierdza" poświęconej właśnie Solidarności Walczącej. W jej promocji w Poznaniu wziął udział Kornel Morawiecki, przywódca Solidarności Walczącej i Joanna Frankiewicz, która była jej działaczką w Poznaniu.

- III RP nie spłaciła swojego długu wobec Solidarności Walczącej - twierdzi autor "Twierdzy", Igor Janke. - Nie pisałem jednak tej książki dla działaczy Solidarności Walczącej, ale dla tych, którzy o niej nic nie wiedzą.

- Książka jest lepsza niż sama historia - skomentował z uśmiechem Kornel Morawiecki.

Było o początkach Solidarności Walczącej.

- To była próba wyjścia z impasu, kiedy okazało się, że wiosna nie będzie nasza, że nasza walka wymaga głębszej konspiracji, innych metod, głębszych celów - opowiadał Kornel Morawiecki.

Było o podobieństwach tamtego podziemia do ...Facebooka i Al-Kaidy.

- Oni stworzyli wtedy nowe media - mówi Igor Janke. - Bibuła chodziła wtedy jak dziś Facebook. Stworzyli wyrafinowaną strukturę, która była równie nieuchwytna jak Al-Kaida. To był fenomen. Podobnie jak to, że mieli swój kontrwywiad, który inwigilował SB. "To nie my boimy się ich, ale oni mają bać się nas".

- Myślę jednak, że to my baliśmy się ich - mówi Kornel Morawiecki. - Z kolei SB nas przeceniało. Dlatego, że nic o nas nie wiedzieli. Nie byli bowiem w stanie do nas przeniknąć. Inne struktury były albo zinwigilowane, albo niepoważne.

- Szczylem byłam - mówi Joanna Frankiewicz. - Uważałam, że góra, która jawiła mi się jak twierdza, traktuje nas niepoważnie. Żadnych poważnych zadań. Nic tylko noszenie paczek z adresu pod adres. Byliśmy jednak głęboko zakonspirowani. Nie wiedziałam kto jeszcze mógłby być z Solidarności Walczącej oprócz Macieja Frankiewicza. Pamiętam jak ludzie wychodzili po mszy u dominikanów. Przestraszeni, próbujący przemknąć chyłkiem, niezauważeni, bo jeszcze na kazaniu wbijano im do głów, że nie mają ulegać żadnym prowokacjom. I zjawiał się nagle taki człowiek z buszu, czyli Maciej. Rozwijał transparenty, które zostawiał im w ręku i znikał.

Dlaczego Maciej Frankiewicz najbardziej pasował do Solidarności Walczącej, a Solidarność Walcząca do takich ludzi jak on?
- Byliśmy magnesem, który przyciągał jednostki najbardziej oburzone, zdeterminowane - mówi Kornel Morawiecki. - Zagospodarowywaliśmy ich i niejako pacyfikowaliśmy. Gdyby nie było Solidarności Walczącej nie wiadomo w jaki sposób traktowaliby swoich wrogów.

- Pamiętam chwilę zwątpienia - mówi Szymon Jabłoński, działacz Solidarności Walczącej w Poznaniu. - "Po co to wszystko Maciek?" Frankiewicz mi na to: "A powiedz mi jak można piękniej spędzić życie niż na walce z komuną".

- Jako dziennikarz dużo rozmawiam z ludźmi. Z mądrymi, głupimi, średnimi. Najczęściej średnimi, bo z politykami - mówi Igor Janke. - Zbierając materiał do "Twierdzy" rozmawiałem z kilkudziesięcioma osobami, które tworzyły Solidarność Walczącą. I to wszystko bez wyjątku były osoby niezwykłe. Ludzie wielkiego charakteru. Niezłomni. Najwięcej mówi o nich sama przysięga, w której przysięgali walczyć o wolną i niepodległą Polskę poświęcając swe siły, czas, a jak zajdzie potrzeba, także życie. Mieli odwagę posiadania wielkich marzeń, wielkich wizji i realizowania ich. Nie skończyli tylko na słuchaniu Kaczmarskiego i piciu wódki.

- Symboliczna rola Solidarności Walczącej i jej kotwicy będącej symbolem oporu, walki i wolności była nawet ważniejsza od osób i struktury - mówi Kornel Morawiecki. - Do tej roli należało trwanie. Były dyskusje o tym, czy wziąć udział w Okrągłym Stole. Myślę, że to, że nie weszliśmy, przydało się Polsce. Solidarność Walcząca nie była dla siebie, nie była dla Solidarności Walczącej. Byliśmy dla czegoś większego od nas. Dla idei wolnej i niepodległej Polski.

- Byliśmy wolni już w latach 80-tych, bo byliśmy solidarni. To była solidarność nas wszystkich - mówi Ryszard Czapara, związany z "Czasem Kultury", wydawanym w Poznaniu pismem "Solidarności Walczącej".

- Pokonaliśmy komunę, mamy wolność, ale straciliśmy solidarność - mówi Kornel Morawiecki. - To jest porażka "Solidarności". "Solidarności Walczącej" również. Wtedy byliśmy nadzieją dla siebie i dla innych. Jaką nadzieją jesteśmy dziś? Książka Igora nas mitologizuje. Stworzył wizję. I myślę, że ta jego wizja jest potrzebna do odważnego myślenia i stawiania sobie celów.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dzbanek

solidarność walcząca powinna się odnowić na skalę krajową ponieważ odradza się komuna,jest kod itd.zaczynamy tracić to co było tak ciężko wywalczone musi powstać siła która przeciwstawi się tym ruchom lewackim

s
szef

jaka to była ich walka? siłą zmusili Prezydenta Wituskiego by oddał lokal ,który był dla podopiecznych opieki społecznej na Górnej Wildzie,żadnych skrupułów ,bezczelnie wchodzili do lokalu i prowadzili później komercyjną działalność w zakresie sprzedaży niby książek.....mieli w głębokim poważaniu zapotrzebowanie społeczne .....może sobie to przypomną jak im obce były potrzeby ludzi Wildy....żenada

Dodaj ogłoszenie