Parasoli być albo nie być

Beata Marcińczyk
Beata Marcińczyk
Beata Marcińczyk archiwum
Pod parasolami przyjemnie jest sączyć wszelkiego rodzaju napoje - reklamowane albo i nie, bo ani słońce nie razi w oczy, ani deszcz nie pada, ani gołąb nie narobi. Dają poczucie intymności.

Faktem jest, że spod takiej czaszy niewielkie są szanse na podziwianie otoczenia - zwłaszcza tam, gdzie ogródki wyposażone są nie tylko w stoliki i krzesła, ale kosze jakby prosto z plaży.

CZYTAJ KOMENTOWANY ARTYKUŁ:
OGRÓDKI NA STARYM RYNKU BEZ PARASOLA I NA BRUKU

Faktem jest też, że w obowiązującym jeszcze planie staromiejskim (tworzony jest nowy) jest mowa o tym, że na parasolu może być jedynie logo lokalu.

Ale skoro nikt za reklamę "nie ściga", restauratorzy stawiają to, co dostarczają im producenci napojów. Trudno się dziwić - ograniczają koszty. Ktoś powie, że pod takim "pawilonem" to na działce posiedzieć też można. Można. Dlatego jedni siedzą na działce, inni wolą Stary Rynek.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Widukind

pospolitych błędów. Czyli możliwości są trzy : jesteś cymbałem który nie zna podstaw języka polskiego , jesteś cymbałem który nie zna podstaw obsługi komputera albo to wypadkowa . Czyli zawsze kłania się szkoła i to na podstawowym poziomie.

e
ejber

Tak sobie siedzisz i sobie myślisz. A potem przelewasz na papier.
Szef cię chyba bardzo kocha że mozesz sobie za takie ble, ble brać kasę!

b
boodeen

Olabog sie nie wypowiada, ale, fakt, mozna sie usmiac po przeczytaniu tego: "Pod parasolami przyjemnie jest sączyć wszelkiego rodzaju napoje - reklamowane albo i nie, bo ani słońce nie razi w oczy, ani deszcz nie pada, ani gołąb nie narobi. Dają poczucie intymności." Nie wiem jak wytłumaczyć, że to stylistyczny potworek na miarę średnio rozgarniętej licealistki z ambicjami. To jest przeciez ewidentne.
Z kolei sens gubi się szczególnie pod koniec: "Trudno się dziwić - ograniczają koszty. Ktoś powie, że pod takim "pawilonem" to na działce posiedzieć też można. Można. Dlatego jedni siedzą na działce, inni wolą Stary Rynek." Pomijam ludowy styl, który zastosowala tu autorka. Domagam sie za to powodu dla którego ten komentarz zostal w ogole napisany. Poza garscia oczywistosci nie wniosl nic nowego. Gdyby autorka poszukala analogii z innymi miastami (krajami), zadala sobie trud dowiedzenia sie dlaczego na parasolach widnieja logotypy producentow piwa (to wybieg: sa sponsorami instytucji kulturalnych), mozna by sie nie czepiac. A tak - po raz kolejny po lekturze tutejszych komentarzy - cisna sie na usta slowa "PO CO" oraz "GDZIE, DO JASNEJ ANIELKI, JEST REDAKTOR?"

W
Widukind

że nie można określić cóż tak Ciebie zbiesiło. Bądź tak łaskaw i wskaż słabe punkty, wraz z uzasadnieniem oczywiście, to może coś się wyjaśni. Ps. Moim zdaniem to po "Rany boskie " powinien być wykrzyknik. A "Olabog " jako nazwa własna z dużej litery. To jaka szkoła Ciebie wypluła czy jeszcze gorzej ?

o
olabog

Pani Marcińczyk. Proszę przeczytać, to co Pani napisała i zastanowić się (można wybrać więcej niż jedną odpowiedź):

a) nad zmianą miejsca pracy
b) pracą w tym samym miejscu, ale w innym charakterze
c) nad sensem tego, co Pani pisze.

To niesłychane, że w mieście, którego uczelnie wypluwają co roku setki politologów i dziennikarzy, pisaniem artykułów zajmuje się osoba, której teksty stylistycznie i logicznie nie trzymają się kupy (tej, którą, strawestuję autorkę: "gołąb narobi")

Dodaj ogłoszenie