Poznań: Pobicie Alberta Radomskiego. Jego stan był...

    Poznań: Pobicie Alberta Radomskiego. Jego stan był krytyczny. Gdyby nie pomoc, nie miałby żadnej szansy na przeżycie

    Zdjęcie autora materiału

    Norbert Kowalski

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Podczas piątkowej rozprawy sąd przesłuchał kilkoro świadków oraz kolejnych biegłych, którzy sporządzali opinię dotyczącą wypadku oraz obrażeń odniesionych
    1/10
    przejdź do galerii

    Podczas piątkowej rozprawy sąd przesłuchał kilkoro świadków oraz kolejnych biegłych, którzy sporządzali opinię dotyczącą wypadku oraz obrażeń odniesionych przez Alberta Radomskiego. ©Grzegorz Dembinski

    – Obrażenia Alberta były bardzo poważne, wręcz skrajne. Został zakwalifikowany do natychmiastowej operacji neurochirurgicznej. Gdyby nie pomoc medyczna, nie miałby żadnej szansy na przeżycie – mówiła piątek w poznańskim sądzie lekarka Luiza K., która zajmowała się Albertem Radomskim, który najpierw został ciężko pobity, a następnie przejechał po nim samochód. W procesie oskarżono dwie osoby.
    W październiku 2017 roku 20-letni ówcześnie Albert Radomski wracał do domu ze Starego Rynku w Poznaniu, gdzie świętował swoje urodziny. W pewnym momencie pokłócił się z Krzysztofem M. i został przez niego uderzony. Kiedy próbował się podnieść, napastnik podszedł do niego po raz drugi i ponownie uderzył. A chwilę później przejechał po nim samochód, który prowadziła Marta S.

    Prokuratura oskarżyła Krzysztofa M.
    o usiłowanie zabójstwa, zaś Martę S. o nieudzielenie pomocy. Ich proces rozpoczął się w listopadzie ubiegłego roku. Jednak już w grudniu sąd poinformował, że możliwa jest zmiana kwalifikacji czynu Marty S. na spowodowanie wypadku z ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu.

    Czytaj też: Usiłował zabić Alberta Radomskiego? "Dookoła głowy była kałuża krwi"

    Podczas piątkowej rozprawy sąd przesłuchał kilkoro świadków oraz kolejnych biegłych, którzy sporządzali opinię dotyczącą wypadku oraz obrażeń odniesionych przez Alberta. Ich zeznania w dużej mierze odnosiły się do stopnia winy Marty S. i jej odpowiedzialności za wielkość obrażeń Alberta.

    Sąd dopytywał się m.in. o to czy w przypadku samego upadku człowieka na ziemię możliwe jest doznanie tak wielkich obrażeń głowy, jakie miał Albert.

    – Nie każdy upadek człowieka na ziemię powoduje obrażenia czaszkowo-mózgowe – wyjaśniał dr Marian Stochaj, biegły sądowy.
    1 3 »

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Energia kinetyczna

    Profesór (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 9

    Biegły do zmiany. Jeśli ten fachowiec nie widzi różnicy między prędkością 30 km/h a 50 km/h, to ja przepraszam. Może biegły z dziedziny fizyki i matematyki wyjaśni sędziemu co to energia i jak się...rozwiń całość

    Biegły do zmiany. Jeśli ten fachowiec nie widzi różnicy między prędkością 30 km/h a 50 km/h, to ja przepraszam. Może biegły z dziedziny fizyki i matematyki wyjaśni sędziemu co to energia i jak się ona ma do prędkości... (choć i biegły, i sędzia powinni co nieco pamiętać że szkoły średniej).zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Proszę bardzo

    Andrzej66 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 8

    Bardzo proszę o pomoc

    pomagam.pl/andrzejkulis

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo