Protest pracowników Urzędu Miasta w Poznaniu. "Chcemy być godnie traktowani"

Alicja Durka
Alicja Durka
W poniedziałek pracownicy Urzędu Miasta Poznania zorganizowali kolejną już pikietę na placu Kolegiackim. Nie zgadzają się na dotychczasowe warunki pracy i domagają się znacznych podwyżek. Do protestujących nie wyszedł żaden z prezydentów.

Protest pracowników urzędu miasta

- Miesiąc po uchwaleniu budżetu na 2023 rok i kilka dni przed pierwszą zwyczajną sesją Rady Miasta Poznania w tym roku dalej pozostajemy bez informacji, jak będą wyglądać podwyżki wynagrodzeń w roku 2023. Z kolei w roku 2022 podwyżka wynagrodzeń nastąpiła dopiero od lipca w minimalnej wysokości 230 zł brutto

- informują pracownicy urzędu i dodają, że w sierpniu ubiegłego roku postulowali o podwyżki do poziomu 700 zł brutto i kolejne 700 zł waloryzacji od stycznia 2023 r. Ich motywacją jest przede wszystkim inflacja i rosnące koszty życia oraz przekonanie, że wpływy z podatków powinny pokryć zwiększone koszty.

Hubert Luter, pracownik urzędu wspomina, że w trakcie poprzedniej pikiety, która odbyła się we wrześniu ubiegłego roku pracownicy otrzymali zapewnienia od prezydenta, że wypłaty wzrosną, a do dziś nie przekazano im żadnych konkretnych informacji czy gwarancji. Prezydent zaś podkreślił wtedy, że zgadza się z postulatami, ale miasto nie dysponuje pieniędzmi, które byłyby satysfakcjonujące dla obu stron sporu.

- Oczekujemy adekwatnych rozwiązań do fatalnej sytuacji inflacyjnej. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie bezczynnego czekania pół roku na decyzję o podwyżce. „Regulacja płac” nie może wynieść znowu 200-250 zł brutto. Brak sprawnych i wystarczających decyzji musiał doprowadzić do kolejnego „spaceru” zatrudnionych na Plac Kolegiacki

- czytamy w liście otwartym pracowników urzędu.

Jeśli sytuacja nie zostanie rozwiązana, to pracownicy zamierzają dalej pikietować oraz założyć związki zawodowe, bo zdaniem urzędników, ich interesy nie są dostatecznie dobrze reprezentowane. W planach jednak nie ma jeszcze protestu pracowniczego czy wstrzymania pracy urzędników. Jednocześnie zaś pracownicy podkreślają, że sytuacja finansowa jest na tyle trudna, że obserwuje się znaczną rotację pracowników.

- Sytuacja kadrowa jest fatalna, nie ma dla nas pieniędzy, więc ludzie są zmuszeni szukać innej pracy, choć większość chciałaby nadal pracować w urzędzie, bo lubią swoją prace, ale wszystkie ceny rosną, koszty życia zmieniły się drastycznie, natomiast pensje zostają na tym samym poziomie i to czasem nie wystarcza nawet na przeżycie od pierwszego do pierwszego. Jeśli sytuacja się nie zmieni, to rotacja się pogłębi, nie ma co do tego wątpliwości. Coraz więcej osób odchodzi, bo urząd nie jest konkurencyjnym pracodawcą na rynku

- mówią Katarzyna i Agnieszka z urzędu miasta, które w piątek pikietowały wraz z współpracownikami.

- Uważamy, że nasza sytuacja nie jest odpowiednia do warunków, które panują w naszym mieście. Niestety ma to związek z tym, że głos pracowników i pracowniczek nie jest respektowany. Chcemy być godnie traktowani, bo wykonujemy pracę, która jest ważna dla mieszkańców i mieszkanek, wykonujemy ją dobrze i starannie, a nie jest ona do końca doceniona

- dodaje Mateusz, który podkreśla, że frustracja pracowników narasta. Przez ostatnie 3-4 lata, w opinii Mateusza zmieniło się blisko 50 proc. kadry, co znacznie utrudnia pracę i zniechęca dobrych pracowników.

Do protestujących nie zdecydował się wyjść żaden z prezydentów.

Poznań: Nie ma pieniędzy dla pracowników urzędu

Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania w rozmowie z nami podkreśla, że miasta nie stać na podwyżkę, której domagają się pikietujący urzędnicy.

- Oczywiście rozumiemy postulaty naszych urzędników, mówimy to oczywiście nie tylko o urzędzie miasta, ale też o osobach zatrudnionych w mieście, które podlegają prezydentowi. My przede wszystkim rozmawiamy ze związkami zawodowymi, rozmawiamy już od paru miesięcy i na ten moment, w zeszłym tygodniu były kolejne rozmowy. My przekazaliśmy trzy warianty podwyżek. Najdalej idący wariant przewiduje podwyżkę 200 zł do wynagrodzenia zasadniczego od kwietnia i kolejne 200 zł od lipca, czyli w sumie 400 zł, plus nagroda świąteczna minimum 1000 zł, jeżeli wystarczy środków [przyp. red. mowa tu o kwotach brutto]

- mówi zastępca prezydenta Jędrzej Solarski.

Urząd czeka teraz na odpowiedź związków zawodowych.

Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: [email protected]

Obserwuj nas także na Google News

Radni miejscy są zobowiązani do opublikowania swoich oświadczeń majątkowych. Sprawdzamy, co posiadają poznańscy radni.Sprawdź w galerii, co posiadają -->

Radni miejscy z Poznania opublikowali oświadczenia majątkowe...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 12 128GB Zielony Green

3 299,00 zł

kup najtaniej

Xiaomi

Xiaomi 12 5G 8/128GB Szary

2 499,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Pro Max 128GB Mocny Grafit

5 569,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Mini 128GB Alpejska zieleń

3 295,00 zł

kup najtaniej

Motorola

Motorola G62 4/128GB Szary

895,00 zł

kup najtaniej

realme

Realme GT Neo 2 12/256GB Zielony

1 699,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Grzegorz Szymański
Jeżeli chodzi o zmiany to proponuję, aby urzędnicy zaczęli od siebie. Chodzi mi tu o traktowanie petenta jak równego sobie, a nie jak kolejną gnidę która przylazła i czegoś chce. Każdy kto miał styczność z urzędasami wie o czym mówię.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie